Sport.pl

Zobacz ile i na czym zarabiają warszawskie kluby

Według raportu firmy Deloitte warszawskie kluby coraz mniej zarabiają na kibicach, a więcej na prawach telewizyjnych. O ile w Legii to chwilowe załamanie spowodowane budową stadionu, o tyle Polonia ma problem.


Polonia na działalności komercyjnej, na którą składają się m.in. wpływy od sponsorów, z reklam i ze sprzedaży klubowych pamiątek, zarabia coraz mniej i jest to stała tendencja. W 2006 r. w ten sposób zarabiała 9,1 mln zł. W 2009 r. już tylko 2,8 mln, czyli o 40 proc. mniej niż rok wcześniej.

Przychody z dnia meczu (bilety, karnety, catering) Polonii są jednymi z najniższych w lidze. Mniej w ten sposób w zeszłym roku zarobił tylko GKS Bełchatów. Autorzy raportu wytknęli klubowi, że ten nie wykorzystuje ani lokalizacji, ani potencjału sportowego, by zainteresować kibiców. Średnio w 2009 r. na mecze przychodziło ok. 3 tys. kibiców, o 7 proc. mniej niż rok wcześniej.

Takie wyniki Polonii są zrozumiałe. Z jednej strony obciąża to jej konto, bo ma słabo rozwinięty dział marketingu - bywa, że w badanym okresie w ogóle był go pozbawiony. Z drugiej zaś klub, by poprawić te wskaźniki, nie może zrobić wiele. Podstawowym problemem jest stadion. Jego właścicielem jest miasto (poprzez Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji) i jeśli nawet Polonia ma jakieś pomysły, to nie może ich realizować. Dobrym przykładem był brak pozwolenia ze strony WOSiR-u na umieszczenie na terenie stadionu sklepu z koszulkami i pamiątkami meczowymi.

Polonia coraz bardziej staje się zależna od pieniędzy z transmisji telewizyjnych, choć łączne przychody minimalnie wzrosły.

Z tytułu praw do transmisji więcej niż rok wcześniej (o 13 proc.) zarobiła Legia. Przychody z dnia meczu i wpływy z działalności komercyjnej w klubie z Łazienkowskiej spadły, ale głównie z powodu przebudowy stadionu. Przez cały ubiegły rok na Legii funkcjonowała tylko jedna trybuna, co ograniczało możliwość zarówno pozyskania sponsorów, jak i zwiększenia wpływów ze sprzedaży biletów.

Ale Legia w przeciwieństwie do Polonii ma w perspektywie zmianę struktury przychodów. Jedyną funkcjonującą przez ostatnie półtora roku trybunę zburzono, ale do użytku oddano trzy nowe. Pojemność stadionu zwiększyła się w porównaniu z ubiegłym sezonem pięciokrotnie (do 25 tys. miejsc), a w klubie na każdym kroku podkreślana jest nie tylko zmiana ilościowa, ale przede wszystkim jakościowa. Nowoczesny stadion ma zachęcić nowych kibiców i dać zupełnie nowe możliwości pozyskiwania sponsorów. Przed klubem trudne zadanie, bo w zeszłym roku średnio na mecz przychodziło 3,2 widzów, ale Legia samych karnetów na nowy sezon chce sprzedać 5-6 tys. i według zapowiedzi przedstawicieli może osiągnąć taki wynik. Stadion Polonii przy Konwiktorskiej zamierzano przebudować, ale na razie na planach się skończyło.

Tymczasem jednak oba kluby muszą poradzić sobie z jeszcze jednym finansowym problemem. Autorzy raportu Deloitte zaznaczają, że w poprawnie funkcjonującym klubie poziom płac piłkarzy powinien wynosić najwyżej 60 proc. przychodów. Legia i Polonia nie tylko nie trzymają się tej granicy, ale na pensje wydają jednak więcej, niż zarabiają. W Legii płace w 2009 r. były co prawda niższe niż rok wcześniej, a tego lata pożegnano się z kilkoma piłkarzami, którzy obciążali budżet, ale sprowadzono nowych, w tym zarabiającego 300 tys. euro rocznie Ivicę Vrdoljaka i 240 tys. euro rocznie Manu. Polonia też kupuje na potęgę, a Dawidowi Nowakowi, który dołączy do drużyny zimą, zaoferowała rekordowe jak na polskie warunki 380 tys. euro.

- To nie musi być strata pieniędzy, ale inwestycja. Kluby, płacąc lepszym piłkarzom większe pieniądze, starają się podnieść poziom sportowy - zastrzegają eksperci z Deloitte.

Ale rekordowe 26 mln zł Legii przeznaczone na pensje dało jej kolejno drugie i czwarte miejsce w dwóch ostatnich sezonach. Polonia, która piłkarzom płaciła w 2009 r. 12,5 mln zł, czyli 107 proc. przychodów, rok temu była w lidze czwarta, w ubiegłym sezonie dopiero 13.

Czytaj więcej w "Gazecie Stołecznej"