Polonia będzie grać, ale drży o murawę

- Nic nam to nie da. WOSiR i miasto dysponują taką siłą, że nie pozwolą wykonać nam naszych uprawnień. Rozegramy mecz Młodej Ekstraklasy na innym obiekcie - mówi wiceprezes Polonii Piotr Ciszewski.
We wtorek przedstawiciel zarządu "Czarnych Koszul" zapowiedział, że klub odda walkowerem mecz 11. kolejki Młodej Ekstraklasy Polonia - GKS Bełchatów. Na stronie internetowej pojawiła się informacja, że zagrożone jest również rozegranie kolejnego spotkania - z Jagiellonią Białystok - oraz meczu pierwszej drużyny z Cracovią, 7 listopada.

Tak drastyczne zapowiedzi miały związek z niedzielnym spotkaniem rugby Polska - Czechy, które ma się odbyć na Konwiktorskiej. Władze Polonii uznały, że zgoda gospodarza obiektu - Warszawskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji - na przeprowadzenie tej imprezy jest działaniem wbrew umowie dzierżawy, ponadto wiąże się z zagrożeniem dla murawy.

Kłótnia o paragrafy

- Umowa, którą zawarliśmy z WOSiR, przewiduje, że wszystkie imprezy na stadionie Polonii mogą się odbywać, jeśli nie kolidują one z terminami rozgrywek piłkarskich. Punkt 8. mówi również o niższych ligach i klasach, a zespół Młodej Ekstraklasy w nich występuje. Prosiłem specjalnie o zapisanie tego punktu - powiedział Piotr Ciszewski.

Powołując się na ten paragraf, Polonia chciała, aby jej młodzi piłkarze w niedzielę mogli zagrać na Konwiktorskiej. Również dlatego, że zdaniem jej władz WOSiR poinformował oficjalnie klub o planowanym meczu rugby dopiero dwa dni temu, faksem. - O wszystkim wcześniej dowiedywaliśmy się tz mediów - tłumaczy Ciszewski.

- Według mnie umowa mówi o zachowaniu interesów pierwszego zespołu, a nie grup młodzieżowych. Jest to obiekt miejski i miasto, które zainwestowało w niego 30 mln zł, ma możliwość swobodnego korzystania z niego. Mecz międzypaństwowy transmitowany w otwartej telewizji jest ważniejszy niż rozgrywki młodzieżowe - mówi dyrektor WOSiR Janusz Kopaniak. Pierwszą informację przekazaliśmy do Polonii w lipcu. Nie dostaliśmy na nią odpowiedzi - dodaje.

Młody zespół "Czarnych Koszul" ostatecznie zagra mecz z Bełchatowem, nie wiadomo jednak gdzie. - Szukamy stadionu. Koszt wynajęcia to ok. 1,5 tys. zł. Zamierzamy obciążyć tą fakturą WOSiR. Ustąpiliśmy, bo nie chcemy być przedstawiani jako ta zła strona, oszołomy. Nie wygramy z taką siłą jak miasto, jesteśmy postawieni pod ścianą - mówi wiceprezes klubu. - Polonia może dogadać się z przeciwnikiem i rozegrać mecz na jego obiekcie. Tak działa wiele klubów w podobnych przypadkach - twierdzi Kopaniak.

Co z boiskiem?

Po rozwiązaniu jednego problemu powstaje drugi - murawa. Wpuszczenie rugbystów na boisko piłkarskie, zwłaszcza o tej porze roku w Polsce, wiąże się z ogromnym ryzykiem jego zniszczenia. W maju na Konwiktorskiej rozegrany był mecz Polska - Belgia. Potem przez kilka tygodni murawę poddawano regeneracji, nikt na nią nie został wpuszczony, dlatego dziś jest w przyzwoitym stanie. Jak będzie wyglądała w poniedziałek albo 7 listopada, kiedy "Czarne Koszule" zagrają z Cracovią?

- Przedstawiciele Polskiego Związku Rugby twierdzą, że mówienie o niszczeniu murawy przez rugbystów jest niesłychanym nadużyciem. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie można być tego pewnym. Przekonamy się w niedzielę. Albo ja będę musiał to odszczekiwać, albo przedstawiciele Polonii się zarumienią - twierdzi Kopaniak.

- Umowa przewiduje, że obiekt ma być zwrócony w stanie niepogorszonym. Nie mamy zamiaru płacić, jeśli stan będzie gorszy niż poprzednio. Zamówiliśmy specjalne ekspertyzy. Jedną z nich eksperci wykonali dziś, kolejną - w poniedziałek. Wtedy zdecydujemy, co robić dalej - zapowiada wiceprezes Polonii.

Wystosował też postulat do właściciela obiektu i władz miejskich. - Stanowczo domagamy się wymiany murawy. Od początku była źle zrobiona, w fatalnym stanie, a co będzie teraz? Mam nadzieję, że pogoda jednak się poprawi, bo w przeciwnym razie do końca rundy nie da się już boiska naprawić - mówi Ciszewski. - Jeśli okaże się, że boisko będzie zdewastowane, musimy rozpatrzyć wymianę murawy - zapewnia Kopaniak.