Polonia Warszawa - Wisła Kraków 0:1. Historia lubi się powtarzać

W 15. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy Wisła Kraków pokonała w Warszawie Polonię 1:0 i nadal zajmuje drugie miejsce w tabeli. Polonia traci kolejne punkty.
Choć przez dwa mecze na stadionie Polonii piłkarze Wisły nie potrafili zdobyć gola, to z Warszawy za każdy razem przywieźli komplet punktów.

W Warszawie Polonia, która latem szalała na rynku transferowym podejmowała Wisłę, która przede wszystkim sprzedawała piłkarzy. Na transfery Józef Wojciechowski, prezes warszawian wyłożył około 2 mln euro (połowę na Artura Sobiecha) plus duże sumy, które wydał na pozyskanie (i indywidualne kontrakty) wolnych graczy jak np. Euzebiusza Smolarka, Dariusza Pietrasiaka czy Patryka Rachwała.

Choć Wisła zarobiła ponad 6 mln euro na sprzedaży graczy, a na nowych wydała zaledwie 20 proc. zysku, to była cztery miejsca wyżej niż rywale. Poza tym mogła pochwalić się serią trzech zwycięstw z rzędu i to bez straty gola. W tym samym czasie Polonia zdobyła tylko cztery punkty i nad jej trenerem Pawłem Janasem zawisła możliwość zwolnienia lub dokoopotowania mu do składu szkoleniowego trenera doradcy. W kuluarach przewijało się nazwisko Andrzeja Strejlaua.

Krakowianie mimo że w tym sezonie stracili wszystkich podstawowych obrońców mieli potwierdzić, że są formie. Ostatnio wygrali trzy mecze z rzędu, ale dwukrotnie minimalną wygraną zapewnili sobie w ostatnich minutach meczu. Poza tym na wyjazdach do tej pory spisywali się najsłabiej z czołowej czwórki ekstraklasy.

Pierwszy kwadrans należał do gospodarzy, a głównie do Adriana Mierzejewskiego, ale efektów nie było. Wisła dała się wyszumieć rywalom i dwa razy zagroziła bramce Sebastiana Przyrowskiego. Podobnie jak niespełna siedem miesięcy temu, objęła prowadzenie dzięki bramce samobójczej. Tyle że wtedy była 90. minuta meczu, a teraz została ponad godzina Polonii na odrobienie strat. Głównymi winowajcami okazali się piłkarze pozyskani latem. Jakub Tosik dał się ograć Patrykowi Małeckiemu, a niefortunnie do siatki trafił jeden z największych niewypałów transferowych - Pietrasiak. Niewiele lepiej spisywali się zupełnie niewidoczny w ataku Sobiech, a w pomocy bezproduktywny Brazylijczyk Bruno.

Transfery Wisły dokonane za " piłkarskie grosze" - Dragan Paljić, Osman Chavez (obaj za darmo), Gordan Bunoza (400 tys. euro) i Erik Czikosz (200 tys, euro), opłaciły się bardziej, bo choć cała obrona spisywała się przeciętnie, to błędy nie niosły za sobą konsekwencji. Na dodatek w czwartym meczu z rzędu nie straciła gola.

Po przerwie do ataku rzuciła się Polonia i nawet powinna dostać rzut karny po faulu Paljicia na Tosiku. Gospodarze przeważali i po półgodzinie trener Robert Maaskant zaczął bronić wyniku - wpuścił dwóch defensywnych zawodników. W efekcie na połowie gospodarzy zostawał jedynie Paweł Brożek, a reszta skupiła się na obronie prowadzenia. Dobrą okazję miał jedynie Daniel Gołębiewski, ale fatalnie przestrzelił.

Choć Bogusław Cupiał, właściciel Wisły, latem głównie liczył zarobione pieniądze niż wydawał, to jego drużyna po raz szósty z rzędu pokonała Polonię za czasów prezesa Wojciechowskiego, który wydał dużo więcej, ale wciąż czeka na wyniki.

100

proc. skuteczności

ma Robert Maaskant, trener Wisły na stadionie Polonii. W sierpniu 2009 wygrał z Polonią Warszawa jako szkoleniowiec NAC Breda.