Sport.pl

Polonia Warszawa sensacyjnym liderem ekstraklasy. Bez szans na mistrza?

Miesiąc temu warszawska drużyna była w kompletnej rozsypce. Dziś jest liderem ekstraklasy. Mimo wszystko sensacyjnym.
Zobacz wszystkie bramki 6. kolejki

W sobotę "Czarne Koszule" pokonały Ruch Chorzów 3:0. Był to czwarty kolejny zwycięski mecz Polonii, trzeci bez straconej bramki. Lepszą serię miała w... 2000 roku, kiedy zdobywała mistrzostwo Polski. Wtedy rozpoczynając rundę jesienną, wygrała sześć spotkań z rzędu. W lidze prowadzi po raz pierwszy od jesieni 2002 roku, kiedy wygrała dwa pierwsze spotkania sezonu.

Zdesperowany właściciel

Warszawski klub przeszedł długą drogę, by ponownie stanąć na czele ekstraklasy. Nie była ona usłana różami. Jeszcze kilka miesięcy temu Polonia grała w II lidze. Miała w niej najwyższy budżet, byłych reprezentantów (Gilewicz, Majdan, Liberda, Piechna) opłacanych solidnie, jak na ich życiorys przystało, trenerów z doświadczeniem z ekstraklasy, a mimo to zakończyła poprzedni sezon na siódmym miejscu. Właściciel klubu Józef Wojciechowski zdecydował się zagrać va banque. W lipcu odkupił za 20 mln zł od Zbigniewa Drzymały trzeci zespół ekstraklasy Groclin Dyskobolię. - Polonia przez dwa lata kulała, byli w niej ludzie, którzy nie chcieli awansować do ekstraklasy, bo wtedy straciliby pracę. II liga była droga. Nie mieliśmy znikąd pomocy. Na utrzymanie Polonii szły tylko moje pieniądze - tłumaczył swoją decyzję w wywiadzie dla "Gazety".

Jazda w korkach

Niespodziewany awans do ekstraklasy rozwiązał tylko główny sportowy problem "Czarnych Koszul" i jego właściciela. Pojawiły się zupełnie nowe. Przyzwyczajeni do zajęć w jednym z najlepszych ośrodków piłkarskich w Polsce - w Grodzisku Wlkp. - byli piłkarze Groclinu, na których opiera się teraz zespół Polonii, musieli się przyzwyczaić do siermiężnych warunków panujących w stolicy. Na murawie stadionu przy Konwiktorskiej piłkarze mogą trenować tylko raz w tygodniu, w obawie przed kontuzjami unikają jak ognia bocznego, sztucznego boiska. Tułają się więc po boiskach na terenie Warszawy. - Wygląda to, jak wygląda. Jeździmy na treningi po całym mieście, a na odnowę biologiczną po aquaparkach. Jesteśmy w Warszawie i musimy sobie radzić z korkami. Przyzwyczajamy się, choć nie jest łatwo - zapewnia trener Jacek Zieliński.

Sama przeprowadzka z Grodziska do Warszawy przedłużała się w nieskończoność. Piłkarze mieszkali w hotelu, niektórzy z nich cały dobytek wozili przez ten czas w samochodzie. Obrońca Tomasz Jodłowiec mieszkanie wynajął dopiero przed kilkoma dniami.

Piękni kawalerowie

Nie wiadomo, co było gorsze, czy kłopoty logistyczne, czy wychowawcze. Tuż przed rozpoczęciem sezonu dwaj najbardziej doświadczeni piłkarze klubu Radosław Majdan i Piotr Świerczewski, korzystając z dnia wolnego, pojechali do Mielna, gdzie zostali zatrzymani pod zarzutem pobicia policjantów. Zwolnieni za kaucją zostali najpierw zawieszeni przez klub, a potem przywróceni do łask, gdy okazało się, że mają mocne dowody na swoją niewinność. - Czy odezwanie się "piękny kawalerze" do policjanta jest naganne? - tłumaczył się Świerczewski.

Kilka tygodni później po powrocie ze zgrupowania reprezentacji Polski holenderski selekcjoner Leo Beenhakker wyrzucił z kadry trzech piłkarzy, w tym lidera drugiej linii Polonii Radosława Majewskiego.

- Majdan i Świerczewski nie grają dziś w pierwszym składzie. Bardziej nam przeszkodził szum medialny wywołany tą sprawą. Radek Majewski sam sobie bardziej zaszkodził niż nam, bo nie gra w kadrze. W Polonii nie ma z nim problemów - odpowiada szkoleniowiec lidera ekstraklasy.

Do tego w sierpniu Polonia o mały włos nie straciła swojego najlepszego obrońcy Tomasza Jodłowca. 23-letni piłkarz dostał ofertę z włoskiego Napoli. Klub zgodził się na jego transfer za 1,4 mln euro. Jodłowiec był namawiany do wyjazdu przez swojego menedżera, właściciela Polonii, nawet samego trenera Jacka Zielińskiego. Mimo to został na Konwiktorskiej.

Właściciel Polonii: Mistrzostwo Polski? Nie można tego wykluczyć

- To się nie mieściło w głowie zachodnim menedżerom. Dzwonili do nas zdziwieni - opowiada Wojciechowski. - To była jego suwerenna decyzja. Tomek chciał grać, a w lidze włoskiej miałby na to małe szanse. Jego marzeniem są występy w reprezentacji. Jak miałby się do niej dostać, gdyby nie grał? Zamieszanie transferowe bardzo mu przeszkodziło. Dlatego tak fatalnie wypadł w meczu z Wisłą Kraków, który przegraliśmy 0:2. Ostatnie cztery mecze zagrał jednak doskonale. Gdybyśmy dziś zmierzyli się z Wisłą, Tomek zaprezentowałby się dużo lepiej - zapewnia Zieliński.

Z Wisłą w drugiej kolejce ekstraklasy Polonia przegrała jedyny mecz w tym sezonie. Potem zaczęła się serię zwycięstw "Czarnych Koszul". Pokonali na wyjeździe ŁKS i Polonię Bytom, a u siebie Śląsk Wrocław i Ruch Chorzów. Każdy mecz rodził nowego bohatera. Ze Śląskiem był nim strzelec trzech goli Filip Ivanovski, w Bytomiu Daniel Mąka, który popisał się kolejnym hat-trickiem, a w minioną sobotę Krzysztof Gajtkowski, zdobywca dwóch goli.

Wygrana z Ruchem jest najcenniejsza, bo chorzowianie przed tą kolejką mieli tak jak Polonia dziesięć punktów. W pierwszej połowie sobotniego meczu Ruch grał mądrze. Dobrze się bronił. Nic nie wskazywało na to, że przegra 0:3. - Polonia była do bólu skuteczna - powiedział trener Bogusław Pietrzak. - Chyba wygraliśmy nieco za wysoko - dodał Zieliński.

Lider bez szans na mistrzostwo?

Czy Polonia zostanie liderem na dłużej? - Miło jest patrzeć, jak rywale są za nami w dole tabeli. Ale ja pochylam się z pokorą nad naszymi dotychczasowymi wynikami. Niejedno w życiu widziałem. Powtarzam, że najważniejsze jest w Polsce być liderem po 30. kolejce, a nie szóstej - mówi trener "Czarnych Koszul".

- Gdyby Polonia grała dziś z Lechem czy Wisłą, ba, nawet gdyby grała z nimi codziennie, nie miałaby zbyt wielu atutów. Wydaje mi się, że robią postęp z meczu na mecz, ale nie mają w zespole takiej wybitnej osobowości, która pchnęłaby ich na wyższy poziom. Nie jest to kandydat do mistrzostwa, ale na bycie w czołówce - jak najbardziej - twierdzi Maciej Szczęsny, zdobywca mistrzostwa Polski z Polonią, Legią, Widzewem i Wisłą, dziś ekspert w TVP.

- Jest jeszcze za mało meczów, żeby powiedzieć, że walczymy o mistrzostwo Polski. Jeśli chodzi o inne drużyny, to Legia moim zdaniem gra gorzej niż w poprzednim sezonie. Lech? Zobaczymy, jak pójdzie mu w pucharach. Jeśli zakwalifikuje się do fazy grupowej, to może stać się to kosztem ligi. Podobnie może być z Wisłą - komentuje Piotr Świerczewski, który w sobotę rozegrał pierwszy oficjalny mecz w barwach lidera ekstraklasy.

Smuda po wygranej Lecha:Zmęczeni jak Chelsea i MU

Piłka nożna: Cashback 55 PLN od BetClick.com - poleca Mateusz Borek » - reklama