Sport.pl

Ekstraklasa. Śląsk ratuje remis w końcówce

Po emocjonującym spotkaniu Śląsk Wrocław zremisował z Polonią Warszawa 2:2. Drużyna Oresta Lenczyka jeden punkt uratowała w 90. minucie meczu. Wrocławianie powinni to spotkanie wygrać, ale świetne okazje zmarnowali Cristian Diaz i Vuk Sotirović.
Ekstraklasa.tv: Zobacz bramki z meczu Śląsk - Polonia  »

Śląsk zaczął spotkanie z wielkim rozmachem. Już w pierwszej minucie spotkania gospodarze mogli prowadzić 1:0, ale Cristian Diaz, który znalazł się w sytuacji sam na sam uderzył prosto w bramkarza gości. Kilkanaście sekund później po strzale głową Przemysława Kaźmierczaka, piłka o centymetry minęła bramkę Polonii. Wspomniane akcje zadziałały na Śląsk, jak przysłowiowa woda na młyn. W pierwszym kwadransie "Czarne koszule" były tylko tłem dla bardzo aktywnych w ataku graczy WKS-u.

W pierwszej połowie zespół Oresta Lenczyka grał bardzo skutecznie w obronie. Polonia miała problemy ze sforsowaniem wrocławskiej defensywy, dlatego jej gracze starali się zagrozić bramce Wojciecha Kaczmarka strzałami z dystansu. Były one jednak albo niecelne, albo lądowały w rękach bramkarza Śląska.

Po blisko pół godzinie gry, tempo meczu wyraźnie spadło, a w akcjach obydwu drużyn brakowało pomysłu. Obie drużyny nie potrafiły stworzyć sobie dogodnej okazji do zdobycia gola. Taki stan rzeczy utrzymał się jednak tylko do 42. minuty. W końcówce pierwszej połowy Śląsk zagrał tak, jak na jej początku, czyli odważnie i z animuszem. Efekt był niemalże natychmiastowy. Ładnym dośrodkowaniem z rzutu wolnego popisał się Sebastian Mila, piłkę głową strącił Przemysław Kaźmierczak, a ta odbiła się od pomocnika Polonii - Łukasza Piątka i wpadła do bramki.

Na początku drugiej połowy Śląsk chciał pójść za ciosem i w dalszym ciągu szukał strzeleckich okazji, ale to goście mieli więcej powodów do radości. W 59. minucie dośrodkowanie z rzutu rożnego Łukasza Brzyskiego, strzałem głową na bramkę zamienił reprezentacyjny obrońca Dariusz Pietrasiak. Kilka minut później wrocławianie mieli wyśmienitą okazję do tego, żeby wyjść na prowadzenie. Kaźmierczak kapitalnym dośrodkowaniem obsłużył wbiegającego w pole karne Sotirovica, ale ten uderzył zbyt lekko, żeby zaskoczyć Michała Gliwę.

W 75. minucie w roli głównej wystąpił wprowadzony po przerwie Bruno Coutinho. Brazylijczyk silnym uderzeniem z 30 metrów nie dał najmniejszych szans bramkarzowi Śląska. Kluczowa dla losów spotkania okazała się jednak 90. minuta. Dalekim dośrodkowaniem w pole karne popisał się Mila, do piłki na 16 metrze wyskoczył Kaźmierczak i ładnym strzałem głową przelogował źle ustawionego w Gliwę.

Po meczu powiedzieli:

Paweł Janas, trener Polonii: - W ostatnich trzech meczach tracimy punkty. Nie mówię, że dzisiaj byliśmy zespołem lepszym, bo spotkanie było wyrównane. Jeśli chcemy wygrywać, to nie możemy tracić w tak głupi sposób bramek, jak dzisiaj w końcówce meczu. Jestem przekonany, że z czasem nasza gra będzie wyglądała lepiej, ale niestety w ostatnich dniach w treningach nie mogłem liczyć na sześciu zawodników z pierwszego składu, którzy byli na zgrupowaniach reprezentacji. Kiedy wrócą do składu Sobiech i Jodłowiec, będę mógł powiedzieć coś więcej o tym zespole.

Orest Lenczyk, trener Śląska: - W piłkę nożną gra się po to, żeby stwarzać sytuacje, i myśmy je stwarzali. W piłkę gra się po to, żeby strzelać bramki, i my je zdobywaliśmy. Sytuacje których nie wykorzystaliśmy, powinny być wykorzystane. Kiedy schodziliśmy do szatni byliśmy chyba zbyt zadowolenia, że wygrywamy i zapomnieliśmy o tym, że Polonia jest zwierzątkiem podrażnionym i w drugiej połowie będzie robiła wszystko, żeby co najmniej ten mecz zremisować. Wszystkie bramki straciliśmy dzisiaj absolutnie po naszych błędach. Chłopakom należy się jednak szacunek za to, że walczyli do końca. Powiedziałem im, że trzeci mecz z wami jestem i nie przegrałem, ale wolałbym jeden przegrać, a drugi wygrać, bo to byłyby trzy punkty, a nie dwa. Jestem zaskoczony gorącym przyjęciem kibiców, chciałbym im za to podziękować.

Ludzie na Facebooku proponowali mi nerkę - Onyszko  »


Więcej o: