Nowy talent Bednaruka: Kadra? To byłoby zbyt piękne [ROZMOWA]

- Najpoważniejsza oferta była z Narbonne, praktycznie się już pakowałem przed wyjazdem do Francji. Ale jak się dowiedziałem o propozycji Politechniki, to wolałem grać w Warszawie - mówi Michał Filip z AZS Politechniki Warszawskiej.


20-letni atakujący siatkarskiej Politechniki jest jednym z objawień tego sezonu. Przyszedł na wypożyczenie z Asseco Resovii Rzeszów, z którą ma jeszcze ważny przez niecałe trzy lata kontrakt. Przesunięty przez trenera Jakuba Bednaruka z pozycji przyjmującego na atak jest najlepiej punktującym zawodnikiem PlusLigi. Przed rozpoczęciem sezonu miał ofertę z klubu z francuskiej ekstraklasy, ale wybrał Politechnikę.

Michał Szaflarski: Gdzie byłeś rok temu o tej porze?

Michał Filip: W szerokim składzie Resovii, której jestem wychowankiem, ale mało grałem. Wszedłem tylko na kilka punktów w trzech meczach półfinałowych z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, regularnie za to grałem w Młodej Lidze.

Minął rok, jesteś najlepiej punktującym siatkarzem w PlusLidze, grasz regularnie. Jak duży to jest dla ciebie przeskok?

- Niesamowity. Młoda Liga w porównaniu z PlusLigą to ogromna różnica, tutaj się gra z najlepszymi siatkarzami na świecie, na przykład ze Skry Bełchatów czy z Resovii, nie można tego nawet porównywać, to przepaść.

Jak to się w ogóle stało, że trafiłeś do Politechniki? Ktoś cię namawiał w Rzeszowie do tego?

- Po ostatnim sezonie miałem sporo ofert, ale głównie z zagranicy. Trener Jakub Bednaruk w ostatniej chwili zgłosił się do mojego menedżera. Nie wahałem się ani chwili, wiedziałem, że w takim zespole zawsze jest szansa na granie i że każdy może grać w wyjściowym składzie. Dla mnie nie liczy się to, żeby zdobywać medale i siedzieć na ławce, tylko to, żeby grać i rozwijać się sportowo.

A skąd były te oferty z zagranicy?

- Najpoważniejsza oferta była z Narbonne, praktycznie się już pakowałem przed wyjazdem do Francji. To zespół, który spadł z ekstraklasy, ale wskoczył z powrotem z powodu problemów innego klubu. A że mają spory budżet, to chcieli zbudować od podstaw nową drużynę, zatrudnić nowych trenerów i zawodników. Byli mną bardzo zainteresowani, wszyscy mi polecali ten klub. Nawet mój były trener Andrzej Kowal mówił mi, że tam będzie bardzo dobry trener i będę miał dobre warunki, żeby się rozwijać, bo to jest najważniejsze. Ale jak się dowiedziałem o propozycji Politechniki, to wolałem grać w Warszawie.

Znałeś kogoś wcześniej z obecnego składu Politechniki?

- Z Olkiem Śliwką graliśmy jako juniorzy w Rzeszowie, w rozgrywkach Młodej Ligi natomiast graliśmy przeciwko sobie, ja w Resovii, on w drużynie ze Spały. Z Arturem Szalpukiem graliśmy jako kadeci, znałem też Krzysia Bieńkowskiego, który też grał w Spale. W Rzeszowie grałem jeszcze z Bartkiem Mordylem i Dominikiem Depowskim.

A trenera Bednaruka? Co o nim wiedziałeś wcześniej?

- Niewiele, wiedziałem jakie ma podejście do swoich siatkarzy, było to widać jak reaguje na ławce trenerskiej. Teraz, po kilku miesiącach mogę powiedzieć, że bardzo dobrze się z nim współpracuje, jest dobrym trenerem, zna się na swojej pracy. Nie jest tak, że trener narzuca swoje zdanie, zawsze można się z nim dogadać.

To on cię przesunął z pozycji przyjmującego na atak?

- Od zawsze trenowałem na przyjęciu i najbardziej mi się podobała ta pozycja, ale kiedy przyszedłem do Politechniki i atakujący Paweł Mikołajczak doznał kontuzji, to wtedy trener Bednaruk zapytał się mnie, czy grałem kiedyś na ataku. Na tej pozycji zagrałem tylko jeden mecz w Młodej Lidze. Trener powiedział: "Spróbujmy". I od tej pory na treningach zacząłem grać jako atakujący. Mieliśmy jeszcze sporo czasu przed sezonem, żeby wypróbować ten wariant i tak już zostało. Czuję się na tej pozycji lepiej niż jako przyjmujący, nie sądziłem, że to kiedyś nastąpi, ale mam nadzieję, że mi to wyjdzie tylko na dobre.

A skąd w ogóle zainteresowanie siatkówką? Masz jakieś tradycje sportowe w rodzinie?

- Moi rodzice od zawsze mieli coś wspólnego ze sportem, mama jest wuefistką, a tata grał amatorsko w siatkówkę i zajmował się sportami pożarniczymi. Siatkówką zaraził mnie mój starszy o trzy lata brat, który gra teraz w II-ligowym zespole na Podkarpaciu.

Miałeś jakiegoś siatkarskiego idola?

- Największym jest Michał Kubiak, to zawodnik, który od zawsze mi imponował swoją zawziętością w grze, walką i charakterem. Podobało mi się, że mimo wzrostu (192 cm - red.) nadrabiał wszystko dynamiką i skocznością. Wiele osób mi nawet mówi, że jestem do niego podobny, ale nigdy nie próbowałem się wzorować na nim czy kimś innym, gram po prostu swoje.

A jakie są twoje mocne strony na parkiecie?

- To, że się nie poddaję. Nigdy nie mam tak, że zwieszam głowę i mówię, że nie damy rady, zawsze walczę do końca, lubię czasem krzyknąć pobudzająco czy pocieszyć kolegę, jeśli mu nie wyjdzie.

A co byś chciał jeszcze poprawić?

- Przede wszystkim kwestię przemotywowania, kiedy za bardzo chcę, to wtedy mi nie wychodzi. Czasami też okazuję zbyt dużo negatywnych emocji po nieudanych akcjach. Od zawsze mam z tym mały problem, ale cały czas nad tym pracuję.

Tak było w ubiegłym tygodniu, kiedy na meczu z Transferem pojawił się trener kadry Stephane Antiga?

- Zobaczyłem trenera Antigę dopiero w drugim secie, jak wszedłem na boisko. Wcześniej trener Bednaruk żartował, żeby nie przychodził na nasze mecze, bo jak dwa razy był na trybunach, to przegraliśmy 0:3.

Czy obecność selekcjonera ma wpływ na waszą grę?

- Jestem pewny, że ma. Niektórych jego obecność paraliżuje, innych motywuje, mnie osobiście właśnie przemotywuje. To kolejny raz, kiedy staram się pokazać z jak najlepszej strony i to mnie w pewnym sensie przerasta, nie wszystko wychodzi jak chcę.

Co by się stało, gdybyś dostał powołanie od trenera Antigi?

- Byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, ale na razie o tym nie myślę, mam 20 lat i gra w seniorskiej reprezentacji to bardzo odległy temat. Bardziej liczę na powołanie kadry B, w której już grałem.

Pamiętasz szczególnie jakiś mecz z tego sezonu, z którego jesteś najbardziej zadowolony?

- Pierwszy mecz sezonu w Bydgoszczy z Transferem, gdzie przegrywaliśmy 2:0 i wyciągnęliśmy na 3:2. To był chyba mój najlepszy mecz, zdobyłem w nim 30 punktów.

A co czułeś podczas meczu z Resovią, z której jesteś wypożyczony?

- Zawsze w głowie siedzi taka myśl, żeby dobrze zagrać przeciwko byłym kolegom. Tym razem się, niestety, nie udało wygrać, ale 17 stycznia jedziemy na mecz z Resovią, zagramy w hali na Podpromiu. To będzie na pewno fajne spotkanie, znów zagram w Rzeszowie.

Czekasz jeszcze szczególnie na jakiś mecz w tym sezonie?

- Tak, na ten ze Skrą Bełchatów. W pierwszym meczu mieliśmy wygranego seta na wyciągnięcie ręki. Wygrać seta z mistrzem Polski, i to tak grającym, to jest fajna sprawa, a pokazaliśmy już w tym sezonie, że potrafimy wygrywać mecze, nawet przegrywając dwa pierwsze sety. Z Bełchatowem wtedy się nie udało [Skra wygrała 3:0 - red.], więc może zrewanżujemy się im w Warszawie.

W trzech ostatnich meczach graliście dosyć nierówno. Gładko przegraliście u siebie z Radomiem, mieliście bardzo dobrą końcówkę w Gdańsku, z Bydgoszczą zaczęliście słabo, potem było o wiele lepiej. Skąd takie wahnięcia formy?

- Siatkarze z Bydgoszczy pokazali w pierwszym meczu sezonu, że nas zlekceważyli i to się zemściło, bo wtedy z nami przegrali. W drugim meczu tego błędu już nie popełnili, ale widać było po drugim secie, kiedy prowadzili 2:0, że wkradło się takie rozkojarzenie, wytrzymali jednak do końca. Natomiast Gdańsk wyraźnie pokazał, jak się lekceważy przeciwnika. W trzecim secie przegrywaliśmy cały czas, weszło kilku zawodników rezerwowych, którzy zaczęli grać na luzie, a my wtedy wygraliśmy. Czwartego seta zaczęliśmy od prowadzenia 8:0 i to ich dopiero trochę obudziło, ale to podejście było trochę lekceważące. Podobnie było z Jastrzębiem u siebie. Czasami drużyny myślą, że jak już wygrywają 2:0, to jakoś to już pójdzie z tymi młodymi chłopakami. A nie zawsze tak jest. To, że jesteśmy młodzi czy mniej doświadczeni, nie znaczy, że się poddamy i przestaniemy grać.

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały