Sport.pl

Dlaczego w Warszawie nie ma koszykówki na poziomie?

W najbliższym sezonie Warszawa będzie miała koszykówkę dopiero na trzecim poziomie rozgrywkowym. Tak źle w stolicy nie było nigdy - wcześniej medale zdobywały Polonia, Legia, AZS AWF, epizod w ekstraklasie miała Skra. A kiedy warszawskich drużyn na szczycie nie było, dziurę łatał zespół z Pruszkowa. Ale to przeszłość.
To totalny upadek warszawskiej koszykówki. 10 lat temu Polonia, Legia i klub z Pruszkowa grały w ekstraklasie, w latach 2004-05 "Czarne Koszule" zdobywały brązowe medale. Ale już rok temu Polonia nie została dopuszczona do rozgrywek za długim, a Politechnika ostatni sezon ledwie dograła do końca.

Dlaczego Warszawa nie ma koszykówki na poziomie? Zapytaliśmy byłych warszawskich koszykarzy, trenerów lub specjalistów od marketingu.

Krzysztof Sidor,

wychowanek Polonii, reprezentant Polski, obecnie prowadzi działalność gospodarczą niezwiązaną ze sportem

- W Warszawie nie ma pasjonata, który chciałby i byłby w stanie zainwestować w zespół. W skali kraju to nie są ogromne pieniądze, 6-8 mln przy dobrym zarządzaniu i mądrych transferach pozwala myśleć o walce o tytuł. A pasjonata nie ma z wielu powodów - wpływ na to ma sytuacja makroekonomiczna, niższa niż w ostatnich latach popularność koszykówki, specyfika Warszawy, w której budżety reklamowe można przeznaczyć na wiele rzeczy oraz stołeczne środowisko koszykarskie, które trochę zraziło sponsorów do dyscypliny - mówi Krzysztof Sidor.

Wojciech Kamiński,

były trener Polonii, brązowy medalista z lat 2004-05, obecnie trener Polpharmy

- Szkolenie jest na solidnym poziomie, ale nie ma piramidy, w której podstawą byłyby drużyny szkolne, środkiem kluby dzielnicowe lub młodzieżowe, a szczytem ligowy zespół. Najlepsi z najlepszych powinni grać w ekstraklasie, ja nie wierzę, że w dwumilionowym mieście nie można wyszkolić 10 porządnych koszykarzy w każdym roczniku.

- Trzeba także budować relacje - dzieciaki, młodzież, która będzie trenować klubach, muszą wynosić z zajęć na tyle pozytywne wrażenia, by potem - nawet jak już grać nie będą - przychodzić na mecze z rodzinami - tłumaczy Wojciech Kamiński.

Jacek Łączyński,

wychowanek Legii, były reprezentant Polski, obecnie trener i komentator

- Nie widzę szansy, że w ciągu najbliższych dwóch lat cokolwiek się zmieni. Teoretycznie może pojawić się warszawski Ryszard Krauze czy koszykarski Józef Wojciechowski, ale realnie nie ma na to co liczyć. Próbuje odbudowywać się Legia, ale jak widzę jej powtarzające się ogłoszenia, że szuka sponsorów, to widzę, że i oni mają trudności ze znalezieniem tych 200-400 tys. złotych potrzebnych na grę w II lidze. Ale jeśli w Warszawie miałby powstać poważny klub koszykarski, to tylko na bazie Legii, która ma i markę, i kibiców. Różnych, ale takich, którzy wypełniliby trybuny Torwaru, gdyby Legia grała w ekstraklasie - uważa Jacek Łączyński.

Michał Szustak,

współzałożyciel pierwszego polskiego portalu o marketingu sportowym

- Koszykówkę w Warszawie budowałbym w oparciu o wizję klubu dla społeczności, a nie w celu stworzenia drużyny, która osiągnie dobry wynik. Społecznym celem klubu jest integrowanie mieszkańców wokół sportu - i młodszych, i starszych. Warszawa nie jest miastem ludzi niezainteresowanych koszykówką - wielu jej mieszkańców interesuje się i ogląda po nocach NBA. To przykład, ale czy któryś z klubów próbował dowiedzieć się ilu ich jest i co jest dla nich w koszykówce ważne?

- Braki pieniędzy i wsparcia miasta to nie przyczyny upadku koszykówki w Warszawie, tylko raczej skutek tego, że buduje się ją w nieprzemyślany sposób. Dobry produkt zawsze znajdzie kupców na rynku, więc jeśli nie ma sponsorów, to trzeba zrobić krok wstecz i zdiagnozować i zaplanować to tak, aby oferta zyskała na swojej atrakcyjności.

- Sęk w tym, że w Warszawie koszykówki się nie sprzedaje, tylko szuka się źródeł jej finansowania. A w sponsoringu chodzi o coś więcej, o wymianę wartości. Ja postawiłbym wątek społeczny, budowanie widowiska, zadbałbym o media. Potencjalnemu sponsorowi nie obiecywałbym mistrzostwa sportowego tylko mistrzostwo organizacyjne, a władzom miejskich pokazałbym więcej niż ligową tabelę - mówi Michał Szustak.

Jakie jest Twoje zdanie? Dlaczego w Warszawie nie ma koszykówki na poziomie? Czego, jako kibic, oczekujesz od klubów? Komentuj, dyskutuj, pisz na adres wawasport@agora.pl.

Więcej o: