Sport.pl

Ekstraklasa. Daniel Gołębiewski: Na przyjściu Ebiego mogę tylko skorzystać

- Jeśli mimo konkurencji Smolarka i tak będę grał w pierwszym składzie Polonii, to wszyscy przyznają, że ten Gołębiewski to jednak coś umie - mówi ?Gazecie? najskuteczniejszy napastnik Polonii Warszawa.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Do pierwszego składu Polonii Daniel Gołębiewski wskoczył w połowie poprzedniego sezonu. Wcześniej grał rzadko. Częściej w Młodej Ekstraklasie niż w pierwszym zespole. Jednak w trzynastu wiosennych meczach dwanaście razy wychodził na boisko w podstawowej jedenastce i strzelił pięć goli. Razem z bramką z jesiennego meczu ze Śląskiem zdobył prawie 25 procent wszystkich bramek, które Polonia uzyskała w poprzednim sezonie.

Podczas letnich sparingów strzelił trzy gole w trzech kolejnych meczach.

Kuba Dybalski: Ucieszył się pan z przyjścia Euzebiusza Smolarka? Konkurencja w ataku Polonii rośnie.

Daniel Gołębiewski: Oczywiście, ale mam nadzieję, że mimo tego wzmocnienia nie stracę miejsca w składzie. Smolarek to porządna i znana "firma". Wiedziałem, że klub szuka napastnika, więc dobrze, że zatrudniła tak utytułowanego i dobrego. Od niego będę się mógł wiele nauczyć i tylko na tym skorzystam.

Trudno będzie rywalizować o miejsce w składzie z 43-krotnym reprezentantem Polski, byłym piłkarzem Feyenoordu, Borusii i Santander.

- Na pewno. Ale poczekajmy na treningi, bo Ebi jeszcze z nami nie ćwiczył. A jeśli się uda i będę grał, no to wszyscy przyznają, że ten Gołębiewski to jednak coś umie.

Prezes Wojciechowski przeprowadził transfer Ebiego błyskawicznie. To prawda, że dowiedzieliście się o nim dopiero po powrocie ze zgrupowania w Austrii?

- Prezes potrafi postępować błyskawicznie. Ale o tym, że coś się dzieje, dowiadywaliśmy się już na obozie - z internetu.

W poprzednim sezonie Polonia strzeliła tylko 25 goli w 30 meczach. To, obok Cracovii, najgorszy wynik w lidze. Co szwankowało?

- Ja, co prawda grałem tylko w połowie meczów, więc trudno mi ocenić. Polonia grała tak, że skupiała się przede wszystkim na obronie. To na ochronie własnej bramki skupiają się siły zespołu. Napastnicy muszą się do tego sposobu gry dostosować.

Pan od pół roku cieszy się zaufaniem trenera Bakero, a w ostatnich sparingach imponuje skutecznością. Jest pan już w ligowej formie?

- Zawsze mogę grać lepiej, ale przynajmniej jeśli chodzi o skuteczność, to nie mam się o co martwić. Ale te gole to jest przede wszystkim zasługa kolegów, którzy świetnie dogrywają mi piłki, a nie moja. W Polonii na bramki pracuje cała drużyna i są one wynikiem gry wielu piłkarzy. Mam nadzieję, że zaufanie trenera Bakero podtrzymam, ale jestem tak dobry, jak zagram w ostatnim meczu, więc muszę grać jak najlepiej.

Zwłaszcza świetnie wychodzi współpraca z Marcelo Sarvasem. Asystował przy pana golu w ostatnim sparingu. A bramki zdobywacie na zmianę.

- Marcelo w ostatnim sezonie nie grał zbyt dużo. Teraz dostaje szansę, niedawno przedłużył kontrakt i stara się wykorzystać zaufanie, jakim go obdarzono.

Zgadza się pan z tym, że Gołębiewski i Smolarek to wciąż za mało dla drużyny, która chce walczyć o mistrzostwo i przydało by się sprowadzić jeszcze kogoś do ataku?

- Nie można zapominać, że w drużynie są Łukasz Teodorczyk i Milan Nikolić. Pierwszy w poprzednim sezonie grał w Młodej Ekstraklasie, drugi grał mało. Teraz nikt ich nie traktuje jak silnego punktu, ale tak samo było ze mną jeszcze rok temu. Być może oni też potrzebują okazji do gry i nagle zaskoczą.

Podobno w czasie meczu z Legią obserwowali pana skauci ze Szkocji. Miał pan latem oferty z innych klubów?

- Była plotka o Hannoverze. Postanowiłem ją sprawdzić i, o dziwo, okazało się, że chwalił mnie dyrektor sportowy. Ale ani klub, ani menedżer o ofertach nie wspominali, więc żadnego poważnego zainteresowania nie było. Żeby było, czeka mnie jeszcze wiele pracy.

Polonia Warszawa » szykuje kolejny hit transferowy


Więcej o: