Ekstraklasa. Bakero na dywaniku u Wojciechowskiego

Właściciel Polonii Józef Wojciechowski wezwał na spotkanie trenera José Mari Bakero. Hiszpan tłumaczył się z remisu w Łodzi z Widzewem i niektórych decyzji personalnych.
Nieoczekiwanie wczorajszy dzień, pod koniec tygodnia w którym nie ma meczu ligowego, w zespole, który prowadzi w ekstraklasie wspólnie z Jagiellonią Białystok, był gorący. Do Polski wrócił po czterodniowym pobycie w ojczyźnie hiszpański trener José Mari Bakero. Szkoleniowiec "Czarnych Koszul" od razu dostał wiadomość, że ma stawić się w gabinecie Józefa Wojciechowskiego.

Prezes i właściciel stołecznego klubu kilka dni temu na łamach "Gazety" tłumaczył, że jest niezadowolony z wyniku i postawy zespołu w ostatnim ligowym meczu - z Widzewem Łódź. Potwierdził tę dezaprobatę, wątpliwości w innych mediach. Dla Bakero oznaczało to kłopoty.

Na porannym treningu drużyny Hiszpan chodził wokół boiska jakby nieobecny, wyraźnie przejęty nieoczekiwanym - wydawałoby się - wezwaniem. Wydawał tylko polecenia asystentowi Piotrowi Stokowcowi, od czasu do czasu piłkarzom. Po zajęciach poszedł do hotelu, przebrał się i pojechał do siedziby firmy Wojciechowskiego.

W spotkaniu uczestniczyli obok prezesa Polonii i Bakero wiceprezes ds. sportowych Paweł Janas i przedstawiciel rady nadzorczej klubu były premier Józef Oleksy. - Nie będę treści tego spotkania przekazywał prasie. Powiem tylko, że wyjaśniliśmy sobie parę rzeczy, ustaliśmy pewne demokratyczne sposoby zarządzania. Uznaliśmy bowiem, że należy się nam więcej informacji o zespole, większa współpraca między nami - powiedział właściciel "Czarnych Koszul".

Czy Bakero dostał ultimatum? Czy strata punktów w następnym meczu z Koroną Kielce na własnym boisku będzie równoznaczna ze zwolnieniem go ze stanowiska? - Można czasami ładnie grać, ale przegrać - odpowiedział na to Wojciechowski.

Jeden z kilku zarzutów, jakie usłyszał hiszpański szkoleniowiec, dotyczył stylu gry w dwóch ostatnich meczach. Z Zagłębiem Lubin u siebie (zwycięstwo 2:1) i z Widzewem na wyjeździe (0:0) Polonia rzeczywiście zaprezentowała się mdło, ale mimo to nie straciła pozycji lidera, zachowała status drużyny z najlepszą defensywą. W czterech meczach warszawski zespół stracił tylko jednego gola, co jest dla Bakero, ale też trenera bramkarzy Jarosława Bako słusznym powodem do dumy.

Mniejszym jednak postawa drużyny w ofensywie i drugiej linii. Szczególnie sprowadzonego przez Hiszpana zimą jego rodaka Andreu Mayorala. Wychowanek Barcelony mający za sobą również grę w Maladze i Sportingu Gijon w czterech spotkaniach wyszedł w pierwszym składzie. Raz tylko został zmieniony - z Górnikiem na inaugurację ligi, ale zareagował na to wściekłością. Od tego czasu wystawiany jest do jedenastki regularnie, choć po spotkaniu z Zagłębiem na to nie zasłużył. A na tę pozycję Polonia ma czterech piłkarzy: Łukasza Trałkę (on gra regularnie), Łukasza Piątka (z Widzewem wypadł ze składu), Patryka Rachwała (jest rezerwowym) i Marcelo Sarvasa (cztery mecze, dwa od pierwszej minuty). Ale trzeba też pamiętać, że w końcówce poprzedniego sezonu miał mecze dobre, a w derbach z Legią strzelił gola.

- Kiedy Bakero przychodził do nas, często nam powtarzał, że ktoś, kogo sprowadzi z zagranicy, musi być o klasę lepszy od Polaka, by grać w pierwszym składzie. I tego wymagam od Andreu, ale na razie po nim nie widzę, żeby tak było - komentuje Wojciechowski.

Jeśli hiszpański pomocnik w meczu z Koroną usiądzie na ławce rezerwowych, będzie to sygnałem, że prezes "Czarnych Koszul" wraz z Janasem wpłynął na Bakero, a ten na to się zgodził. Nie wiadomo, czy takich wskazówek personalnych trener nie otrzymał więcej.

Nie wiadomo, czy hiszpański szkoleniowiec tłumaczył zasadność czterech dni wolnych, jakie dał teraz piłkarzom. W klubie mówi, że zawodnikom należał się odpoczynek po ciężkim letnim okresie przygotowawczym, w którym zawodnicy pracowali tak jak na Zachodzie, a nie w polskich klubach. Na czas tego krótkiego urlopu każdy z zawodników - nawet przebywający na zgrupowaniu kadry Euzebiusz Smolarek - otrzymał indywidualne zadania do wykonania od Bakero i Luisa Mili Villarroela, trenera od przygotowania fizycznego. Słabsza postawa Polonii z Zagłębiem i Widzewem może być powiązana z tym, że zawodnicy nie znaleźli się jeszcze w optymalnej formie fizycznej - ta jest szykowana na bardziej intensywną część sezonu - a nie z wyborami taktycznymi.



Polonia w skrócie

Mecz z Lechem w listopadzie

Ekstraklasa SA przełożyła zaplanowany na weekend 17-19 września mecz Polonii z Lechem w Poznaniu. Decyzja została podjęta w związku z koncertem Stinga na stadionie przy Bułgarskiej i spotkaniem Lecha w Lidze Europejskiej z Juventusem Turyn. Nowy termin to 10 listopada, godzina 18.45. Mecz będzie transmitowany przez Canal+ Sport.



Mierzejewski wraca

Adrian Mierzejewski w poniedziałek wraca do treningów z drużyną. 24-letni pomocnik zapowiedział to na oficjalnej stronie klubu. Możliwe, że reprezentant Polski pojedzie jeszcze na zgrupowanie kadry przed drugim wrześniowym meczem towarzyskim - z Australią w Krakowie.