Sport.pl

Politechnika rozpoczyna play-off w Bełchatowie

AZS Politechnika Warszawska rozpoczyna walkę w play-off Plusligi. Rywal w pierwszej rundzie najgorszy z możliwych - PGE Skra Bełchatów. Mistrz Polski nie ma sobie równych od siedmiu lat. - Nie narzekamy na takie rozwiązanie. Lubimy grać przeciwko Skrze - mówi trener Politechniki Radosław Panas.
- Celem był przede wszystkim awans do play-off. Przed sezonem nikt na nas nie stawiał, a my już na dwie kolejki przed końcem zapewniliśmy sobie promocję. Dlatego kwestia rywala i możliwość gry ze Skrą w pierwszej rundzie jest dla nas bez znaczenia. Paradoksalnie to właśnie z mistrzem Polski ugraliśmy najwięcej punktów biorąc pod uwagę rywalizację z czołówką tabeli - mówi przyjmujący Politechniki Wojciech Żaliński.

Politechnika w trakcie drugiej części rundy zasadniczej zajmowała wysokie szóste miejsce. Terminarz w końcówce nie był korzystny dla warszawiaków, którzy musieli rywalizować z potentatami ligi. Porażki ze Skrą, ZAKSĄ i Resovią nie zaskoczyły, ale lanie 0:3 w Gdańsku z najsłabszym w lidze Lotosem już tak. W Trójmieście podopieczni Panasa byli jeszcze myślami w Charkowie, gdzie wywalczyli historyczny awans do półfinału Pucharu Challenge.

Siatkarze z Warszawy po porażce w Gdańsku mieli kilka dni na spokojne treningi. - Mieliśmy bardzo dużo spotkań w ostatnim miesiącu. Nie tylko spotkania ligowe, ale także rywalizacja w Pucharze Challenge. W pewnym momencie musiał przyjść kryzys i on nastąpił w Gdańsku - tłumaczy libero Damian Wojtaszek.

Skra zgodnie z planem okazała się najlepsza w rundzie zasadniczej. Początek sezonu tego nie zapowiadał. Mistrzowie Polski przegrali dwa spotkania z rzędu. Na własnym parkiecie Skra została zdeklasowana przez ZAKSĘ 0:3. Kilka dni później Resovia okazała się niegościnna i także cieszyła się ze zwycięstwa 3:2.

Głosy o rychłej zmianie warty okazały się jednak przedwczesne. Podopieczni Jacka Nawrockiego rozkręcali się z każdym spotkaniem i już nie zaznali goryczy porażki. W międzyczasie Skra sięgnęła po szósty w historii Puchar Polski, co oznacza pewny udział w Lidze Mistrzów w nowym sezonie.

Bełchatowianie chcą jednak wygrać te rozgrywki już teraz. Klub będzie organizatorem Final Four Ligi Mistrzów, który odbędzie się 17 i 18 marca w łódzkiej Atlas Arenie. Rywalem w półfinale będzie turecki Arkas Izmir. W finale będzie czekał Zenit Kazań lub Trentino Volley. Skra, która dwukrotnie zostawała klubowym wicemistrzem Świata nigdy w historii nie wygrała najcenniejszych rozgrywek w Europie. Skra zdobyła dwa brązowe medale, kiedy była organizatorem finału. Teraz apetyt na coś więcej jest ogromny. Arkas to solidny zespół, ale nie tak mocarny jak Dynamo Kazań, który dwukrotnie zatrzasnął drzwi Skrze w drodze do wielkiego finału.

Skra będzie zdecydowanym faworytem w starciu z borykającą się z kłopotami finansowymi Politechniką, ale warszawiacy nie załamują rąk. - Od kilku lat potrafimy grać ze Skrą równorzędne spotkania. Nawiązujemy z nimi równą walkę. Może teraz uda się także zagrać bardzo dobre mecze, jak chociażby w tym sezonie. Przegraliśmy, co prawda w Warszawie i Bełchatowie 2:3, ale zaprezentowaliśmy się pozytywnie - mówi Wojtaszek.

Skra dwukrotnie prawie połamała sobie zęby na niedocenianym rywalu, który także odnosi sukcesy na międzynarodowej arenie - Politechnika awansowała do półfinału Pucharu Challenge. Zwycięstwa nad Metalurgiem Żołbin czy Mladost Kastela nie powalają na kolana, ale wyeliminowanie Dynama Krasnodar i Lokomotivu Charków rywalizujących z powodzeniem w rosyjskiej Superlidze muszą budzić szacunek.

Rywalizacja z Politechniką będzie szczególna dla Karola Kłosa, środkowego bełchatowskiej drużyny, który niedawno reprezentował barwy klubu z Warszawy. - Jakoś zawsze było tak, że nieważne w jakim składzie występowała Politechnika, to przeciwko Skrze jakoś dobrze nam się grało - wspomina na oficjalnej stronie Skry Kłos.

Gotowy do gry jest rozgrywający Skry Migel Falasca, który z powodu niegroźnego urazu musiał opuścić sobotni mecz z Fartem. Do formy wraca również rozgrywający Politechniki Patrick Steuerwald. Reprezentant Niemiec pojawił się na parkiecie w Gdańsku razem z innym rekonwalescentem Grzegorzem Szymańskim. Atakujący przez pół roku występował w klubie z Bełchatowa. W 2001 roku trafił wówczas na półroczne wypożyczenie z AZS Częstochowa.

Rywalizacja w pierwszej rundzie play-off toczy się do trzech zwycięstw. Pierwsze spotkania odbędą się w sobotę (10 marca) i niedzielę (11 marca) w Bełchatowie (początek obu od 14.30). W stolicy zespoły zmierzą się 21 i, ewentualnie, 22 marca.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały