Sport.pl

Smolarek upadł do Młodej Ekstraklasy

Były gwiazdor reprezentacji, bohater eliminacji Euro 2008 Euzebiusz Smolarek zesłany do drużyny juniorów Polonii Warszawa. A jeśli nie przystanie na obniżkę pensji, może skończyć jeszcze gorzej.
Wideo, bramki i skróty z ekstraklasy w serwisie Ekstraklasa.tv »

To dalszy ciąg wstrząsów w Polonii, z której po zaledwie trzech kolejkach ligowych został w niedzielę zwolniony trener Theo Bos. Zastąpił go Piotr Stokowiec i to on - zdaniem najbardziej niecierpliwego właściciela w Polsce, często ingerującego w sprawy drużyny Józefa Wojciechowskiego - postanowił zdegradować Smolarka.

- Trener zdecydował, że w związku z niezadowalającą formą Ebiego należy postawić na innych. Smolarek będzie trenował z zespołem Młodej Ekstraklasy i będzie obserwowany przez sztab szkoleniowy pierwszej drużyny. Mamy nadzieję, że to zmotywuje go do wytężonej pracy i powróci do nas w lepszej dyspozycji - skomentował na stronie oficjalnej klubu rzecznik prasowy Jakub Krupa.

Decyzja zbiegła się w czasie z ostrymi wypowiedziami Wojciechowskiego, który miał postawić Smolarkowi ultimatum. Nieoficjalnie wiadomo, że 30-letni napastnik ma się zgodzić na obniżenie pensji z 400 tys. euro na sezon o połowę albo rozwiązanie kontraktu, a jeżeli odrzuci obie opcje, zostanie zesłany jeszcze niżej, bo do zaplecza rezerw, zwanego "klubem Kokosa" (od nazwiska trenującego w nim obrońcy Daniela Kokosińskiego, który nie chce odejść z klubu nawet za porozumieniem stron).

Czy zatem Smolarka na pewno ukarał Stokowiec? - W ogóle z piłkarzem nie rozmawiałem, nie postawiłem żadnego ultimatum. Spotkanie z nim miał wiceprezes Ciszewski. W tej chwili akceptuję wszystko, co robią moi współpracownicy. Zwolnienie Bosa też nie było wcale moim pomysłem, ale pana Klockowskiego (członka rady nadzorczej) - twierdzi Wojciechowski.

- Nie będę zdradzał kulis spotkania ze Smolarkiem, to była rozmowa tylko między nami. O odsunięciu zdecydował nowy trener, jeszcze we wtorek dzwonił do mnie z informacją, że chce coś takiego zrobić - mówi Ciszewski. - Decyzję Piotra akceptuję. W Polonii piłkarz musi grać, a nie przechodzić obok meczu. To Smolarek ponosi odpowiedzialność za swój los, nikt nie zabraniał mu grać lepiej. Z Zagłębiem Smolarek był na boisku, ale ja go nie widziałem - dodał Ciszewski.

Stokowiec nie był zwolennikiem gry Smolarka w pierwszym składzie "Czarnych Koszul" już wcześniej, uważał, że ten piłkarz nie wzmacnia drużyny. Nie miał jednak wpływu na decyzje swego holenderskiego poprzednika. Theo Bos wystawił Smolarka w wyjściowej jedenastce w czterech z pięciu meczów Polonii w tym roku. W tym czasie 47-krotny reprezentant Polski ani nie strzelił gola, ani nawet nie doszedł do żadnej sytuacji strzeleckiej.

Jego kryzys ciągnie się od lat. Ostatni udany sezon - 20006/07 - Smolarek miał w Borussii Dortmund. Przez niemiecki klub został sprzedany za 4,5 mln euro do Racingu Santander. W pierwszych miesiącach gry w Hiszpanii wypadał przyzwoicie, później było coraz gorzej. Najpierw został wypożyczony do Boltonu (1 gol w 12 meczach), potem rozwiązał kontrakt z Racingiem i przez kilka miesięcy pozostawał bezrobotny. Znalazł pracę w greckiej Kavali, strzelił dla niej 3 bramki w 14 meczach, też szło mu słabo.

Latem ubiegłego roku do gry w Warszawie namówił go Wojciechowski. Zaoferował mu gigantyczny jak na polskie warunki kontrakt. Do stycznia Smolarek był najlepiej zarabiającym piłkarzem ekstraklasy. Dziś nieco wyższe pensje - po mniej więcej 420 tys. euro - pobierają w Lechu Poznań Manuel Arboleda i Rafał Murawski.

W Polonii Smolarek miał niezwykle udany początek. W drugim meczu w ekstraklasie strzelił pięknego gola Legii, zaraz potem następnego Zagłębiu Lubin. Szybko jednak zgasł, ostatnią bramkę zdobył w październikowym meczu z Ruchem Chorzów. A wystąpił w aż 18 z 22 meczów.

Wojciechowski stracił cierpliwość już jesienią, w zimie spotkał się ze swoim niedoszłym bożyszczem tłumów. - Z prezesem odbyłem normalną rozmowę po sezonie. Nie było między nami konfliktu. On wie, że chcę pokazać dużo, a rundę miałem trudną, bo dostawałem powołania do kadry, dotknęły mnie kontuzje - mówił w wywiadzie dla "Gazety".

Dziś na pytanie o warunki ultimatum odpowiada: - Mam dwuletni kontrakt. On nadal obowiązuje. Jutro przychodzę na trening Młodej Ekstraklasy i nie mam nic więcej w tej sprawie do powiedzenia.

Wiceprezes Ciszewski twierdzi, że od teraz w Polonii, która przez cztery lata zatrudniała 15 szkoleniowców, za słabą grę karani będą piłkarze, a nie trenerzy. Klub bierze przykład z Legii - sąsiedzi ze stolicy na początku sezonu odsunęli od pierwszej drużyny Macieja Iwańskiego, Piotra Gizę i Jakuba Wawrzyniaka.

Ciszewski: - Przykład Iwańskiego pokazuje, że pobyt w Młodej Ekstraklasie może pomóc. Jeśli Smolarek zacznie tam strzelać bramki i grać lepiej, wróci do pierwszej drużyny.



Więcej o: