Ekstraklasa. Władysław Szczepaniak czy Michał Żewłakow?

Michał Żewłakow w Polonii grał przez osiem lat, właśnie przekroczył granicę stu meczów w kadrze i wszedł na stałe do historii polskiej piłki nożnej. Czy dzięki temu stał się również legendą "Czarnych Koszul", większą niż Władysław Szczepaniak?
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

Polonia w tym roku obchodziła stulecie urodzin swojego najwybitniejszego piłkarza. Szczepaniak, rodowity warszawiak, grał w zespole z Konwiktorskiej od 1928 do 1948 r. W 1946 r. był w drużynie, która na gruzach zniszczonej stolicy zdobyła mistrzostwo Polski. Miał piękną kartę reprezentacyjną, był kapitanem w słynnym meczu z Brazylią podczas mistrzostw świata we Francji w 1938 r. Kibice Polonii niedawno zaproponowali, by imieniem ich najwybitniejszego piłkarza nazwać ulicę Międzyparkową. Do tej pory radni dzielnicy na tę propozycję nie odpowiedzieli.

Żewłakow jutro w nocy zagra z Ekwadorem swój 101. mecz w reprezentacji Polski. Zostanie absolutnym rekordzistą, pobije Grzegorza Latę. Drogę do wielkiej piłki zaczynał w Drukarzu Warszawa, krótko był też piłkarzem Marymontu, ale wychowany na piłkarza został w Polonii, był to jego jedyny profesjonalny klub w Polsce.

To z nim zdobył pierwszy medal w karierze - za wicemistrzostwo Polski juniorów młodszych w 1992 r. Trafił z niego do młodzieżowych reprezentacji Polski, zadebiutował w ekstraklasie (jako 17-letni chłopak, we wrześniu 1993 r., w wygranym spotkaniu z Siarką Tarnobrzeg). Opuścił stołeczny klub w 1998 r., wypożyczony do belgijskiego Beveren, ze srebrnym medalem w kolekcji za wicemistrzostwo Polski. I choć nie zagrał w barwach kadry żadnego ze swoich stu meczów jako piłkarz Polonii, to z nią i z Warszawą jest kojarzony.

Który z tych dwóch zawodników ma większe zasługi dla klubu z Nowego Miasta, dla reprezentacji?

- Nie muszę długo się zastanawiać, by powiedzieć, że dla Polonii bardziej zasłużoną postacią był jednak Szczepaniak. Nawiążę do samej wypowiedzi Żewłakowa, że dziś piłkarz zmienia kluby jak kochanki. Wtedy nie miał kochanek - grał w jednym klubie tak jak Szczepaniak. Co innego jednak, jeśli chodzi o zasługi dla reprezentacji, w przypadku Michała one są dużo większe - mówi Juliusz Kulesza, grafik, autor książek o Powstaniu Warszawskim, kibic Polonii od lat 30., który widział w grze obu piłkarzy.

- Pamiętam występy przedwojenne Szczepaniaka jak przez mgłę. Widziałem na pewno mecz reprezentacji z Węgrami na Stadionie Wojska Polskiego w ostatnią niedzielę przed wybuchem II wojny światowej. Wtedy Szczepaniak był wystawiony chyba jeden jedyny raz na lewą obronę, bo to był niezwykle wszechstronny piłkarz, grał w ataku, na lewym i prawym skrzydle, kończył jako obrońca. Czasami się zastanawiam, co by było, gdyby naprzeciw siebie stanęła kadra przedwojenna i powojenna ze współczesnych czasów. Uważam, że piłkarze z dawnych czasów byli lepsi technicznie, ale nie wytrzymaliby kondycyjnie, bo trenowali dwa razy w tygodniu, a nie dwa razy dziennie. Myślę, że Szczepaniak był tak samo lepszy od Michała piłkarsko. We współczesnej Polonii bardziej doceniłbym rolę Emmanuela Olisadebe - opowiada Kulesza.

Były prezes PZPN Michał Listkiewicz, kiedyś prowadzący kronikę Polonii i nieukrywający swojej sympatii dla klubu z Konwiktorskiej, osobiście znał obu piłkarzy. Szczepaniaka poznał jako kibic, a Żewłakowa już jako prezes związku. - Bardziej docenia się tego piłkarza, który już nie gra, on staje się postacią legendarną. Władek Szczepaniak do tego był zawodnikiem jeszcze w czasach przedwojennych, zdobył z Polonią mistrzostwo na gruzach (w 1946 r.), uczestniczył w rozgrywkach okupacyjnych. Ale Michał jest jego godnym następcą, zwłaszcza od strony ludzkiej - otwarty, miły, inteligentny. Pochodzi też z warszawskiej rodziny, jego ojciec jest warszawskim taksówkarzem, ma to swój wymiar symboliczny, bo w stolicy to zawód prestiżowy - mówi Listkiewicz.

Przedstawiciel kibiców Polonii Jacek Kamiński z fundacji Polonia 2011 podziela zdanie poprzedników, że to kapitan reprezentacji z MŚ 1938 jest postacią bardziej monumentalną w historii klubu. - Niestety, niewielu z nas widziało Szczepaniaka w akcji, ale na pewno jednym z wielu elementów jego legendy jest to, że przez całą karierę był wierny Polonii. Nie mówię tego, by krytykować Michała. Mamy inne czasy i mam nadzieję - tak jak wielu z nas - że on do Polonii jeszcze wróci. Wielkim splendorem jest dla niego to, że można go porównać do kogoś takiego jak Szczepaniak, który miał tego pecha, że żył w ponurych latach II wojny światowej i stracił z tego powodu wiele lat swojej wspaniałej kariery.

- Nie powiem panu, kto był najlepszym piłkarzem na świecie, a tym bardziej, czy w Polonii lepszym i bardziej zasłużonym był Szczepaniak, czy Żewłakow. Mam respekt dla wszystkich reprezentantów Polski i dla tych, co grali 30, 70 czy 100 meczów tak jak Michał - mówi Radosław Majdan, który grał w reprezentacji z Żewłakowem.

Dziś jest rzecznikiem prasowym i dyrektorem sportowym Polonii, dba również o budowę wizerunku klubu. Czy zamierza wykorzystać tę "żywą piłkarską legendę klubu"? - Mam kontakt z Michałem i wiem, że identyfikuje się z Polonią. Zawsze będzie tu mile widziany - mówi Majdan.

Szczepaniak.Żewłakow
15sezony gry w Polonii*5
166mecze132
37gole7
34mecze w reprezentacji100
0gole3
*W pierwszej drużynie

Andreu Mayoral: » Po pierwsze nie tracić piłki