Sport.pl

Ekstraklasa. Polonia zaczęła od zwycięstwa

Najlepszy w ubiegłym sezonie Adrian Mierzejewski i kupiony za milion euro Artur Sobiech zapewnili Polonii wyjazdowe zwycięstwo 2:0 nad Górnikiem. Już za tydzień na Konwiktorskiej derby stolicy
Baw się z nami w Wygraj Ligę! Wygraj 20 000 zł »

Historycznie zrobiło się w 75. minucie. Wtedy strzelca gola Mierzejewskiego zastąpił Euzebiusz Smolarek. Dla byłego piłkarza Feyenoordu, Borussii Dortmund, Racingu Santander i Boltonu był to debiut w ekstraklasie, ale niezbyt imponujący. Trener Jose Maria Bakero ustawił go na prawym skrzydle, choć Ebi woli grać w ataku lub na lewej stronie. I widać, że byłemu reprezentantowi, który wiosną czasem nie mieścił się w składzie przeciętnej Kavali, jeszcze brakuje kondycji i ogrania. W jednej z pierwszej akcji zgubił piłkę, kilka pojedynków z obrońcami przegrał i nie wykorzystał świetnej okazji na gola, gdy obrońca Górnika nie przeciął dośrodkowania, ale od zaskoczonego napastnika piłka tylko się odbiła.

Nie on jeden zaliczył w Polonii falstart. W pierwszym składzie wystąpiło trzech kupionych latem piłkarzy, w obronie Dariusz Pietrasiak, w pomocy Bruno Coutinho i w ataku Artur Sobiech. Bruno, mimo asysty, był jednym z najsłabszych na boisku. Sprawiał wrażenie zagubionego, a kilka minut przed końcem goście mogli przez niego stracić gola, ale kiks Brazylijczyka po rzucie rożnym obronił Przyrowski, a dobitka Przybylskiego poszybowała nad poprzeczką.

- Walka o miejsce w składzie jest zacięta. Dziś Łukasz Piątek, który grał przecież w pierwszym składzie w zeszłym sezonie, nie zmieścił się na ławce rezerwowych - zauważył po meczu Adrian Mierzejewski. Rzeczywiście ci, na grę których z ławki patrzyli mocni konkurenci, byli zmotywowani. Bramkarz Sebastian Przyrowski, rywalizujący o miejsce między słupkami z Michałem Gliwą, popisał się kilkoma dobrymi interwencjami, a w 57. minucie z refleksem obronił strzał Aleksandra Kwieka. Wspomniany Pietrasiak, który z niepokojem czeka aż do pełni sił po problemach z jelitami wróci Tomasz Jodłowiec, nie popełniał błędów i kierował kolegami.

Jeszcze większa rywalizacja jest w ataku, gdzie na jedno miejsce polują Sobiech, Smolarek i najlepszy strzelec Polonii z zeszłego sezonu Daniel Gołębiewski. 20-letni Sobiech w pierwszej połowie zmarnował dwie dobre okazje, ale w 17. minucie już trafił. Tomasz Brzyski dośrodkował na głowę Łukasza Trałki, a jego podanie wykorzystał warszawski debiutant. Po przerwie zmienił go Gołebiewski. Gola nie strzelił, ale to on w 69. minucie balansem ciałem zgubił obrońcę i podał do Bruno, który wyłożył piłkę Mierzejewskiemu. Reprezentant Polski z łatwością minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Polonia wygrała jednak dzięki skuteczności swoich gwiazd, a nie płynnej grze. Tej było trochę tylko przez pierwsze pół godziny, gdy goście utrzymywali się przy piłce dwa razy dłużej niż Górnik. Po strzeleniu gola cofnęli się, a w drugiej połowie zupełnie oddali inicjatywę rywalom i nie potrafili sobie poradzić z pressingiem.

Poloniści często nie wiedzieli jak rozegrać piłkę, a w dodatku kapitan Radek Mynarz dość łatwo pozwalał się mijać. Goście grali wolno, długo zastanawiając się nad kolejnym podaniem i najwyraźniej nowi piłkarze potrzebują jeszcze czasu by dobrze rozumieć się ze starymi. Ale pod bramką Górnik raził nieskutecznością. Choć zabrzanie strzelali 17 razy (Polonia 11) to tylko kilka razy groźnie. W dodatku napastnik Górnika Adrian Świątek, który wiosną potrafił w ciągu miesiąca strzelić w I lidze osiem goli, teraz często gubił piłkę zanim dobiegł do pola karnego.

Odkąd dwa sezony temu Polonia wróciła do ekstraklasy sezon zaczyna na wyjazdach. Dwa lata temu zremisowała przy Łazienkowskiej z Legią 2:2. Przed rokiem w Kielcach pogrążyła ją Korona, z którą przegrała 0:4. Trener Bakero powiedział kilka dni temu, że każdy mecz jego zespół będzie traktował jak finał. Pierwszy z trzydziestu wygrał.

Polonia wygrała z Górnikiem - tak relacjonowaliśmy Z czuba i na żywo »


Więcej o: