Sport.pl

Mama 11-letniego piłkarza: szkółka Barcelona a Agrykola to niebo i ziemia

- Nie da się porównać jednego z drugim - w szkółce Barcelony stawia się na zespołowość, kontakt trenera z zawodnikiem, nikt nie podnosi głosu na chłopców. Płacimy, ale w Agrykoli też były opłaty - mówi Beata Idzik, mama 11-letniego Mateusza, który ćwiczy w szkółce Barcelony na Pradze.
Gorąca dyskusja o szkółce Barcelony w Warszawie - jakie jest Twoje zdanie?>

Mateusz Idzik piłkę nożną trenuje od kilku lat - zaczynał w Agrykoli. Dlaczego zmienił młodzieżowy klub na szkółkę Barcelony? - Syn on najmłodszych lat jest fanem Barcelony i jak usłyszał, że w Warszawie powstaje jej szkółka, to od razu spytał, czy jest szansa, żeby się tam dostać. Po pierwszych informacjach dotyczących zgłoszeń zaczęliśmy uczestniczyć w procedurze naboru - mówi jego mama, Beata Idzik.

- Ale mocną motywacją do zmiany była też atmosfera w klubie Agrykola, gdzie trener wybrał sobie trzech chłopców i oni byli dla niego najlepsi, najwspanialsi, a reszta nie nadawała się do niczego.

- Jak jest pod tym względem w Barcelonie? Nie ma żadnego wyróżniania, faworyzowania, wszyscy chłopcy traktowani są jednakowo. To jest niebo, a ziemia, w ogóle nie da rady porównać jednego z drugim.

Jakie różnice w treningach z udziałem swojego syna obserwuje w porównaniu z poprzednim klubem? - Przede wszystkim w szkółce Barcelony widzimy grę zespołową. Nie zwraca się uwagi na jednostki, tylko na drużynę - mówi Beata Idzik.

- Nigdy nie słyszałam, żeby trener miał podniesiony głos w stosunku dla chłopców, co uważam za bardzo ważne - zaznacza.

- Trener przed treningiem przychodzi do szatni, rozmawia z chłopcami o tym, jakie są założenia taktyczne na dane zajęcia. Po treningu nie jest tak, że chłopcy są luzem puszczani z boiska czy hali do szatni. Trener najpierw zajęcia omawia - mówi, co było dobre, a co złe. I nie ma takiego wyróżniania, jak na Agrykoli - trener nie chwali konkretnych chłopców.

- W Agrykoli chłopcy wychodzili na boisko, czekali na trenera i jak on przychodził, to zaczynały się zajęcia - dodaje mama młodego piłkarza.



W grudniu ze stanowiska dyrektora biura sportu w urzędzie miasta odwołany został Wiesław Wilczyński, pomysłodawca stworzenia akademii i FCBescola Varsovia została osierocona. Miasto przestało być patronem szkółki, a brak jego wsparcia oznacza wyższy czynsz za wynajem boisk dla Escoli.

Czy szkółka informowała rodziców o tym, że czesne za ich dzieci może wzrosnąć? - Nie, ale my wiemy, jaka jest sytuacja. Wiemy, że miasto robi trudności. Na razie czesnego nikt nam jednak nie podwyższył - płacimy 190 zł miesięcznie - mówi Idzik.

Jak było w Agrykoli? - Dopóki chłopcy, do zeszłego roku, nie grali w lidze, składek nie było. Raz złożyliśmy się na koszulki, żeby chłopcy wyglądali jak zespół. Ale kiedy zespół został zgłoszony do ligi młodzieżowej, to zaczęły się opłaty za sędziów, opłaty za stroje, za halę. Nie ma tak, że się nie płaci.

- Wiem, że teraz, w zimie, chłopcy z Agrykoli trenują w hali na Warszawiance i rodzice za to płacą. Ile miesięcznie? Nie wiem, ale zanim syn przeszedł do szkółki Barcelony, to średnio ponad 100 zł miesięcznie płaciliśmy za samą halę. To nie jest tak, że płaci za to miasto - kończy mama Mateusza.

Facebook Warszawa Sport.pl. Czy już nas polubiłeś? >

Więcej o:
Komentarze (2)
Mama 11-letniego piłkarza: szkółka Barcelona a Agrykola to niebo i ziemia
Zaloguj się
  • Gość: rado

    Oceniono 4 razy 2

    ...pewnie dlatego większość czołowych graczy rocznika 2002 Polonii uciekła do Barcelony. BTW jest tylko 1 klub w Warszawie z którego do Barcy nie odszedł z własnej woli ŻADEN zawodnik i nietrudno jest się domyśleć, który.
    BTW ta kampania reklamowa FCB EV (która szkoli chłopców nieźle) zaczyna niestety przechodzić w rejony paszkwilanckie. I zaczynam się zastanawiać, kto ma w tym interes. Czy to może dlatego, że wielu co zdolniejszych chłopców zawiodło się na Barcy i wraca do swoich macierzystych klubów (ciężko tego nie zauważyć w ostatnich tygodniach)?

    Nie widzę powodu, dla któego FCB EV miałaby być UPRZYWILEJOWANA wzglęem innych klubów, a tak dotąd było (ba, nadal tak jest, tylko nie w tak gigantycznym stopniu jak do tej pory).
    Jeszcze jedna uwaga - "Nie zwraca się uwagi na jednostki, tylko na drużynę", rozumiem żę mam nie bardzo wie, o czym mówi, ale gdyby rozumieć ten tekst dosłownie, to oznaczałoby, że Barca trenuje chłopców wg niezbyt chlubnych wzorców polskiego "szkolenia" czyli równania w dół tj. "nieważne jest jak grają poszczególni zawodnicy, ważne jak idzie drużynie". Tylko efekt jest taki, jak później w Polonii, która mimo dobrego materiału wyjściowego i marki, od 5 lat (Wilk, Gołębiewski) nie wyszkoliła w swoich grupach młodzieżowych ŻADNEGO zawodnika który w jakimkolwiek stopniu zaistniałby czy zrobił wrażenie na poziomie Ekstraklasy? I to mimo że drużyny jako całość miały niezłe wyniki.

  • jan.urbaniak1

    Oceniono 6 razy 0

    Jedyne poważne zajęcia z młodzieżą prowadzi MKS Polonia Warszawa.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX