Sport.pl

Siatkarze Politechniki zaczęli przegrywać. Co się dzieje z rewelacją PlusLigi?

Zaczęli sezon od bilansu 5-1, teraz pięć z ostatnich sześciu spotkań przegrali. - Każdy z nas musi spojrzeć w lustro i odpowiedzieć na pytanie: czy gdzieś nie zgubiłem złości z początku sezonu? - mówi trener siatkarzy Politechniki Jakub Bednaruk.
W niedzielę warszawscy kibice, rozochoceni choćby listopadową wygraną z PGE Skrą Bełchatów, znowu tłumnie, w liczbie około 4 tys., wypełnili trybuny Torwaru. Ale widowiska nie zobaczyli. Byli za to świadkami najsłabszego meczu Politechniki w tym sezonie. Bydgoska Delekta zbiła warszawiaków 3:0 w godzinę i 15 minut.

- Są takie momenty, jak w niedzielę, że trzeba uciekać z hali. Ja tego jednak nie zrobię - mówił po meczu przybity Bednaruk. I tłumaczył: - Z Delektą próbowaliśmy walczyć, ale bardziej udawaliśmy. Mam pretensje do zespołu, także do siebie - opowiadał dziennikarzom.

W październiku to właśnie w Bydgoszczy drużyna Bednaruka urosła na dobre. Politechnika seryjnie ogrywała rywali, zwyciężyła w pięciu meczach z rzędu, tworzyła przy okazji dobre widowiska. Pierwszą rundę zakończyła w ścisłej czołówce i zasłużyła na miano ligowej rewelacji, bo latem wydawało się, że zespół może przestać istnieć.

Ale od czasu niespodziewanej porażki w Arenie Ursynów z Lotosem Treflem Gdańsk, zespół wyhamował. Porażki z Zaksą i Jastrzębskim Węglem niepokoju nie wywołały, ale styl przegranej przeciwko Delekcie już tak.

- Wiele osób chciałoby teraz, żebyśmy lali wszystkich u siebie, a na wyjeździe wygrywali, ale proszę, wróćmy do lipca - apeluje Bednaruk. - Ochłońmy i zastanówmy się, jak zespół był tworzony. Jacy zawodnicy przyszli oraz kim jest trener, który pracuje po raz pierwszy - wspomniał o sobie.

Bednaruk mówił też o momentach, w których zespół wygrywał: - Może za dużo było poklepywania po plecach, chociaż próbowaliśmy się od tego odciąć. Jeżeli zapomnimy o pięciu wygranych z rzędu, jeśli znów będziemy wydzierać punkty, to wrócimy do naszej gry - uważa trener.

Zespół, o czym mówi Bednaruk, stracił entuzjazm z początku sezonu. Zamiast niego jest presja. - Na razie nie potrafimy jej udźwignąć - przyznaje kapitan Krzysztof Wierzbowski. - Rywale lepiej już mają rozpisaną naszą grę - dodaje.

Różnice robił nowy rozgrywający Fabian Drzyzga, a Politechnika wymykała się taktycznym standardom. Przeciwnicy mogli też czuć niepokój, kiedy warszawiacy serwowali, bo Bednaruk dał zawodnikom wolną rękę, a ci przekuli to w atut. - Ale teraz bardziej pomagamy rywalom zagrywką, niż im przeszkadzamy - przyznaje Wierzbowski.

Jeszcze przed świętami Politechnikę czeka podróż do Częstochowy. Mecz z najsłabszym zespołem PlusLigi może być idealny na przełamanie, choć nie musi, bo młodzi zawodnicy Marka Kardosza coraz śmielej radzą sobie w lidze. W Rzeszowie sensacyjnie ograli mistrza Polski 3:2.



Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 51 56:17 18 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 49 53:17 16 3
3 PGE Skra Bełchatów 46 50:19 15 4
4 Jastrzębski Węgiel 41 45:25 15 4
5 Trefl Gdańsk 28 38:36 9 10
6 GKS Katowice 28 42:43 9 10
7 MKS Ślepsk Suwałki 25 34:45 9 11
8 Cerrad Czarni Radom 25 35:41 8 11
9 Aluron Virtu CMC Zawiercie 21 27:42 7 12
10 Cuprum Lubin 21 30:48 7 14
11 Indykpol AZS Olsztyn 20 33:45 7 12
12 Asseco Resovia 20 29:45 6 13
13 MKS Będzin 19 29:45 7 12
14 BKS Visła Bydgoszcz 11 22:55 2 17

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały