Sport.pl

Daniel Gołębiewski: Byliśmy rozbici

- Naprawdę nikt nie mówi o walce o europejskie puchary, również trener zachowuje się spokojnie, nie wywiera na nas żadnej presji - mówi Daniel Gołębiewski, napastnik Polonii, po trzecim kolejnym zwycięstwie
W Bytomiu 23-letni wychowanek "Czarnych Koszul" przypieczętował zwycięstwo, strzelając drugą bramkę. Polonia wygrała trzeci mecz z rzędu, brakuje jej tylko jednego zwycięstwa, by być pewnym utrzymania. Ale brakuje jej także zaledwie trzech punktów do podium, choć jeszcze niedawno klub z Konwiktorskiej zajmował miejsce tuż nad strefą spadkową.

Olgierd Kwiatkowski: Trzy tygodnie temu Polonia była w piekle, nie potrafiła strzelić gola, wygrać meczu, teraz wygraliście trzy spotkania z rzędu. Kryzys i zagrożenie już za wami?

- Na razie jesteśmy w przedsionku piekła, jedną nogą, prawie dwoma nogami wyszliśmy z tego najgorszego. Ale trzeba pamiętać, że jak trzy mecze były w stanie odmienić naszą sytuację, tak wszystko może się nagle zmienić również w złą stronę. Zdajemy sobie z tego sprawę i trzeba się przygotowywać tak jak ostatnio, musimy być skoncentrowani do końca.

Wiecie już, skąd taka odmiana?

- W tych ostatnich meczach pokazaliśmy, że mamy bardzo duży potencjał i odpowiednie podejście do nas, dobre ustawienie drużyny i właściwy kontakt z zawodnikami przynosi oczekiwany rezultat. Każdy z nas na coś takiego czekał.

To wyłącznie zasługa trenera Jacka Zielińskiego?

- Trener Zieliński był wcześniej w Polonii. Zdawał sobie sprawę, jakie są słabości, jakie są też pozytywy klubu. Wiedział, jak to poukładać, jak do nas trafić. My byliśmy naprawdę rozbici psychicznie, brakowało nam jedności, czuliśmy, jakby wszystko przeciw nam się układało. Trener to wszystko zauważył i poprzez wcześniejsze doświadczenie i znajomość z nami zadziałał na nas.

Krążyła o was też opinia, że każdy z poprzednich trenerów był zbyt łagodny. Jacek Zieliński podobno nawet w przerwie meczu w Kielcach z Koroną, gdy prowadziliście 3:1, nie był zadowolony, krzyczał w szatni?

- Trener jest opanowany, ale wiadomo, że nie wolno się głaskać. On nie przyszedł po to, żeby być wobec nas łagodnym, ale zrobić wynik. Żeby tego dokonać, trzeba ponieść jakiś wysiłek, czasami też krzyknąć, ale innym razem wystarczy spojrzeć komuś w oczy i każdy wie, co ma robić.

Czy macie poczucie, że grają rzeczywiście najlepsi. U Holendra Theo Bosa wybór składu był czasami mocno kontrowersyjny.

- W pierwszym swoim meczu - z Koroną - trener Zieliński wystawił taki skład, żeby wygrać, i to wypaliło. Teraz zmiany wynikają z tego, że ktoś wypada za kartki albo ma kontuzje. Panuje stabilizacja, nie ma rewolucji, a tę już przeżyliśmy, i to również buduje drużynę. Jednocześnie każdy wie, że może pomóc zespołowi, nawet będąc rezerwowym. To jest na przykład mój przypadek.


Był pan zaskoczony tym, że wszedł na boisko tuż po przerwie?


- Artur Sobiech miał kontuzję, mocno zbił sobie mięsień. Lekarze nie chcieli ryzykować, żeby nie powtórzyła się historia z Maciejem Sadlokiem, który również grał z kontuzją i teraz nie może grać przed miesiąc. Muszę być przygotowany na takie momenty i wykorzystywać takie okazje. Udało mi się raz dokopać celnie do bramki, chyba w trudniejszej sytuacji niż miałem przedtem. Ale bardzo czekałem na tego gola.

Pierwszą bramkę strzelił Łukasz Piątek - podobnie jak pan - wychowanek Polonii.

- Można jeszcze dodać Czarka Wilka, który zdobył gola dla Wisły Kraków. Dla nas, chłopaków z Polonii, to bardzo ważne, że zaistnieliśmy w ekstraklasie i jakoś nam to wychodzi. Ja wiem, że kiedy się kupuje piłkarzy, wtedy jest głośno o transferach, o klubie, ale też można się rozejrzeć blisko po okolicy, w zespole Młodej Ekstraklasy, i znaleźć naprawdę pożytecznych piłkarzy. Tyle że wtedy o takich transferach nie mówi się prawie wcale.

Polonia ma dwa punkty straty do trzeciej Lechii Gdańsk. Walczycie o europejskie puchary?

- Naprawdę nikt o tym z nas nie mówi, również trener zachowuje się spokojnie. Nie wywiera na nas żadnej presji. Dziś myślimy o tym, żeby wygrać z Arką w sobotę. Z meczu na mecz chcemy się poprawiać, a jeśli na koniec sezonu czeka nas nagroda w postaci występu w europejskich pucharów, to będziemy się tylko cieszyć.

3

tylu wychowanków Polonii strzeliło w tej kolejce bramki. Gołębiewski i Piątek dla "Czarnych Koszul" oraz Cezary Wilk dla Wisły Kraków

"Teraz odetchniemy" - Jacek Zieliński »


GALERIA: To powinna być czerwona karta. Kontrowersje z Ekstraklasy >
kliknij w miniaturkę, żeby przejść do galerii


Więcej o: