Sport.pl

Sobiech: Wiedziałem, że odejdę

- Nie mam żalu do prezesa Wojciechowskiego, bo przecież mógł się nie zgodzić na mój transfer, a wszystko odbyło się elegancko i szybko - mówi były już napastnik ?Czarnych Koszul? Artur Sobiech.


W czwartek 21-letni piłkarz podpisał trzyletni kontrakt z czwartym zespołem poprzedniego sezonu Bundesligi Hannoverem 96. Polonia zarobiła na nim tyle, ile na niego przed rokiem wydała razem z podatkiem VAT, czyli 1,25 mln euro. Trzeba od tego jednak odliczyć kwotę wydaną na pensję, prowizję dla rodzimego klubu Grunwald Ruda Śląska. Niemcy poniosą za to wszystkie koszty rejestracji zawodnika.

Warszawskiemu klubowi ubył nagle ważny i jeden z kluczowych graczy. W poprzednim sezonie strzelił dziewięć goli, miał siedem asyst. Właśnie ze względu na tak udane występy na Konwiktorskiej dostrzegli go skauci kilku europejskich klubów. Okazało się, że jego odejście było więc przesądzone bez względu na to, czy podpisałby nowy kontrakt, czy nie.

Olgierd Kwiatkowski: Od dawna wiedział pan, że znajdzie pan pracę w Hannoverze?

Artur Sobiech: To wszystko potoczyło się tak szybko, właściwie w dwa dni. Owszem, był wcześniej jakiś sygnał, już cztery tygodnie temu, ale sprawa nagle ucichła, przynajmniej dla mnie. W tym czasie jednak moje interesy prowadził menedżer Bartłomiej Bolek i jego firma BMG. Byłem spokojny, że wszystko zostanie załatwione, jak należy. We wtorek przyjechałem do Hannoweru, przeszedłem gruntowne badania medyczne, a dwa dni później podpisałem kontrakt.

To był jedyny klub zagraniczny, do którego mógł pan odejść?

- Miałem wiele ofert. Sporo klubów mnie oglądało: tureckich, rosyjskich, włoskie Cagliari. Niemcy byli najbardziej zdecydowani. Nie wahałem się ani chwili.

Był pan oszołomiony tym, co zobaczył w Hannoverze?

- Infrastrukturą, stadionem, przyjęciem. Od razu wiedziałem, że tam chciałem grać.

A sprawa z kontraktem w Polonii, na którego warunki nie chciał pan przystać i przez co mógł pan zostać odesłany do Młodej Ekstraklasy. Jak to wyglądało z pana strony?

- Rok temu umawialiśmy się na coś innego. Dlatego nie byłem skłonny podpisać nowej umowy.

A nie był to element negocjacji? Dzięki temu został pan szybko sprzedany, bez długich rozmów, nie za wysoką cenę.

- Tak wyszło, ale tak nie było. Trzymałem się po prostu jakichś zasad. Równocześnie cały czas wiedziałem, że parę klubów mną się interesuje. Nie czułem się zagrożony. Wiedziałem, że odejdę, zostanę sprzedany. Myślę, że na Zachodzie takie rzeczy byłyby nie do pomyślenia, ale ja nie mam żalu do prezesa Wojciechowskiego, bo przecież mógł się nie zgodzić na mój transfer, a wszystko odbyło się elegancko i szybko.

Jak pan wspomina ten jeden sezon w Polonii?

- Polonię będę wspominał dobrze, bo pozwoliła mi się wybić do lepszego klubu. To był ważny etap w mojej karierze. Szkoda tylko, że jako zespół nie udało się nam nic osiągnąć, indywidualnie mogę czuć się zadowolony - strzeliłem sześć goli, miałem siedem asyst.

Teraz będzie pan grał w lepszym klubie. Nie od razu musi pan znaleźć się w jedenastce, jak w Polonii.

- Lubię duże wyzwania i nie obawiam się ich. Jadę po to, żeby wywalczyć miejsce w jedenastce, bo bardzo chcę grać na Euro. Jeśli tylko solidnie popracuję, nie będzie z tym problemów. A jestem osobą, która twardo stąpa po ziemi.

Początek może być trudny. Przychodzi pan z kontuzją.

- Za dwa tygodnie na zgrupowaniu w Austrii powinienem wznowić treningi z zespołem. W Hannoverze specjalistą od przygotowania fizycznego jest Polak Edward Kowalczuk. Przez dwa tygodnie będę z nim pracował, by dojść do formy i być przygotowanym do ostrych zajęć. Z kolanem nie jest tak źle. Podczas badań medycznych obejrzało je trzech lekarzy. Powiedzieli, że nie ma żadnego zagrożenia, dlatego też tak szybko podpisałem kontrakt.



Kto za Sobiecha i Smolarka?

W Polonii trwają intensywne poszukiwania następców sprzedanego do Hannoveru Artura Sobiecha i odesłanego do drużyny Młodej Ekstraklasy Euzebiusza Smolarka. Klub testuje 20-letniego napastnika z Ruchu Radzionków Miłosza Przybeckiego. O tego zawodnika stara się również GKS Bełchatów. Przybecki to piłkarz na razie raczej nadający się na rezerwę. Kandydatem do gry w pierwszej jedenastce jest Andrzej Niedzielan, choć ten transfer ma też na Konwiktorskiej wielu przeciwników. Polonia najpoważniej rozważa jednak kandydatury piłkarzy z zagranicy, w tym podobno jednego z Bundesligi.

Najlepsze transfery. Jak zarobić dwa tysiące procent, albo więcej


Ekstraklasa. Sobiech żyłą złota. Czwartoligowcy zarobią na jego transferze do Niemiec


Więcej o: