Paweł Woicki: Przed meczem z Effectorem miałem ofertę z Cuneo [ROZMOWA]

- Dopiero w czwartek stało się jasne, że sezon rozpocznę z Politechniką, ale kwestia mojego odejścia to wciąż sprawa otwarta - mówi warszawa.sport.pl 30-letni rozgrywający AZS-u.


W sobotę, na inaugurację PlusLigi, siatkarze Politechniki pokonali w Arenie Ursynów Effector Kielce 3:0. MVP meczu został 18-letni debiutant Artur Szalpuk, który był najskuteczniejszy na boisku. Wychowanek MDK-u zdobył 15 punktów.

Inauguracji nie dokończył Marcin Nowak. 38-letni środkowy doznał kontuzji łydki i w poniedziałek przejdzie badania. Trener Jakub Bednaruk ma do dyspozycji tylko dwóch zdrowych środkowych - Mateusza Sacharewicza i Przemysława Smolińskiego, bo tuż przed sezonem urazu kostki nabawił się Dawid Gunia, który będzie odpoczywał przynajmniej przez dwa tygodnie.

Po dziesięciu latach pierwszy mecz w koszulce Politechniki rozegrał 30-letni Paweł Woicki. W 2003 roku były reprezentant Polski awansował z drużyną do ekstraklasy, a potem przeniósł się do Częstochowy. Później grał m.in. w Rzeszowie, Bydgoszczy i Bełchatowie. Niedawno podpisał umowę z Politechniką, która skończy się 31 grudnia. Jest w niej klauzula, że w każdej chwili może wyjechać za granicę.

W drugiej kolejce warszawianie zagrają 19 października na wyjeździe z beniaminkiem ligi BBTS Bielsko-Biała.

Krzysztof Zaborowski: Lepszego powrotu do Politechniki nie mógł pan sobie wyobrazić.

Paweł Woicki: Najważniejsze było zwycięstwo. Dobrze prezentowaliśmy się podczas przygotowań, dlatego ciążyła na nas presja. Z Effectorem zagraliśmy przeciętnie, ale kontrolowaliśmy spotkanie. To charakteryzuje niezłe drużyny.

Był pan bohaterem najbardziej zaskakującego transferu w PlusLidze.

- Nie spodziewałem się, że tak to się potoczy. Cieszę, że mogę grać w Warszawie, choć nie czuję się komfortowo, bo skorzystałem na nieobecności Juraja Zatko, który przebywał z kadrą Słowacji na mistrzostwach Europy. Juraj jest profesjonalistą, nie widać po nim frustracji. 19-letni Maciej Stępień może skorzystać na współpracy. To inteligentny chłopak, który ma szansę zostać dobrym rozgrywającym.

Dlaczego nie udało się panu podpisać kontraktu z zagranicznym klubem? Miał pan oferty z Włoch i Lokomotivu Charków.

- Czekałem na lepszą ofertę, ale za długo zwlekałem. Różne czynniki miały na to wpływ. Przed meczem z Effectorem dostałem propozycję z włoskiego Cuneo, ale nic z tego nie wyszło. Dopiero w czwartek stało się jasne, że z Politechniką rozpocznę sezon. Sprawa mojego odejścia nadal jest otwarta. Z jednej strony chciałbym to zrobić, żeby nie przeszkadzać Jurajowi, który miał być podstawowym rozgrywającym. Z drugiej strony dobrze czuję się w drużynie.

Latem odrzucił pan ofertę Politechniki.

- Chciałem spróbować sił za granicą. Jestem doświadczony i wiem, że dałbym sobie radę. Nie miałbym problemów z aklimatyzacją czy przystosowaniem się do wymogów. Będę próbował wyjechać, ale na pewno nie czekam nerwowo na telefon z propozycjami menedżera.

Załóżmy, że żaden zagraniczny klub nie złoży panu propozycji. Co wtedy?

- Pierwszego stycznia wrócę do domu w Krakowie i będę miał wakacje.

Dlaczego po trzech sezonach gry odszedł pan ze Skry Bełchatów?

- W Skrze powstał nowy projekt z nowym trenerem i koncepcja na razie się sprawdza. Nie miałbym szans być podstawowym rozgrywającym. Rola zmiennika mnie nie interesuje, mam ambicję prowadzić grę drużyny.

Drużyna Politechniki to połączenie doświadczenia i młodości. Jednak klub ma problemy finansowe. Brał pan to pod uwagę?

- Pieniądze są ważne, ale w mojej sytuacji były na trzecim planie. Najważniejsze, że mogę trenować i być blisko rodziny. Dużo przyjemności sprawia mi przebywanie z drużyną. Mentalnie czuję się odmłodzony. Zawodnicy i trenerzy czują frajdę ze wspólnych treningów i meczów. Pracujemy ciężko, ale z uśmiechem na ustach. Jest tutaj kilku zawodników, którzy mogą zrobić karierę.

Na co stać Politechnikę w tym sezonie?

- Biorąc pod uwagę budżet, Politechnika byłaby na końcu. Sparingi pokazały, że Politechnikę stać na wiele. Jej fenomen polega na tym, że zawodnik, który tu przychodzi i jest jeszcze do oszlifowania, albo w poprzednim klubie był rezerwowym, gra bardzo dobrze.

18-letni Artur Szalpuk w debiucie został najlepszym zawodnikiem meczu. Widział pan wcześniej tak młodego przyjmującego, który już teraz dużo potrafi?

- To ogromny talent. Do tego jest inteligentnym, ułożonym chłopakiem. Szybko przyswaja uwagi trenera. To dla niego ogromna szansa, bo w którym ligowym klubie mógłby zaistnieć? Rywalizację o miejsce w składzie wygrał z Bułgarem Ivanem Kolevem, który na treningach wyglądał dobrze. Gdybym był trenerem, też stawiałbym na młodego Polaka, a nie na doświadczonego obcokrajowca. Klub ma niski budżet, ale w kadrze jest kłopot bogactwa. W ataku rywalizują Adrian Gontariu i Paweł Adamajtis. W przyjęciu jest czterech świetnych zawodników. Zaskoczyła mnie zwłaszcza postawa Pawła Kaczorowskiego, który wcześniej grał w I lidze. Na środku mało kto mógł się spodziewać, że mecz zakończą Mateusz Sacharewicz i Przemysław Smoliński, którzy nie prezentowali się gorzej od doświadczonego Marcina Nowaka. Nie można zapominać o kontuzjowanym Dawidzie Guni.

Obserwuj autora i dyskutuj na Twitterze - @k_zaborowski

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały