Sport.pl

Daniel Kokosiński już nie biega po schodach. Strzelił pierwszego gola dla Znicza

Daniel Kokosiński, który przez wiele miesięcy biegał po schodach w siedzibie Polonii Warszawa strzelił pierwszego gola po powrocie do Znicza Pruszków. Jego zespół przegrał z Garbarnią Kraków 1:2.
Do sporej niespodzianki doszło w meczu 5. kolejki II ligi grupy wschodniej. Znicz Pruszków przegrał na własnym stadionie z Garbarnią Kraków 2:1, a honorowe trafienie zaliczył Daniel Kokosiński. Była to druga porażka klubu z Pruszkowa w tym sezonie, który z dorobkiem siedmiu punktów zajmuje dziewiąte miejsce w tabeli.

Garbarnia błyskawicznie wyszła na prowadzenie, ale w 17. minucie gospodarze wyrównali. Krzysztof Kopciński dośrodkował z rzutu wolnego, a gola głową strzelił Kokosiński. 27-letni obrońca przed sezonem wrócił po trzech latach do Znicza i jest podstawowym piłkarzem zespołu Artura Kalinowskiego. Wynik spotkania ustalił w 65. minucie Mateusz Broź.

Kokosiński do 15. roku życia grał w Błękitnych Raciąż. W 2000 roku został zawodnikiem Wisły Płock i grał w tym zespole 4,5 roku. W 2004 roku trafił do zespołu Znicza. W barwach żółto-czerwonych rozegrał 50 spotkań zdobywając 5 goli. Przed sezonem 2009/2010 na życzenie trenera Jacka Grembockiego trafił do Polonii Warszawa, gdzie nie potrafił wywalczyć sobie miejsca w podstawowym składzie. Zagrał łącznie w siedmiu meczach w barwach "Czarnych Koszul" (trzy razy w Lidze Europejskiej oraz ekstraklasie i raz w Pucharze Polski). Strzelił jednego gola przeciwko AC Juvenes/Dogana z San Marino.

- Okazał się bardzo słaby, chcieliśmy z niego zrezygnować, ale on nigdzie nie chciał od nas odejść, choć miał oferty - mówił o Kokosińskim właściciel Polonii, Józef Wojciechowski, który płacił mu 15 tys. złotych miesięcznie w ramach podpisanego w 2009 roku kontraktu.

Wściekły prezes nie pozwolił graczowi trenować ani z pierwszą drużyną, ani z młodzieżą grającą w Młodej Ekstraklasie. Twierdził, że nie chce, by Kokosiński zaraził juniorów "swoją nieudolnością". Specjalnie dla niego stworzył tzw. Klub Kokosa, które stało się określeniem piłkarzy, którzy zostali odsunięci od pierwszego zespołu Polonii, nie byli dopuszczani do treningów z drużyną rezerwową, ale nie chcieli odejść z klubu ze względu na wysokie zarobki. Dlatego Kokosińki przez wiele miesięcy m.in. musiał biegać po schodach na stadionie przy Konwiktorskiej.

Więcej o: