Sport.pl

Polonia W. - Piast 0:2. W stanie krytycznym

Polonia przegrała z Piastem Gliwice piąty mecz w tym sezonie, trzeci na własnym boisku. - Nie ma żadnych zmian - mówi wiceprezes ?Czarnych Koszul? Piotr Ciszewski. Na razie.
Ekstraklasa.tv: Bramka Olszara na 1:0 »

Józef Wojciechowski, właściciel i prezes Polonii nawet nie pofatygował się na Konwiktorską. Pierwszy raz w tym sezonie opuścił warszawski mecz finansowanego przez siebie zespołu. Może tylko to uchroniło Duszana Radolskyego od utraty stanowiska. Właściciel "Czarnych Koszul" jeśli podejmował decyzję o zmianie szkoleniowca robił to pod wpływem impulsu, po porażce lub meczu zakończonym remisem. Tak było w przypadku Jacka Zielińskiego w lutym, Bogusława Kaczmarka miesiąc później i Jacka Grembockiego w sierpniu.

- Na dziś jestem trenerem - patrząc znacząco na zegarek powiedział słowacki szkoleniowiec tuż po konferencji prasowej. - Jutro mamy trening, we wtorek wyjeżdżamy do Szczecina mecz pucharowy. Ja się nie poddaję i się nie poddam. Trzeba przebudować ten zespół, ale to praca długofalowa - dodał.

Jego bilans jest katastrofalny. W pięciu meczach zdobył tylko jeden punkt! Niektórzy z pracowników klubu sugerują, że jednak posada Słowaka wisi na włosku. Poważnym kandydatem na jego następcę jest pracujący od dwóch tygodni z zespołem Młodej Ekstraklasy czeski szkoleniowiec Libor Pala, ale też właściciel klubu po prostu szuka trenera z charyzmą, z mocnym nazwiskiem, który podniesie z kolan tę drużynę. - Na kogo mamy zmienić trenera? Wiemy, że nie w tym problem. Pan Wojciechowski kazał mi dziś przyjść na ten mecz, ale dawno się tak nie wymęczyłem. Nie będzie żadnych zmian, żadnych decyzji - ucina wszelkie spekulacje Piotr Ciszewski.

W rankingu na najgorszy mecz Polonii niedzielny z Piastem wcale nie zajął by pierwszego miejsca. Gorzej warszawski zespół wypadł w poprzednim rozegranym na Konwiktorskiej - z Zagłębiem Lubin, czy z Lechią Gdańsk. W pierwszej połowie Polonia mogła sobie spokojnie zapewnić prowadzenie. Ale nieskuteczność to już prawdziwa choroba warszawskiego zespołu. Piłkarz Polonii nie strzelił już gola od 540 minut. Bramka w spotkaniu z Wisłą Kraków padła po strzale bramkarza lidera ekstraklasy Mariusza Pawełka.

Nic nie pomagają radykalne zmiany w zespole. Wprowadzenie do pierwszego składu 19-letniego Damiana Jaronia, albo gra va banque Radolskyego czterema napastnikami w drugiej połowie. Radolsky tłumaczy porażki rzeczywiście licznymi, wcześniejszymi kontuzjami w zespole (nie grali z Piastem Przyrowski, Marcelo Sarvas, Kozioł) i urazem kapitana Radka Mynarza w drugiej połowie. - Od tego czasu zrobił się bałagan na boisku - mówił.

Piast zwycięstwo zawdzięcza debiutującemu w lidze własnemu bramkarzowi Rafałowi Kwapiszowi, trochę pomogła mu też słabsza niż w "Tańcu z Gwiazdami" dyspozycja strzegącego bramki Polonii Radosława Majdana. Kwapisz wybronił kilka strzałów polonistów, nie zawiódł w ani jednej sytuacji. Majdan, choć w pierwszej połowie nie można mu było nic zarzucić, zawinił przy obu golach. Przy pierwszym strzelonym przez Sebastiana Olszara przepuścił piłkę między nogami, przy drugim mógł sięgnąć piłki uderzonej przez Jakubę Smektałę. - Ch... z wynikami, wygramy Taniec z Gwiazdami - zaśpiewali na koniec meczu kibice na Konwiktorskiej. To jednak w jaki sposób dopuścili do tego strzału piłkarzy Polonii pozostanie ich tajemnicą. Smektała przebiegł z piłką pół boiska, nie atakowany, nie zatrzymany przez nikogo.

Polonia stacza się coraz niżej w tabeli. Przypomina nieco Cracovię i Górnik Zabrze z poprzedniego sezonu, dwa kluby z ogromnymi budżetami i ambicjami, niezłymi piłkarzami, które zajęły miejsca spadkowe. Polonia podąża tą drogą. Z wielkich planów warszawskiego klubu, walki o mistrzostwo Polski nie pozostały nawet szkice. Drużyna jest w totalnej rozsypce, przegrywa mecz za meczem, odwraca się od niej właściciel, wczoraj przestali ją wspierać kibice popierając ostatnie zapowiedzi Józefa Wojciechowskiego o obniżeniu płac. - Józek, Józek nie płać im - skandowali po utracie drugiej bramki. Schodzącym do szatni piłkarzom towarzyszyło buczenie. Warszawski klub znalazł się w stanie krytycznym.

Piękna bramka Smektały na Ekstraklasa.tv »