Sport.pl

Michał Szustak o koszykówce w Warszawie: Budować klub dla ludzi, a nie dla wyniku

- Społecznym celem klubu jest integrowanie mieszkańców wokół sportu - i młodszych, i starszych. Warszawa nie jest miastem ludzi niezainteresowanych koszykówką - wielu jej mieszkańców interesuje się i ogląda po nocach NBA. To przykład, ale czy któryś z klubów próbował dowiedzieć się ilu ich jest i co jest dla nich w koszykówce ważne? - zastanawia się Michał Szustak, współzałożyciel pierwszego polskiego portalu o marketingu sportowym.
10 lat temu Polonia, Legia i klub z Pruszkowa grały w ekstraklasie, w latach 2004-05 "Czarne Koszule" zdobywały brązowe medale. Ale już rok temu Polonia nie została dopuszczona do rozgrywek za długim, a Politechnika ostatni sezon ledwie dograła do końca. Widoki na poprawę sytuacji są mizerne. Dlaczego Warszawa nie ma koszykówki na poziomie? Mówi Michał Szustak:

- Jednym z powodów, dla których nie ma w Warszawie poważnej koszykówki, jest zbytnie koncentrowanie się na wyniku sportowym. On jest elementem sukcesu, ale dążąc tylko do niego, traci się z oczu inne ważne rzeczy. Klub, który budowany jest wyłącznie z myślą o wynikach sportowych, jest skazany na niepowodzenia. Wszak mistrzem w sezonie może zostać tylko jeden, a trofea zdobywają nieliczni.

- Klub powinien także spełniać cele społeczne. Jeśli jest odpowiednio prowadzony porażka sportowa wcale nie musi oznaczać porażki finansowej. Wystarczy spojrzeć na NBA; to nie jest przypadek, że kluby tej najdroższej ligi świata uczestniczą w programach skierowanych do społeczności - stanowią one dla swoich miast i społeczności coś więcej niż tylko zespół zgranych ludzi potrafiących wrzucić więcej koszy niż drużyna przeciwna.

- Koszykówkę w Warszawie budowałbym w oparciu o wizję klubu dla społeczności, a nie w celu stworzenia drużyny, która osiągnie dobry wynik. Społecznym celem klubu jest integrowanie mieszkańców wokół sportu - i młodszych, i starszych. Warszawa nie jest miastem ludzi niezainteresowanych koszykówką - wielu jej mieszkańców interesuje się i ogląda po nocach NBA. To przykład, ale czy któryś z klubów próbował dowiedzieć się ilu ich jest i co jest dla nich w koszykówce ważne?

- Braki pieniędzy i wsparcia miasta to nie przyczyny upadku koszykówki w Warszawie, tylko raczej skutek tego, że buduje się ją w nieprzemyślany sposób. Dobry produkt zawsze znajdzie kupców na rynku, więc jeśli nie ma sponsorów, to trzeba zrobić krok wstecz i zdiagnozować i zaplanować to tak, aby oferta zyskała na swojej atrakcyjności.

- Ale brak hali przyczyną już jest - oglądanie koszykówki na Torwarze jest dla fanów tej dyscypliny mało przyjemnym przeżyciem. Zresztą, co może zrobić w takiej hali organizator, któremu trudno wydzielić jest droższe miejsca lub zaproponować najważniejszym gościom jakieś specjalne warunki oprócz miejsca znajdującego się na środku trybun? A Koło i inne obiekty to nie są hale widowiskowe, tylko sportowe. Tam można trenować, ale nie kreować widowiska.

- Nie chciałbym, żeby w Warszawie był tylko jeden klub. Dla kibica, dla kupującego, wybór jest bardzo ważny. Polonia, Politechnika, Legia - marzy mi się, aby wszystkie trzy rywalizowały ze sobą w lidze. Ostatnio dyskutuje się czy w Warszawie przeżyje tylko koszykarska Legia. Możliwe, ale ten klub ma problem - ma kibiców, którzy chodzą na koszykówkę, ale przenoszą na halę koszykarską zwyczaje ze stadionu piłkarskiego. Robiłem badania w Warszawie wśród koszykarskiej publiczności na Torwarze i na stadionach piłkarskich i wiem, że to są inne grupy.

- Kibic koszykówki ma większe oczekiwania, ten sport przyciąga ludzi o wyższym statusie i aspiracjach. I, choć sytuacja w Warszawie sugeruje inaczej, będę się upierał, że koszykówkę łatwiej sprzedać niż piłkę nożną. Sęk w tym, że w Warszawie koszykówki się nie sprzedaje, tylko szuka się źródeł jej finansowania. A w sponsoringu chodzi o coś więcej, o wymianę wartości. Ja postawiłbym wątek społeczny, budowanie widowiska, zadbałbym o media. Potencjalnemu sponsorowi nie obiecywałbym mistrzostwa sportowego tylko mistrzostwo organizacyjne, a władzom miejskich pokazałbym więcej niż ligową tabelę.

Przed wojną mieliśmy w Warszawie wizjonerów, którzy chcieli zorganizować w tym mieście Igrzyska Olimpijskie dziś mamy buchalterów spotykających się na dyskusjach o budżecie. Szukajmy wizjonerów po obydwu stronach.

Jakie jest Twoje zdanie? Dlaczego w Warszawie nie ma koszykówki na poziomie? Czego, jako kibic, oczekujesz od klubów? Komentuj, dyskutuj, pisz na adres wawasport@agora.pl.

Więcej o: