Ekstraklasa: Polonia Warszawa pyta o Andrzeja Niedzielana

Polonia zabiega o transfer na Konwiktorską byłego reprezentanta Polski, napastnika Ruchu Chorzów Andrzeja Niedzielana. Ma jednak na to małe szanse.
Ekstraklasa.tv: Niedzielan błyszczał w rundzie jesiennej »

Informację potwierdził menedżer piłkarza Carl Glomb. - Chłop strzela siedem bramek w 14 meczach, to zainteresowanie takim piłkarzem jest. Pyta się o niego Polonia, ale też Zagłębie Lubin, Larissa. Za wcześnie, aby coś więcej o tym mówić. Nic się nie wydarzyło - powiedział.

W Polonii o transferze 30-letniego piłkarza mówi się tylko nieoficjalnie i raczej nikt nie wróży powodzenia tej transakcji. Powodem jest zapis w kontrakcie Niedzielana, którego ważność kontraktu upływa pod koniec czerwca. Jeśli klub chce go wykupić z Ruchu już teraz, musi zapłacić podwójną wartość jego zarobków do końca umowy, czyli około 400 tys. zł. Dużo jak na piłkarza w tym wieku.

Poza tym nie wiadomo, czy na przeprowadzkę do Warszawy przystałby sam piłkarz. W Ruchu pod ręką byłego trenera Polonii Waldemara Fornalika i pomagającego mu jednego z najwybitniejszych w kraju specjalistów od przygotowania fizycznego Jerzego Wielkoszyńskiego Niedzielan znów stał się przynajmniej czołowym polskim ligowcem. Przekonała się o tym również Polonia, której w rundzie jesiennej wyjątkowo dał się we znaki - strzelił jej bramkę i miał asystę w zakończonym 2:0 zwycięstwem chorzowian spotkaniu. Sportowo piłkarz również poniósłby stratę. Ruch walczy w tej chwili o europejskie puchary, a zespół "Czarnych Koszul" - jeśli się odrodzi wiosną - to najwyżej o środek tabeli.

Niemniej na tym przykładzie widać, że Polonia wciąż trzyma się pewnego schematu przy okazji transferów - przynajmniej w Polsce - szuka piłkarzy o pewnej ustalonej renomie. Przed rokiem Polonia również chciała ściągnąć napastnika z nazwiskiem Tomasza Frankowskiego. Nie zgodził się na ten transfer Jacek Zieliński, co patrząc na to, jak prezentuje się dziś w Jagiellonii Białystok, było jego wielkim błędem. Wcześniej właściciel Polonii Józef Wojciechowski jeszcze w II lidze ściągnął wracającego z zagranicy Radosława Gilewicza.

Niedzielan to były reprezentant Polski. W narodowej kadrze wystąpił 17 razy, strzelił 5 bramek. W ekstraklasie występował najpierw w Zagłębiu Lubin (pochodzi z pobliskich Żar), Górniku Zabrze i Groclinie Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Dzięki udanym występom w Groclinie i reprezentacji doczekał się transferu do holenderskiego NEC Nijmegen. Spędził tam trzy sezony, jeden gorszy od drugiego. Wrócił do Polski, do Wisły Kraków, w której był rezerwowym. Odżył dopiero w Ruchu.

Jeśli ten transfer nie dojdzie do skutku, Polonia będzie dalej szukać napastnika, prawdopodobnie jednak za granicą - pewnie w Hiszpanii, a może w Afryce. Zamierza bowiem pozbyć się zimą aż czterech zawodników pierwszej linii. Na listę transferową trener José Mari Bakero kazał wystawić: Filipa Ivanovskiego, Michała Chałbińskiego, Jacka Kosmalskiego i Tamasa Kulcsara. Jednak najbliżej odejścia - do Piasta Gliwice - jest na razie Chałbiński. O zainteresowaniu innych klubów pozostałą trójką nic nie słychać.