Sport.pl

Radosław Majdan: Kibicować Polonii jest niełatwo, ale wyjątkowo [ROZMOWA]

- Czasem odnoszę wrażenie, że Polonia nie wszystkim jest na rękę. By jej kibicować, trzeba mieć charakter - mówi Radosław Majdan.


Piotr Wesołowicz: "Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki".

Radosław Majdan, dyrektor marketingu Polonii: To powiedzenie jest przewrotne, bo woda w rzece nigdy nie jest taka sama.

Dlaczego wraca pan do Polonii?

- Nigdy nie podjąłbym tu znów pracy, gdyby do klubu wrócili ludzie, którzy wyrządzili mu krzywdę. Na przykład poprzedni właściciel Ireneusz Król. Po jego rządach Polonia musi kolejny raz podnosić się z kolan. Ale wierzę, że w końcu stanie na nogi. Chcę jej w tym pomóc.

Pierwsze pana podejście do Polonii to 2007 r. Czasy panowania Józefa Wojciechowskiego, milionera i chyba najbardziej ekscentrycznego człowieka w polskiej piłce.

- To były ciekawe czasy, ale ja złego słowa o Wojciechowskim nie powiem. Włożył w klub ogromne pieniądze.

Chyba aż zbyt duże. Płacił dwa razy więcej niż choćby Legia.

- Bo chciał, by Polonia grała o mistrzostwo Polski. Brał najlepszych piłkarzy, a by przebić ofertę Legii, Lecha czy Wisły, musiał wykładać więcej. Piłkarze byli szczęśliwi, bo dostawali spore pieniądze, ale chyba nie zdawali sobie sprawy z presji. To normalne, że jeśli ktoś dużo płaci, to jeszcze więcej wymaga. Jak teraz patrzę na to z perspektywy czasu, to widzę, że być może niektórym w tamtej drużynie brakowało charakteru. W wielu przypadkach takie krótkowzroczne myślenie piłkarzy sprawiło, że ich kariery się załamywały.

Wojciechowski nie chciał dłużej utrzymywać Polonii. Sprzedał ją Królowi, który z kolei nie płacił wcale, oszukiwał was.

- Mam nadzieję, że te czasy już nigdy nie wrócą. Długi, które Król miał wobec nas - trenerów, piłkarzy, pracowników, w pewnym momencie urosły do 2 mln zł. Przez pół roku pracowaliśmy za darmo. Ja miałem oszczędności z lat kariery, ale młodzi piłkarze na dorobku? Niech ktoś pokaże mi drugą pracę, w której nie płacą ci rok, a ty i tak będziesz trwał i walczył o przetrwanie firmy. Wtedy piłkarze pokazali charakter, Polonia wygrywała mecz za meczem.

Paradoks.

- Prawda? Wydawałoby się, że łatwiej jest, gdy grasz w poukładanym klubie, gdzie są pieniądze, baza, najwyższy poziom. A my nie mieliśmy nic, nie wiedzieliśmy, czy znajdą się pieniądze na autokar, by dojechać na mecz, mimo to byliśmy piekielnie ambitni i wygrywaliśmy. Na zawodnikach nie było presji, a my zaskakiwaliśmy.

Wróciła atmosfera.

- Kiedy są pieniądze, zdarza się, że ludzie trzymają się na dystans - porównują pensje, oceniają się przez pryzmat forsy. A kiedy w Polonii nie było ani grosza, to atmosfera była wręcz nielogicznie fantastyczna, stworzyła się więź. Zawodnicy, którzy przychodzili do zespołu, dziwili się, że drużynę trzyma poczucie humoru, że chłopaki chcą ze sobą przebywać. Łączył ich jeden ważny aspekt - totalny brak pieniędzy i czekanie na przelew. Stąd to słynne zdanie prezesa "Kasa będzie jutro", którym zatytułowany został film dokumentalny o Polonii.

Dziś w klubie rządzi Jerzy Engel.

- To człowiek, któremu ufam. Jako selekcjoner pozwolił mi zadebiutować w reprezentacji, zabrał mnie na mistrzostwa świata. Przekonał mnie, że warto wejść w projekt reaktywacji klubu.

Ma pan pomysł, jak dziś zapełnić stadion?

- Esencją jest sam mecz, rywalizacja sportowa. Ale marzy mi się, by na Polonii organizować cały dzień meczowy. By nie spotykać się chwilę przed meczem, np. o godz. 19, ale już o godz. 14 przyjść na piknik czy wystawę. Na naszym pierwszym meczu odbyły się zaręczyny naszego wiernego kibica. Inny fan razem z kolegami spędził na stadionie wieczór kawalerski. Chcemy w ten sposób doceniać kibiców. A z drugiej strony liczymy na ich przyjazne podejście. Poza tym ruszamy z promocją w sieci. Mamy już swoją stronę internetową kspolonia.pl, fanpage na Facebooku, będzie Instagram. Chcemy też drukować plakaty i rozwieszać je na mieście. Pomysłów jest mnóstwo, pracy jeszcze więcej.

Na ostatniej konferencji prasowej pomylił pan Polonię z Pogonią.

- Czyli jednak ktoś to wyłapał? To raczej zabawna anegdota i przejęzyczenie, nie ma co dorabiać podtekstów. W Pogoni spędziłem 22 lata, jej herb mam wytatuowany na piersi. Urodziłem się w Szczecinie. Natomiast Polonia to klub, w którym skończyłem przygodę z piłką i zacząłem nowy rozdział. Jestem tu już ósmy rok. W żadnym innym miejscu, a przecież w trakcie kariery trochę się ich nazwiedzałem, nie spędziłem tyle czasu co w Szczecinie i Warszawie. W obu miejscach czuję się świetnie.

Zresztą kiedy sprowadzałem się do stolicy, usłyszałem od mamy, że wracam na stare śmieci. Okazało się, że moja prababcia była warszawianką. Przeżyła wojnę, ale po powstaniu nie miała do czego wracać. Jej dom w kamienicy przy Złotej był zrujnowany. Wyjechała z tym, co miała, do Szczecina, gdzie trwało zaludnianie miasta. Zaczęła życie od początku.

Opowiadała o tym, co przeżyła?

- Tak. Była bardzo charyzmatyczną osobowością, w trakcie wojny pomagała, komu mogła, narażała życie. Na mnie i na mojej siostrze te historie robiły ogromne wrażenie. O tym, jak żydowskiemu dziecku dała chleb i w pewnym momencie zauważył to patrolujący mury getta Niemiec. Myślała, że ją zastrzeli, ale uszła z życiem. Dla nas, dzieciaków, to było jak film. A ona się nad tym wówczas nie zastanawiała, po prostu pomagała. Liczył się dla niej człowiek.

Lubię przeglądać stare fotografie Warszawy - kamienice, szerokie ulice. Porównuję to z tym, jak dziś wygląda miasto. I jak historia nachodzi na tę nowoczesność. Podczas spacerów co rusz natrafia się na tabliczki upamiętniające poległych. Nie trzeba szukać daleko. Na stadionie Polonii zginęło w trakcie powstania kilkunastu walczących. Nasz klub jest wpisany w tkankę tego miasta.

Polonia to klub, nad którym wisi fatum?

- Na pewno przez lata nie miał szczęścia, ale dlaczego - nie wiem. Polonię mocno doświadczyła historia. Wojna, później prześladowania w latach komuny, a już w tych czasach mniej odległych ekscentryczni właściciele, podejrzani inwestorzy o wielkich planach, ale też nieczystych intencjach. To miejsce wyjątkowe, ale nietraktowane z takim szacunkiem, na jaki zasługuje. Wprost przeciwnie. Nieraz odnosiłem wrażenie, że Polonia nie jest wszystkim na rękę.

"Siłą Polonii była więź z Warszawą i jej mieszkańcami. Była bezdomna, jak wielu z nich. Po latach klęski i tragedii potrzebowała sukcesu, podobnie jak jej mieszkańcy. Z piłkarzami się więc utożsamiano. Ich sukcesy były sukcesami warszawiaków. Dlatego Polonia miała tak olbrzymią popularność, a na jej mecze przychodziły tłumy wiernych kibiców" - to fragment książki "Piłkarze z Konwiktorskiej" Tadeusza Morawskiego i Zbigniewa Krakowiaka.

- Bardzo prawdziwe. Kiedy w dawnych czasach Polonia nie miała swojego stadionu i grała mecze poza Warszawą, to kibice z innych miast tysiącami przychodzili oglądać ten prawdziwie polski zespół. Polonia ma polskość wpisaną w nazwę i nigdy od niej nie ucieknie. Ma wspaniałą historię i należy się do niej odwoływać. Dziś chcemy spotykać się z młodzieżą, zapraszać ją na mecze, na lekcje historii na stadionie.

Warto być dziś kibicem Polonii?

- Czy warto? Na pewno to coś wyjątkowego. No bo czy można jej kibicować ze względu na sukcesy? Raczej nie, w ostatnich latach ich nie było. Czy przychodzi się na mecze z racji pięknego stadionu? Tym bardziej nie. Droga Polonii przez ostatnie lata była bardzo kręta - zmiany właścicieli, dyskwalifikacje, upadki, próby ratowania. By jej kibicować, trzeba mieć charakter. I my takich kibiców z charakterem mamy. Wśród nich są ludzie kultury, sztuki, którzy sami kiedyś uprawiali sport na Polonii, a dziś ją wspierają. Na ostatnim meczu gościliśmy Jana Englerta. Teraz chcemy przyciągnąć nowych, młodszych, ciekawych historii.

Na III ligę może nie być łatwo.

- Sportowo i marketingowo zaczynamy od zera. Nie mamy telewizji, nie przyjeżdża do nas Canal+. Z drugiej strony widzę entuzjazm ludzi, którzy chcą Polonię odbudować. Daliśmy sobie pięć lat, by drużyna wróciła do ekstraklasy. Jeśli na najwyższym poziomie będą grały dwa kluby ze stolicy, daje to warszawiakom dwa dni w roku, kiedy całe miasto żyje jednym, derbowym meczem. Nie mogę się tego doczekać.

Zapowiadacie też, że w ciągu pięć lat uda się wam wybudować nowy stadion. To realne?

- Realne i konieczne. Bez nowego stadionu nie uda się stworzyć wyjątkowego wydarzenia sportowego. Dziś za bramkami nie ma trybun, jest słaba akustyka, nie ma takiej atmosfery. I rozumiem, że to może zniechęcać. Bo jeśli jeden wieczór spędza się w pięknym budynku opery, a potem idzie się na przedstawienie do sali gimnastycznej, to czuć różnicę.

Jak kibice Polonii mają uwierzyć, że ten obiekt powstanie, skoro sparzyli się już tyle razy? Tajemniczych inwestorów, którzy lada moment mieli wyłożyć miliony na nowy stadion, było już wielu. Zawsze kończyło się na słowach.

- Ja sam pamiętam, jeszcze z czasów Józefa Wojciechowskiego, projekt amerykańskich inwestorów, z zamykanym dachem... Dziś, jak widzę go gdzieś krążący w sieci, to się tylko uśmiecham. Ale teraz wierzę naprawdę, że nowy stadion powstanie. Wszyscy w klubie mamy świadomość, że bez nowego obiektu trudno będzie nam wskoczyć na taki poziom, jaki chcemy osiągnąć. To tak jak z domem. Jeśli ugościsz znajomych w pięknym ogrodzie, łatwiej będzie ci stworzyć dobrą atmosferę. Tak samo ze stadionem. Biznesmenów czy polityków łatwiej przywitać na nowoczesnym obiekcie, sponsorzy byliby bardziej chętni w niego zainwestować, dać mu nazwę, za którą klub dostałby konkretne pieniądze. Nie mówię już o aspekcie kibicowskim, bo jestem pewien, że na nowy stadion, który byłby maksymalnie 20-tysięczny, przychodziłoby średnio kilkanaście tysięcy osób.

W Warszawie są już dwa duże stadiony - Narodowy i wybudowany z miejskiej kasy stadion Legii. Jak zamierzacie przekonać urzędników, by powstał trzeci?

- Byłem niedawno na kilku spotkaniach w ratuszu i wyszedłem z nich podbudowany. Rozmawialiśmy długo o nowym stadionie dla Polonii. I jeśli to było szczerze, to urzędnicy byli nastawieni do tego pomysłu naprawdę pozytywnie. Przecież nie musieliby dokładać do tego ani złotówki, wszystko byłoby na barkach inwestora. W zamian dostaliby piękny obiekt, miejsca pracy - same korzyści. A do tego korzystaliby z niego nie tylko sportowcy - odbywałyby się koncerty, uaktywnilibyśmy sferę kulturalną.







Więcej o:
Komentarze (19)
Radosław Majdan: Kibicować Polonii jest niełatwo, ale wyjątkowo [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • sympat2

    Oceniono 61 razy 35

    POLONIA to my. A my Polacy umiemy podźwignąć się z największych tarapatów. HGW gdy potrzebowała naszych głosów w wyborach obiecywała nowy stadion. CZEKAMY

  • nagabywacz-kur

    Oceniono 58 razy 34

    czy ktoś w Wawie ma odwagę kibicować Polonii? Witamy w Polsce, gdzie wp..ol można dostać za szalik przeciwnej drużyny

  • realmadrytlove

    Oceniono 42 razy 26

    No i dobrze.
    Ktoś musi kibicować Polonii.

  • Andrzej Ługowski

    Oceniono 26 razy 16

    Dziwna sprawa...
    Choć może i nawet naturalna, prawidłowa czy ludzka...
    Widzę mnóstwo komentarzy szargających imię Polonii, które są mocno minusowane...
    To utwierdza mnie w przekonaniu, że w Polsce coraz więcej osób interesujących się sportem to ludzie kompetentni, wychowani, ludzcy, inteligentni, empatyczni...
    ...
    Tak to prawda są jeszcze "łyse drechole", puste łby niedorobione, pozery, pajace hejtujący czyjąś wolę walki, odrodzenia, ODWAGĘ pójścia za głosem serca...
    I chodź bardzo lubię Legię jako klub to niektórych kibiców właśnie tych z pustymi łbami nie znoszę...
    ...
    A Was Poloniści bardzo szanuję i życzę Wam by Wasz klub wrócił do dawnej świetności.
    I oby czasy stołecznych szlagierów powróciły, a czasy tępych, debilizmów wypisywanych na internecie przestały być modne...
    ...
    Czasami warto dogłębniej przemyśleć co komentujemy i jak komentujemy...

  • udibidi03

    Oceniono 8 razy 8

    Ja mieszkam w UK i od zawsze jestem kibicem Wisły ale podziwiam Polonie, piękna tradycja, pogmatwane losy i trzymam kciuki za odrodzenie tego klubu. Marzy mi się liga z silnymi drużynami: Polonią, Widzewem, Górnikiem Zabrze, Ruchem Chorzów, ŁKS-em oczywiście Legią i Lechem, Wisłą i Cracovią

  • willowy

    Oceniono 5 razy 3

    Nigdy nie zrozumiem komentarzy mówiących o tym, że Polonii należało by dać "odejść w pokoju".
    Jak rozumiem te słowa piszą "kibice" Legii. Kibice w cudzysłowie. Nie jesteście kibicami futbolu. Wy chyba w ogóle nie lubicie piłki nożnej. Powiecie, że dla Legii zrobilibyście wszystko? Na pewno próbowalibyście ją ratować, gdyby źle się w niej działo, na pewno buntowalibyście się, gdyby ktoś próbował ją żywcem zakopywać w trumnie (co Wy próbujecie robić z Polonią) Swoimi komentarzami Z tego co wiem, kiedy źle się działo w Pogoni i zaczynała od zera nikt z Was nie życzył jej źle.
    "Kibice Legii" nie chcą już nigdy zobaczyć derbów w Ekstraklasie (może ze strachu przed przegraną?), czy tak mam rozumieć Wasze komentarze?

    Nigdy nie zrozumiem, dlaczego w Londynie może grać 5 albo więcej drużyn w najwyższej klasie rozgrywkowej i kibice tych drużyn się wzajemnie szanują i szanują inne kluby.
    Hasła "Nie ma Polonii w Warszawie" "Legia - jedno miasto, jeden klub" uwłaczają historii tego miasta, uwłaczają pamięci ludzi związanych z Polonią sportowo i emocjonalnie.

    Chociaż jestem kibicem Polonii od dziecka, to nigdy, NIGDY, nie powiedziałem złego słowa na Legię. Jej piłkarze i zasługi na polu futbolu nie spotkały się nigdy z niczym innym jak sportową zazdrością i uznaniem. Szkoda, że nie jesteście w stanie zrozumieć, że Waszym brakiem szacunku nie obrażacie nas (jesteśmy przyzwyczajeni), tylko niszczycie pracę wielu super zaangażowanych ludzi.

    Z wyrazami szacunku i życzeniami zmądrzenia i sukcesów Legii w LE
    Kibic Polonii

  • springbok

    Oceniono 18 razy -2

    To ty ze starymi na Polonię chodzisz ?

  • pazdan12

    Oceniono 44 razy -16

    "I my takich kibiców z charakterem mamy. Wśród nich są ludzie kultury, sztuki..."

    od razu pomyślałem o Benito i Badenowie (ludzie kultury) i chłopcach z Enigmy (sztuka sprejowa)

  • Paweł J.

    Oceniono 58 razy -36

    Polonia- jakby powiedział kapitan Klos- to karta bita... bita z każdej strony... bita wciąż... bita w to, co świat eufemistycznie 'zadem' określa. Dajmy jej spokojnie 'zejść'... zasłużyła sobie na godziwy pogrzeb............. Jednak zawsze znajdą się chętni, by ostatnie soki z trupa wyssać...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX