Sport.pl

Zagumny tłumaczy rezygnację: "Powiedziałem: dość! Zdrowie nie to". Teraz o sukcesy powalczy jako dyrektor sportowy

Rozmawiał Kacper Sosnowski
03.04.2017 , aktualizacja: 03.04.2017 14:06
A A A
Mistrz świata, mistrz Europy, triumfator Ligi Światowej - sukcesów pozazdrościłby mu każdy. "Wiele rzeczy i tak mi uciekło" - przyznaje Paweł Zagumny, podsumowując karierę dla Sport.pl. Teraz będzie walczył z boku parkietu. Trenerem być nie chce, zostanie dyrektorem sportowym AZS Politechniki. "W głębi duszy i serca pozostanie żal, że nie mogę grać, ale nie da się oszukać wieku i organizmu" - tłumaczy
Paweł Zagumny 8 kwietnia na warszawskim Torwarze rozegra swoje ostatnie siatkarskie spotkanie. Rywalem AZS Politechniki Warszawa będzie GKS Katowice. Po tym meczu były reprezentant Polski zostanie dyrektorem sportowym warszawskiej drużyny. Ma pracować ze Stephane'em Antigą, który zostanie jej trenerem.

Ostatnio ciągle się Pan żegna. Rozstał się Pan z reprezentacją Polski ze złotym medalem MŚ na szyi, zagrał jeszcze pożegnalny mecz w 2016 roku. Teraz mówi "do widzenia" siatkówce klubowej. Te uroczystości to miłe momenty, czy - jak przystało na pożegnania - raczej smutne?

- Wbrew pozorom z tych meczów się cieszę. Sprawiają mi satysfakcję. Smutny na pewno nie jestem. Swoje się nagrałem. Będę ewenementem, bo powiem, że cieszę się, że kończę karierę.

Za kilka tygodni siatkówka nie będzie dla Pana istniała, jeśli mówimy o grze profesjonalnej

Praktycznie jej nie będzie, pozostanie tylko w formie amatorskiej. Koledzy z boiska z byłej drużyny juniorskiej nie mogą się już doczekać, kiedy do nich dołączę. Jak zdrowie pozwoli, mam nadzieję, czasem będę do nich wpadał i pogramy sobie jak za starych dobrych czasów.

W swojej książce napisał Pan o najważniejszym dla siebie meczu, wskazując na finał MŚ z Brazylią, po którym powiedział, że z kadrą kończy. Czy w tej euforii było dużo próśb i nacisków, by nie odchodzić?

Ten mecz rzeczywiście utkwił mi w pamięci najbardziej. Mistrzostwa świata na własnej ziemi, wygrane w dramatycznych okolicznościach. Nie lada wyczyn. Po tych mistrzostwach zadeklarowałem, że to ostatni mecz, ale jeszcze u niektórych tliła się iskierka nadziei, że wrócę choćby na Igrzyska Olimpijskie w Rio. Tak się nie stało. Zdrowie nie pozwoliło mi, by dołączyć do drużyny i zagrać na takim poziomie, na jakim bym chciał. Z kadry pozostały mi więc najwspanialsze wspomnienia, jakie mogą być - podium i złoto.

O tych pożegnaniach rozmawiałem z bliską Panu osobą. Powiedziała: "To nie jest tak, że wszystko spływa po nim jak po kaczce. Miałam wrażenie, że to gdzieś w nim siedzi. Paweł jest taka osobą, że nie da tego po sobie poznać". Może teraz też Pan nie daje.

Na pewno to będzie 27 lat mojego życia na boisku. Nie da się tego odsunąć i zapomnieć o tym. W głębi duszy, w głębi serca, pozostanie żal, że nie mogę grać, ale nie da się oszukać wieku i organizmu. Grają coraz młodsi, coraz silniejsi. Mimo że czasami udają mi się dobre zagrania, to na dłuższą metę nie byłoby to korzystne dla mojego zdrowia. A że zawsze dobrze maskowałem swoje zagrania to myślę, że i teraz, tutaj, jakoś sobie radzę.

Jest chyba jedna grupa osób, która z pana odejścia się cieszy - lekarze. Nie będzie już rozmów o kolanach, skoliozach itp.?

Nie wiem czy to się skończy. Może właśnie się zacznie. Jak człowiek jest w formie, dobrej dyspozycji, to dolegliwości jest mniej. Jak przestanę grać, to przestanę trenować. Siłownia czy basen pewnie zostaną, ale rekreacyjnie. Myślę, że bóle przyjdą z czasem, bo te ileś lat zawodowych zmagań zostanie w kościach.

Rozmawiał Pan z kolegami, którzy są już poza blaskiem fleszy i cotygodniową adrenaliną? Marcin Gortat opowiadał mi, że np. koszykarze w USA po zakończeniu gry w NBA w 80 procentach popadają w depresję.

Na pewno jest to problem dla sportowca zawodowego, który życie miał spisane na kartce. Śniadanie, trening, obiad, trening, kolacja, spanie - wszystko rozpisane. Tu nagle trzeba wejść w życie samemu, zaplanować je sobie. Nauczyć się czegoś, czego nie robiło się nigdy. My tylko graliśmy w siatkówkę. Wejście w życie po życiu będzie bardzo ciężkie. Trzeba mieć przyjaciół, trzeba słuchać ich dobrych rad. Mam nadzieje, że ja będę spadał miękko i wyląduje na czterech łapach.

Dyrektor sportowy Politechniki jest tu złotym rozwiązaniem?

To stanowisko pojawiło się na horyzoncie niedawno. Rozważałem grę jeszcze jednego sezonu bądź przejście w inne struktury. Myślę, że to propozycja idealna dla mnie. Jestem z Warszawy. Mimo że 20 lat tu nie mieszkałem, to czuję się warszawiakiem. Mój ojciec trenował drużynę Politechniki. Rodzinne tradycje prowadzenia klubu zostaną podtrzymane.

Prezes Jolanta Dolecka próbowała Pana jeszcze zatrzymać na parkiecie...

Do tej pory naciska, żebym jeszcze grał. Mówi, że nie ma następców. Ja już jednak powiedziałem: dość! Zdrowie nie to.

Wie Pan, o co zapytam, podsumowując dorobek sportowy? O klątwę Huberta Wagnera, który stwierdził, że z Zagumnym w składzie żaden klub mistrzostwa Polski nie zdobędzie. Sprawdziło się. Ma Pan o to żal?

Różne legendy krążą. Ja tego z jego ust nie słyszałem, ale pewnie sobie coś myślał i komuś to powiedział. Od tego czasu wygrałem mistrzostwo Europy i świata oraz Ligę Światową. Każdemu życzę takiej kariery. A że nie mam tego medalu mistrzostw Polski? Może dlatego wygrałem te inne rzeczy. Wystarczyło wybrać inną drużynę ileś lat temu i pewnie ten złoty krążek bym zdobył. Może jednak wtedy tyle bym nie grał, tylko siedział na ławce. Nie rozwinąłbym się tak, jak to miało miejsce. Nie żałuję więc żadnego z moich wyborów klubowych i nie żałuję braku mistrzostwa. Najwidoczniej nie było mi dane.

Pytam, bo powiedział Pan ostatnio, że sportowo nie czuje się spełniony...

Czy rozpoznajesz polskich siatkarzy? [QUIZ]

Wspieramy i dopingujemy ich od dawna, ale... czy jesteśmy w stanie bezbłędnie ich zidentyfikować?

1.Zaczniemy banalnie. Jeśli nie odgadniecie, to ten siatkarz złapie się za głowę. Kto to?

  • Bartosz Kurek
  • Zbigniew Bartman
  • Piotr Gruszka
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Zobacz także
  • Zagumny żegna się z siatkówką
Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

PlusLiga 2017/18

lp. Drużyna Pkt Sety Zw. Por.
1 ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 12 12:3 4 0
2 Indykpol AZS Olsztyn 11 12:4 4 0
3 Cuprum Lubin 11 13:6 4 1
4 GKS Katowice 9 11:7 3 2
5 Espadon Szczecin 9 12:9 3 2
6 ONICO Warszawa 8 10:10 2 3
7 Trefl Gdańsk 7 9:7 3 1
8 Jastrzębski Węgiel 7 8:7 2 2
9 Cerrad Czarni Radom 7 10:10 2 3
10 Łuczniczka Bydgoszcz 7 8:10 2 3
11 Asseco Resovia Rzeszów 6 7:7 2 2
12 MKS Będzin 5 7:11 2 3
13 PGE Skra Bełchatów 4 6:6 1 2
14 Dafi Społem Kielce 2 3:14 1 4
15 Aluron Virtu Warta Zawiercie 0 1:9 0 3
16 BBTS Bielsko-Biała 0 3:12 0 4

  • Finał '6'