Sport.pl

Oblany sprawdzian Polonii Warszawa

Polonia przegrała w Białymstoku z Jagiellonią drugi mecz w sezonie. Znów z rywalem z ligowej czołówki. Czy to ma być zespół walczący o mistrzostwo Polski?
Poprzedni raz "Czarne Koszule" straciły trzy punkty 12 września na Konwiktorskiej w spotkaniu z Koroną Kielce (porażka 1:3), dzisiejszym wiceliderem. Było to - jak się okazało chwilę po zakończeniu meczu - pożegnanie z trenerem José Mari Bakero. Dwa dni później zastąpił go Paweł Janas.


Były selekcjoner reprezentacji do dziś poprowadził Polonię w siedmiu spotkaniach. Do piątku mógł się pochwalić jednym osiągnięciem - nie przegrywał. W debiucie pokonał, choć z trudem, Znicz Pruszków w Pucharze Polski, potem przyszła seria remisów: z Polonią Bytom, Arką Gdynia, ze Śląskiem Wrocław, ligowa wygrana z Cracovią oraz - po dogrywce - z KSZO Ostrowiec w PP. Każdy z tych rywali należał do grupy zespołów "z niższej półki", broniących się w swojej lidze przed spadkiem, oprócz Znicza, który jest liderem, ale... II ligi (formalnie, w istocie to trzecia liga).

Pierwszy raz od półtora miesiąca Polonia trafiła na drużynę bardziej wymagającą. Jagiellonia jest liderem ekstraklasy, przegrała do tej pory raz (z Arką), na swoim stadionie odniosła komplet zwycięstw, pokonując m.in. mistrza Polski - Lecha Poznań, i wicemistrza - Wisłę Kraków.

W Białymstoku zespół Janasa nie podołał pierwszemu od dłuższego czasu poważnemu wyzwaniu, oblał ważny sprawdzian. Niby grał lepiej, ale pokonał go - jak zwykle - Tomasz Frankowski. 36-letni napastnik strzelił 17. gola w 17. ligowym meczu przeciw Polonii.

Drugi raz w ostatnim czasie "Czarne Koszule" straciły bramkę tuż przed końcem spotkania. Poprzednio we Wrocławiu ze Śląskiem gol Przemysława Kaźmierczaka odebrał im zwycięstwo, tym razem Frankowski zabrał jeden punkt. - Powtórka z rozrywki - mówił tuż po meczu rozeźlony Adrian Mierzejewski. - Mamy jakiś problem z koncentracją, jeśli nie potrafimy grać na równym poziomie przez 90 minut - stwierdził nie mniej zdenerwowany Janas.

Na straconego gola zapracowało kilku piłkarzy: Janusz Gancarczyk - stracił piłkę w środku boiska, Marek Sokołowski - dopuścił do dośrodkowania Francka Essomby, Dariusz Pietrasiak - nie było go w ogóle w polu karnym Polonii, a był tam Frankowski, Tomasz Brzyski (choć w mniejszym stopniu, bo krył Kamila Grosickiego) - zostawił niepilnowanego strzelca bramki. Od kilku już meczów gra obronna Polonii budzi niepokój, choć w Białymstoku uległa wyraźnej poprawie i pewnie gdyby nie Frankowski, zachowałaby czyste konto.

Kolejne mecze Polonia gra z zespołami równie dla niej niewdzięcznymi co Jagiellonia. W niedzielę 7 listopada podejmuje na Konwiktorskiej Lechię Gdańsk (6. miejsce), a w środę 10 listopada jedzie do Poznania na mecz z broniącym tytułu i - wynik meczu z Wisłą na to wskazuje - odzyskującym formę Lechem Poznań. Z trudniejszych rywali czekają jeszcze drużynę Janasa spotkania z Wisłą Kraków (u siebie) oraz Bełchatowem (na wyjeździe). Aby udowodnić mistrzowskie aspiracje, Polonia musi większość tych spotkań wygrywać - jak na początku sezonu z Górnikiem czy Legią, bo strata do Jagiellonii - na razie dziewięciopunktowa - zmieni się wkrótce w stratę nie do odrobienia.

Więcej o: