Politechnika o finał Pucharu Challenge

AZS Politechnika Warszawska to ewenement tego sezonu PlusLigi. Klub borykający się z ogromnymi problemami finansowymi jest o krok od awansu do finału Pucharu Challenge. Jego rywalem w półfinale jest Tomis Constanta. Pierwsze spotkanie odbędzie się w środę w Rumunii. Początek o 17.
Chcemy dojść aż do finału - mówił po wyeliminowaniu w 1/8 finału Dynama Krasnodar libero Damian Wojtaszek. Politechnika jest o krok od zrealizowania celu. W ćwierćfinale podopieczni Radosława Panasa sprawili kolejną niespodziankę i wyeliminowali wyżej notowany Lokomotiv Charków. Wcześniej bezradne okazały się Metalurg Żołbin i Mladost Kastela.

Politechnika jawi się jako objawienie Pucharu Challenge. Wyeliminowanie Dynama i Lokomotivu, które z powodzeniem rywalizują w rosyjskiej Superlidze dały nadzieję na pierwszy triumf polskiej drużyny w europejskich pucharach od pamiętnego sukcesu w Pucharze Europy Płomienia Milowice w 1978 r. Rangą Puchar Challenge jest sklasyfikowany najniżej w hierarchii europejskich trofeów, dlatego przez niektórych ekspertów jest pobłażliwie określany jako "Puchar Śmietnika".

- Ogarnia mnie pusty śmiech. To takie nasze polskie piekiełko. Zawsze ktoś coś znajdzie, żeby zdeprecjonować nasz sukces, ale my robimy swoje. Nie zwracamy na to kompletnie uwagi - irytuje się trener Politechniki Radosław Panas. Półfinał to dla nas wielki sukces - dodaje. Kluby rywalizujące w Pucharze Challenge mogą liczyć tylko na prestiż, bowiem niewielkie wpływy w żaden sposób nie bilansują wydatków.

Panas nie ukrywa, że jest to jego największy sukces w trenerskiej karierze w europejskich rozgrywkach. Wcześniej jako szkoleniowiec AZS Częstochowa rywalizował w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Ze swoim byłym klubem może się teraz spotkać w finale.

Tomis Constanta to trzykrotny mistrz Rumunii. Zespół prowadzony przez argentyńskiego szkoleniowca Jorge Federico Cannestracciego jeszcze nie zaznał goryczy porażki w Pucharze Challenge. Dla porównania Politechnika tylko raz schodziła z boiska pokonana. W Krasnodarze Inżynierowie polegli 0:3.

Pierwszy mecz odbędzie się w Rumunii, co stawia w nieco lepszej sytuacji stołeczny klub. Politechnika być może pokusi się o niespodziankę, którą sprawiła w Charkowie. Wówczas zespół przegrywał już 0:2, ale podniósł się i ostatecznie wygrał. - Zdaję sobie sprawę, że teraz to mój zespół będzie stawiany w roli faworyta - twierdzi Panas.

Politechnika potrafi doskonale zmobilizować się na europejskie puchary. Błysk, z którym grali siatkarze w PlusLidze, w końcówce rundy zasadniczej zgasł. Porażka z najsłabszym Lotosem Treflem Gdańsk skazała Politechnikę na starcie w pierwszej rundzie play-off z PGE Skrą Bełchatów. - Mieliśmy bardzo dużo spotkań w ostatnim miesiącu. Rywalizacja na dwóch frontach jest ciężka, dlatego w pewnym momencie kryzys musiał nastąpić i dlatego zagraliśmy słabo w Gdańsku - tłumaczył Wojtaszek. Politechnika w sobotę i niedzielę nie miała nic do powiedzenia na parkiecie w Bełchatowie. - Nie mieliśmy argumentów. Skra była wyraźnie lepsza - skomentował Panas.

Politechnika » bez szans w drugim meczu play-off


Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały