Zwycięstwo Polonii w Austrii

Bez względu na to, czy zespół grał w II lidze, czy w ekstraklasie, o pierwsze pozycje albo o utrzymanie, jego rola w zespole jest niepodważalna, mimo że niezauważalna. Łukasz Piątek powoli wyrasta na lidera Polonii.
W sobotę podczas pierwszego meczu warszawskiego zespołu na zgrupowaniu w Austrii z 14. drużyną węgierskiej ligi - Paksi - 24-letni pomocnik (we wrześniu skończy 25 lat) strzelił przepięknego gola. - Przyjął piłkę w narożniku pola karnego i strzelił z woleja - opowiada kierownik drużyny Igor Gołaszewski. To jego trzecia bramka w letnim sparingu "Czarnych Koszul", a mógł ich zdobyć więcej. W niedawnym meczu z Górnikiem Łęczna odda kilka podobnych uderzeń, podobnych do tego z listopadowych derbów z Legią, tyle że niecelnych.

Derby z Legią to debiut José Mari Bakero w ekstraklasie, który bez Piątka nie widzi drużyny. Ten niepozorny pomocnik zagrał we wszystkich spotkaniach ligowych, odkąd szkoleniowcem jest Hiszpan. Strzelił w tym czasie dwa gole - Piastowi Gliwice i Arce Gdynia, czyli w dwóch kluczowych dla Polonii meczach w walce o utrzymanie. Niesłusznie zapamiętany został z samobójczej bramki. W spotkaniu z Wisłą w ostatniej minucie podał piłkę w stronę Sebastiana Przyrowskiego. Bramkarz Polonii leciutko ją trącił. Wpadła do siatki. Na forach internetowych kibiców długo trwały dyskusje, kto jest autorem pechowego gola: Przyrowski czy Piątek? Proporcje głosów rozkładały się po równo.

W poprzednim sezonie Piątek grał głównie jako defensywny pomocnik u boku wychowanka Barcelony Andreu Mayorala. Bakero dążący warszawskiego piłkarza niesłabnącym zaufaniem latem zmienił jego ustawienie - przesunął go trochę do przodu. Do zespołu przyszedł bowiem Patryk Rachwał, który będzie grał w pierwszej jedenastce obok Andreu, a przed nimi właśnie Piątek. Jego dwie bramki nie są więc wynikiem rosnącej formy.

Na Konwiktorskiej są tacy, którzy porównują tego piłkarza i roli jaką odrywa w zespole do Rafała Murawskiego, byłego zawodnika Lecha Poznań, dziś Rubina Kazań, reprezentanta Polski. W Polonii gra od zawsze, jest jej wychowankiem, mieszka zresztą niedaleko stadionu - na warszawskim Muranowie. Debiutował w pierwszej drużynie, jeszcze w ostatnim przed spadkiem sezonie 2005/06. Pozostał w drugoligowym zespole, dziś jest jedynym pewniakiem z dawnej Polonii w połączonej z Groclinem drużynie, ale to dopiero pod skrzydłami Bakero Piątek wyrasta na dojrzałego zawodnika - jak wcześniej Adrian Mierzejewski i Daniel Gołębiewski.

PAKSI FC - POLONIA WARSZAWA 0:2 (0:1): Piątek (36.), Gołębiewski (53.).

Polonia: Przyrowski - Mynarz, Pietrasiak, Dziewicki, Brzyski - Sarvas (Mąka), Rachwał, Piątek, Gancarczyk (Zasada) - Nikolić, Gołębiewski (Teodorczyk). W II połowie grali także: Gliwa, Tosik, Skrzyński, Andreu Mayoral, Sokołowski, Bruno, Mierzejewski, Zembrowski.