Sport.pl

Skąd przyszedł i gdzie dojdzie Fabian Drzyzga - nowy lider Politechniki. Czy będzie następcą Pawła Zagumnego?

- Dało się wyczuć, że chce grać w siatkówkę na wysokim poziomie, inne rozwiązanie nie wchodziło w grę - mówi o Fabianie Drzyzdze Krzysztof Felczak, który prowadził go na początku kariery w MOS Wola Warszawa. 22-letni Drzyzga, w drodze na szczyt, wrócił do Warszawy, gdzie świetnie prowadzi Politechnikę.
Drużyna trenera Jakuba Bednaruka to największa sensacja obecnego sezonu PlusLigi. Warszawiacy z bilansem 5-1 zajmują drugie miejsce w tabeli, a do zwycięstw prowadzi ich m.in. Drzyzga, który przyszedł przed sezonem z Częstochowy i błyskawicznie zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu, wyrasta na lidera zespołu. Rozgrywający już dwa razy otrzymywał nagrodę MVP meczu.

Marzenie? Złoto olimpijskie

- Kiedyś na każdy temat musiałem mieć swoje zdanie. Ktoś coś powiedział, a ja zawsze miałem na to ripostę. To było trochę szczeniackie i niezbyt mądre, ale teraz gryzę się w język, gdy na usta ciśnie mi się coś głupiego. Nauczyłem się słuchać - mówił Drzyzga w jednym z wywiadów w sierpniu 2010 roku, kiedy niespodziewanie znalazł się w kadrze Andrei Anastasiego na mistrzostwa Europy.

Pytany o wady odpowiedział kiedyś, że jest pyskaty. Zalety? Mówienie prawdy. Obie cechy w połączeniu mogą raczej przeszkadzać, ale w końcu niedaleko pada jabłko... Jego ojciec, Wojciech, to były rozgrywający reprezentacji, potem trener ligowych klubów, obecnie uznany ekspert telewizyjny.

Ale Fabian nie lubi porównań z ojcem, dlatego chce być jeszcze lepszym siatkarzem. Największe marzenie? Złoto olimpijskie. W samolocie do Londynu nie było dla niego miejsca, ale nie brakuje głosów, że już za chwilę zastąpi w reprezentacji Pawła Zagumnego.

- Rodzice namawiali mnie na koszykówkę, ale nigdy nie spróbowałem sił. Od dziecka byłem uparty i wiedziałem, że zostanę siatkarzem. Kariera taty nie miała wpływu na decyzję, bo gdy on skończył grać miałem wtedy pięć lat. Żadnego meczu z jego udziałem nie widziałem - przyznaje Drzyzga.

Tata krytykuje, albo nic nie mówi

Na jego losy miały wpływ przeprowadzki ojca. Fabian urodził się w 1990 roku w Bordeaux, ale z Francją nic go nie łączy. Rodzina wróciła do Polski, gdy miał niespełna dwa lata. O początkach na boisku opowiada tak:

- Tata wysłał mnie na obóz trenera Zbigniewa Wasilewskiego, który prowadził MKS MDK Warszawa. Wcześniej w Radomiu grałem w "trójkach", ale wszystko zaczęło się od tamtego wyjazdu. W wieku 13 lat trafiłem do AZS Olsztyn, w którym grali zawodnicy o dwa lata starsi. Wtedy siatkówka stała się najważniejsza.

Nie brakuje złośliwych komentarzy, że wszystko, co osiągnął, zawdzięcza ojcu. Że skoro otrzymał powołanie, to dlatego, że jest synem Drzyzgi. - Nie przeszkadza mi to już, przyzwyczaiłem się, nawet nie zastanawiam się, że tata komentuje mój mecz i powie coś o mnie albo o kolegach. Jeśli wygłasza opinie to podpiera ją argumentami. Często śmiejemy się z kolegami, że kiedy robię coś źle, tata krytykuje, a kiedy robię coś dobrze, nie dostrzega tego w ogóle. Cóż, to tylko świadczy o tym, że jest obiektywny - odpowiada Fabian.

- Ja w ogóle się do tego nie odnoszą. To po prostu gorsza strona medalu dla dzieci byłych, znanych sportowców - uważa Wojciech Drzyzga. - Ilu ludzi, tyle opinii, ale Fabian idzie swoją drogą. Dzięki talentowi, uporowi i ludziom, których spotkał na swojej drodze, jest teraz w takim miejscu, w jakim jest.

- Nie wiem czy Fabian jest faworyzowany, bo w kadrze prawdziwej szansy jeszcze nie dostał - dodaje Wojciech Drzyzga.

Nie bał się trudnych decyzji

Wybór MOS Wola był dla Fabiana naturalny. Jak sam mówi, nie chciał tracić czasu na dojazdy, a z Bemowa, gdzie mieszkał z rodzicami miał najbliżej.

Felczak: - Od początku widać było, że przerasta poziomem rówieśników. Często grał w kategoriach o 2-3 lata starszych. Wynikało to z ogromnego talentu i rozwoju fizycznego.

- Pamiętam finał mistrzostw Polski w Bełchatowie. Podstawowym rozgrywającym wtedy był Grzegorz Łomacz. Jako rezerwowego zabrałem Fabiana, który był o trzy lata młodszy od reszty. Kiedy Grzesiek odszedł, szybko stał się jego następcą.

- Dało się wyczuć, że chce grać w siatkówkę na wysokim poziomie i inne rozwiązanie nie wchodziło w grę. Dobrze pracował na treningach i pilnował siebie. Nie bał się trudnych, ale często właściwych decyzji. To spotykało się z dużym zaufaniem - przyznaje trener, który odziedziczył go po Krzysztofie Zimnickim, pierwszym opiekunie Drzyzgi.

To właśnie Zimnicki podjął najważniejszą decyzję dla kariery Fabiana. Młody Drzyzga zaczynał jako atakujący, ale w oczach trenera był rozgrywającym i tak już zostało, choć Fabian od najmłodszych lat wyróżniał się wzrostem na tle kolegów.

Debiut przeciwko Politechnice

W MOS Wola Drzyzga przez pięć lat kolekcjonował medale - w każdej kategorii wiekowej. Nie udało się tylko w siatkówce plażowej, ale zagrał tylko sezon i z klubowym kolegą Patrykiem Strzeżkiem byli piątą parą w Polsce.

- Wynik godny uznania - uważa teraz Felczak. - Nie zdawaliśmy sobie z tego sprawy. Traktowaliśmy to jak dobrą zabawę, ale dla nas ten wynik był jak medal - dodaje Drzyzga.

Wtedy przepisy pozwalały też na dokooptowanie dwóch zawodników z innego klubu, czyli chwilowe wypożyczenia, dlatego Drzyzga zagrał w turnieju finałowym MP kadetów jako zawodnik... ursynowskiego Metra i cieszył się ze złotego medalu. - Nie miałem wtedy wakacji - uśmiecha się.

Debiutu w ekstraklasie, jako zawodnik AZS Częstochowa, nie pamięta, bo "wejście tylko na zagrywkę, to nie to". Ale zadebiutował przeciwko Politechnice i przegrał 2:3 na początku sezonu 2008/09. - Pamiętam za to, kiedy wyszedłem w pierwszej szóstce. W trzeciej kolejce we własnej hali wygraliśmy z Treflem Gdańsk 3:2 - wspomina bezbłędnie, bo zagrał cały mecz.

Rozwój poza Warszawą

Do Częstochowy przeprowadził się w wieku 18 lat ozdobiony srebrem mistrzostw Europy juniorów. W mediach pojawiła się informacja, że został wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju, ale to nieprawda. Podpisał czteroletni kontrakt z wicemistrzem Polski, osłabionym po finansowych tarapatach. Dlaczego w Częstochowie, a nie w Warszawie, w Politechnice?

- Był temat podpisania kontraktu z Politechniką, ale po rozmowie z tatą doszliśmy do wniosku, że dla mojego rozwoju najlepszym miejscem będzie Częstochowa - wspomina Drzyzga. - Transfer to była dla nas przepaść. Wszystkiego uczyliśmy się od początku, ale nie miałem problemów z aklimatyzacją - dodaje siatkarz, który dołączył do nowego zespołu z młodymi Pawłem Zatorskim i Łukaszem Wiśniewskim.

U trenera Radosława Panas każdy miał czystą kartę, ale Drzyzga początkowo przegrał rywalizację z doświadczonym Andrzejem Stelmachem. Z drugiej strony - grał naprawdę dużo, a młodzież z Częstochowy dokazywała w Lidze Mistrzów aż miło. Nie dała jej rady słynna Copra Piacenza. AZS dopiero w ćwierćfinale został zatrzymany przez Trentino Volley, późniejszego triumfatora.

Transfer Drzyzgi analizuje Felczak: - Dzisiaj skauci i trenerzy klubów PlusLigi doskonale wiedzą, kogo obserwować z reprezentacji juniorskiej Polski. I Częstochowa wiedziała, kogo bierze. Klub słynął z tego, że stawia na młodych, dlatego Fabian był pewny, że dostanie szansę i tak się stało. W siatkówce przejście z wieku juniora do seniora jest bardzo trudne. Wielu musi długo czekać na swoją szansę.

Gra w Politechnice, zamiast zagranicy

W marcu 2012 roku Drzyzga zapewne nie spodziewał się, że pokonał przyszłego pracodawcę w finale Pucharu Challenge - Częstochowa okazała się lepsza od Politechniki. - Grałem tam cztery lata. Wszyscy wiedzą, że tam są problemy finansowe, a skład budowany jest z młodych zawodników. Spędziłem tam fajny czas, który będę długo wspominał, ale pora na zmiany - mówił.

- W Częstochowie, przynajmniej w ostatnim sezonie, Fabian nie mógł swobodnie kreować sposobu gry, dlatego brakowało pięknej siatkówki. W Politechnice sytuacja jest inna. Tu trener z zawodnikami stworzyli system, który odpowiada drużynie i Fabianowi, który jest reżyserem - mówi jego ojciec.

Drzyzga miał propozycję wyjazdu zagranicę. W Polsce dużo mówiło się o Skrze Bełchatów. Wcześniej wydawało się, że musi trafić do klubu z "wielkiej czwórki". Już rok temu był bliski przeprowadzki do Rzeszowa - Resovia była gotowa wykupić kontrakt zawodnika, ale transfer storpedowali szefowie z Częstochowy.

Drzyzga, mimo że nie trafił do żadnego z mocarzy, a np. Bartosz Kurek rozwinął się m.in. dzięki regularnej grze w Skrze w Lidze Mistrzów, zachowuje spokój. - Jestem jeszcze w takim wieku, że potrzebuję regularnej gry. Nie chcę patrzeć tylko na pieniądze - mówi.

- Kiedyś powiedziałbym, że liga włoska jest najlepsza. Teraz to się zmieniło. PlusLiga jest na tak dobrym poziomie, że nie trzeba nigdzie wyjeżdżać, żeby podnosić umiejętności.

Wojciech Drzyzga: - Zbigniew Barman poszedł taką ścieżką, że zaliczył prawie wszystko, co się dało, szukając możliwości rozwoju. Nie uważam, że w każdym miejscu to znalazł, ale to był jego wybór.

W tym roku karierę zakończył jego starszy o pięć lat brat Fabiana - Tomasz, znany z występów szczególnie w Farcie Kielce. Bardziej utalentowany Fabian chce pójść inną drogą, dojść do prawdziwych sukcesów.

- Też bym chciał, żeby Fabian grał już w mocnym polskim klubie, a gra w średnim - mówi Drzyzga ojciec. - Po pobycie w Częstochowie miałem nadzieję, że zmieni klub na mocniejszy, ale okazało się, że życie pisze różne scenariusze. W tym innym Fabian mógłby mieć już więcej rozegranych meczów w reprezentacji - uważa Drzyzga.

Pozytywny kop od kadry

W dorosłej kadrze Fabian nie zaistniał jeszcze u żadnego selekcjonera. Zadebiutował u Daniela Castellaniego w towarzyskim meczu z Francją w 2010 roku. Ale to Anastasi sensacyjnie zabrał go na mistrzostwa Europy do Austrii, mimo, że Włoch nie widział go w drużynie na Ligę Światową.

- Nie spodziewałem się tego. Zagrałem tylko w jednym meczu ze Słowacją, ale złapałem doświadczenie. Człowiek dostaje pozytywnego kopa - przyznaje Fabian. - Po raz pierwszy mogłem zobaczyć, jak wygląda kadra od środka na dużym turnieju i oswoić się z atmosferą. Wszystko jeszcze miało piękne zakończenie - mówi. Polacy w Wiedniu wygrali z Rosją i zgarnęli brązowe medale.

- Wiem, że Fabian to ambitny człowiek, który cele ulokował zdecydowanie wyżej niż dotychczasowe osiągnięcia. Zrobi wszystko, żeby wszystkie spełnić. To tylko kwestia czasu - kończy Felczak.

Na razie Drzyzga i Politechnika osiągają wyniki zdecydowanie powyżej oczekiwań. Co dalej?

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały
Skomentuj:
Skąd przyszedł i gdzie dojdzie Fabian Drzyzga - nowy lider Politechniki. Czy będzie następcą Pawła Zagumnego?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX