Igor Gołaszewski: Wirusy w Polonii zostały skasowane [ROZMOWA]

- Mamy teraz świetną passę. I powoli myślimy o powrocie do ekstraklasy. Będę robił wszystko, by piąć się z Polonią w górę - mówi Igor Gołaszewski, trener ?Czarnych Koszul?.
Na cztery kolejki przed końcem sezonu Polonia jest liderem trzeciej ligi (grupa łódzko-mazowiecka). Drużyna Gołaszewskiego ma cztery punkty przewagi nad Sokołem Aleksandrów Łódzki. W niedzielę zagra na wyjeździe o dziewiąte z rzędu zwycięstwo z ŁKS-em Łódź (godz. 16).

Paweł Korzeniowski: W 2016 r. Polonia czterokrotnie potrafiła wyszarpać zwycięstwo w ostatnich minutach.

Igor Gołaszewski: Zawodnicy zrozumieli, że gra się do samego końca. Wielokrotnie starałem się im wpoić, że cierpliwość to jedna z najważniejszych cech w piłce. W naszych spotkaniach czekaliśmy na tę jedyną akcję, która pozwoli wygrać mecz. Na razie działa.

Ale kilka punktów dały też stałe fragmenty gry, które jesienią wychodziły wam beznadziejnie.

- W poprzedniej rundzie nie mieliśmy czasu, by poprawić ten element. Ważniejsze było zgranie drużyny, bo ta powstała z dnia na dzień. Zimą przećwiczyliśmy schematy i teraz przynosi to efekty.

Przed rozpoczęciem rundy traciliście 10 punktów do lidera, teraz macie cztery punkty przewagi.

- Mówiłem piłkarzom, że nasza strata punktowa jest do odrobienia. Uwierzyli. Naszą sytuację porównałbym do pracy z komputerem: podczas letniego budowania drużyny, wbijaliśmy coś na dysk twardy Polonii. Robiliśmy to szybko, dlatego pojawiło się kilka wirusów. Teraz zostały skasowane.

W rozmowie przed sezonem wspominał pan o piłkarzach, którzy psują atmosferę. Kto to?

- Nie chcę zdradzać nazwisk. Niektórzy piłkarze nie współdziałali z drużyną, nie żyli szatnią. Widzieliśmy ich brak zaangażowania. Ściany - jak to się mówi - mają uszy. Dochodziły do nas niepokojące sygnały z różnych stron, dlatego postanowiliśmy się z nimi rozstać.

Oczyszczenie zespołu było niezbędne, by zacząć dobrze grać?

- Myślę, że tak. Poprawiła się atmosfera w szatni, a to fundament każdej dobrze funkcjonującej drużyny.

Polonia wygrała osiem meczów z rzędu. Pamięta pan tak znakomitą serię w swojej karierze?

- Ostatnio ktoś powiedział mi, że ta trwająca passa jest najlepszą w historii klubu. Ale w sezonie mistrzowskim w 2000 roku też mieliśmy z Polonią równie dobrą serię. Nie pamiętam dokładnie, ile razy wygraliśmy, ale jakoś podobnie. To oczywiście była gra na wyższym poziomie niż teraz, ale obecne wyniki i tak cieszą.

Zimą podczas obozów piłkarze dostali w kość. Czy dobra kondycja to wasz największy atut?

- Naszą najlepszą stroną są umiejętności piłkarskie. Pod tym względem mamy czołowy zespół w lidze. Jednak żeby wszystko na boisku działało, musimy być też dobrze przygotowani fizycznie.

W Polonii pojawiło się kilku młodych piłkarzy, m.in. Mariusz Wierzbowski, który zdobył cenne bramki.

- To młody, 18-letni zawodnik, świetnie wyszkolony technicznie. Jest bardzo spostrzegawczy na boisku, widzi wiele możliwości rozegrania akcji. Nie boi się wziąć ciężaru na ciebie, i to są jego największe atuty. Słowem: diamencik.

Czy to piłkarz, który szybko przerośnie Polonię?

- Myślimy o powrocie do ekstraklasy, dlatego będziemy robili wszystko, by go zatrzymać. Mamy nadzieję, że już za kilka lat to on będzie decydował o jakości tej drużyny, właśnie w ekstraklasie.

Kto w tej chwili jest największym rywalem Polonii?

- My sami. Od momentu, w którym objęliśmy prowadzenie w lidze, czyli 15 maja, jesteśmy uzależnieni tylko od siebie i swoich wyników. Całą tę rundę uczyliśmy się gonić, a teraz uczymy się uciekać. Gonienie było łatwiejsze, ale mam nadzieję, że sprostamy nowej roli.

Zwycięstwo w III lidze nie gwarantuje awansu do II ligi. Trzeba będzie wygrać mecz barażowy. Jak ocenia pan ten system?

- To dla mnie niezrozumiałe, żeby zwycięzca musiał rozgrywać dodatkowy mecz. Cóż, taki jest regulamin. Nic nie jest jeszcze rozstrzygnięte, ale przyglądamy się możliwym rywalom z grupy. Będzie nim triumfator ligi dolnośląsko-lubuskiej.

Czego potrzeba, by Polonia wróciła do wielkiej piłki?

- Wyników. Dobre rezultaty przyciągną na Konwiktorską sponsorów. Jesteśmy silną marką, możemy pochwalić się organizacją na poziomie ekstraklasy. Piłkarze dostają wypłaty na czas, prowadzone są rozmowy na temat budowy stadionu. Trzeba tylko grać swoje.

Czuje się pan gotowy na to, by wprowadzić Polonię do ekstraklasy?

- Jeśli władze mi pozwolą, to tak. Podobnie jak zawodnicy, ja też się ciągle uczę, nabieram doświadczenia. Od niedawna jestem pierwszym trenerem. Mam ten atut, że przez wiele lat grałem w piłkę. Będę robił wszystko, by piąć się z Polonią w górę.

Szybszą drogą na awans do ekstraklasy jest kupno licencji od innego klubu. Rozważacie tę drogę?

- Nie. Kiedyś popełniliśmy ten błąd, kupując w 2008 r. licencję od Groclinu Grodzisk Wielkopolski. To się za nami ciągnęło. Teraz chcemy awansować do ekstraklasy dzięki rywalizacji sportowej.