Sport.pl

Politechnika nie wytrzymała presji i przegrała z ZAKSĄ

Komplet publiczności w Arenie Ursynów obejrzał sobotni mecz AZS Politechniki Warszawskiej z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Młodzi siatkarze stołecznego klubu przegrali z bardziej doświadczonym rywalem 1:3.
- Musieliśmy sobie ustalić jeden ważny cel na te pięć meczów, czyli przeskoczenie w tabeli Czarnych Radom. Trochę po to, żeby wyjść z takiego marazmu, ale też dlatego, że chłopcy muszą się nauczyć grać pod presją i walczyć o punkty - mówił przed sobotnim spotkaniem trener Politechniki Jakub Bednaruk. Jego podopieczni presji nie wytrzymali i z ZAKSĄ pomimo ambitnej gry urwali tylko seta.

Po dobrym początku pierwszego seta można było mieć jednak inne wrażenie. Wydawało się, że efektowna oprawa przed meczem, show z głośną muzyką i reflektorami oraz ponad dwa tysiące kibiców na trybunach Areny Ursynów dodały animuszu młodym siatkarzom Politechniki. Dwa razy wychodzili na czteropunktowe prowadzenie 12:8 i 13:9, ale nie po raz pierwszy w tym sezonie udowodnili, że taką przewagę potrafią łatwo stracić. Po złej zagrywce środkowego Bartłomieja Lemańskiego i dwóch zepsutych atakach przyjmującego Artura Szalpuka przewaga stopniała i na drugą przerwę techniczną schodzili już ze stratą jednego punktu (15:16). Doświadczeni siatkarze ZAKSY - ze średnią wieku ponad 27 lat (rozgrywający Paweł Zagumny ma już 37 lat), przy niecałych 23 latach Politechniki - nie pozwolili już sobie odebrać prowadzenia i wygrali pierwszego seta po ataku brazylijskiego przyjmującego Lucasa Loha.

Początek drugiego seta to popisowa gra Lemańskiego, 18-latka mierzącego aż 212 cm wzrostu. Rozkręcił się też atakujący Michał Filip, punkty zdobywał Szalpuk. Gospodarze zwiększali przewagę (prowadzili 6:1, 8:3 i 12:6), ale kibice wciąż mieli w pamięci to, co stało się w poprzedniej partii. Zwłaszcza kiedy rywale dwa razy z rzędu zablokowali Filipa i zrobiło się tylko 19:16 dla Politechniki. Ale chwilę później wreszcie dobry atak Filipa i as serwisowy Szalpuka dały warszawianom bezpieczną przewagę, której nie oddali do końca seta.

O trzecim secie zarówno kibice Politechniki, jak i siatkarze chcieliby pewnie jak najszybciej zapomnieć. Brak koncentracji, proste błędy w odbiorze, nieskuteczny atak i blok, ale też bardzo dobra gra po drugiej stronie siatki holenderskiego przyjmującego Dicka Kooya i atakującego Dominika Witczaka spowodowały ogromną przewagę gości od samego początku tej partii. Przy stanie 15:6 dla ZAKSY trener Bednaruk zaczął wprowadzać zmienników: 19-letni rozgrywający Krzysztof Bieńkowski zmienił Piotra Lipińskiego, na boisku pojawili się też przyjmujący Jakub Radomski i Dominik Depowski oraz atakujący Patryk Strzeżek. Na niewiele się to zdało, bo goście wygrali tego seta do 15.

W czwartym secie do boju trener Jakub Bednaruk posłał 20-letniego środkowego Bartłomieja Mordyla, który pokazał się z dobrej strony. Przy stanie 4:5 Politechnika wygrała akcję meczu po ataku przyjmującego Aleksandra Śliwki i od remisu 5:5 mecz zrobił się zacięty. Kiedy Kooy pomylił się w ataku i tablica wyników pokazała remis 11:11, wydawało się, że jeszcze wszystko w tym meczu jest możliwe. Ale trener gości Sebastian Świderski poprosił o powtórkę wideo tej akcji i okazało się, że piłka musnęła palce jednego z siatkarzy z Warszawy. Sędziowie zweryfikowali wynik na 12:10 dla ZAKSY i od tego momentu goście nie oddali już prowadzenia do końca seta. W samej końcówce dzięki dwóm dobrym blokom Śliwki i Lemańskiego wydawało się, że Politechnikę stać jeszcze na zryw, ale doświadczenie gości wzięło górę i wygrali czwartą partię 25:21 i cały mecz 3:1. Tytuł MVP meczu otrzymał Dick Kooy, który zdobył 16 punktów w meczu. Jeden więcej miał na koncie Michał Filip - wciąż najlepiej punktujący siatkarz całej ligi.

Po tej porażce Politechnika wciąż zajmuje dziewiąte miejsce w PlusLidze, ale do ósmego - dającego miejsce w fazie play-off - traci już sześć punktów, ponieważ w sobotę swój mecz wygrali Czarni Radom (3:0 z Jastrzębskim Węglem). "Wilki Bednaruka" nie wygrały jeszcze w tym roku meczu i kolejną szansę na zdobycie cennych punktów będą miały w środę. W Arenie Ursynów zmierzą się z Indykpolem AZS Olsztyn. Początek meczu o godz. 19.

AZS Politechnika Warszawska - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 1:3 (23:25, 25:21, 15:25, 21:25)

AZS Politechnika Warszawska: Lipiński, Lemański, Świrydowicz, Filip, Śliwka, Szalpuk, Olenderek (libero) oraz Bieńkowski, Radomski, Strzeżek, Depowski, Mordyl.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Zagumny, Loch, Gladyr, Wiśniewski, Kooy, Van Dijk, Zatorski (libero) oraz Rejno, Abdel-Aziz, Witczak.

Więcej o:

PlusLiga 2019/20

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 VERVA Warszawa 59 65:21 21 2
2 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 58 64:22 19 4
3 Jastrzębski Węgiel 48 53:31 17 6
4 PGE Skra Bełchatów 48 55:30 16 7
5 Trefl Gdańsk 35 46:41 11 11
6 GKS Katowice 32 47:53 10 13
7 Cerrad Czarni Radom 31 41:42 10 11
8 MKS Ślepsk Suwałki 28 38:49 10 12
9 Indykpol AZS Olsztyn 26 39:45 9 12
10 Aluron Virtu CMC Zawiercie 26 34:48 9 13
11 MKS Będzin 24 36:50 9 13
12 Cuprum Lubin 23 33:53 8 15
13 Asseco Resovia 21 32:57 6 17
14 BKS Visła Bydgoszcz 12 26:67 2 21

  • Półfinały
  • Ćwierćfinały