Sport.pl

Znicz Basket po pierwszych sparingach. Będą kłopoty na pozycji rozgrywającego?

Pierwszoligowy Znicz Basket Pruszków rozegrał dwa pierwsze mecze kontrolne przed sezonem, który startuje 29 września - w środę pruszkowianie ulegli 67:71 drugoligowemu WKK Wrocław, w sobotę przegrali 82:84 po dogrywce z beniaminkiem Tauron Basket Ligi Rosą Radom. Czy zespół trenera Michała Spychały będzie miał kłopoty z rozgrywającym?
W dwóch pierwszych sparingach grali na tej pozycji weteran Dominik Czubek oraz występujący ostatnio w AZS Politechnice w TBL Marek Popiołek, ale nie wiadomo, czy ten drugi zostanie w klubie. - Mamy tyle pieniędzy, ile mamy, nie będziemy obiecywać tego, czego nie możemy wypełnić. W tej chwili muszę przygotowywać zespół tak, jakbym miał grać bez Marka - mówi Spychała.

Jeśli Popiołek w Zniczu grał nie będzie, w składzie, z nominalnych rozgrywających, zostaną tylko 37-letni Czubek oraz o 20 lat młodszy Kamil Czosnowski. - Będę musiał kombinować, jako rozgrywający może grać też Adrian Suliński. Choć ten zdecydowanie lepiej prezentuje się jako rzucający - mówi trener.

To właśnie na tej pozycji oraz na niskim skrzydle Spychała ma największe pole manewru - poza Sulińskim jako rzucający mogą grać także Michał Aleksandrowicz lub Damian Janiak. Ten drugi może być także skrzydłowym, gdzie występuje Marcin Matuszewski.

Spychała jest też zadowolony ze składu podkoszowego. - Uważam, że jesteśmy tu mocni - mówi trener i opowiada o zaletach Przemysława Szymańskiego, Tomasza Pisarczyka i Łukasza Bonarka. - Żaden z nich nie jest typowym środkowym, ale w I lidze wielu takich nie ma. My stawiamy na wymienność i dynamikę na pozycjach podkoszowy - tłumaczy trener.

Poza Janiakiem, Aleksandrowiczem i Pisarczykiem nowym graczem Znicza jest także wysoki skrzydłowy Rafał Malitka. - On nie będzie miał jakiejś bardzo ważnej roli w zespole, ale też jest przydatny. To silny zawodnik, bardzo dobry na treningu. Liczę na jego progres motoryczny, a także na to, że wniesie coś do drużyny i sam skorzysta na obecności w niej - mówi Spychała.

Jak trener Znicza ocenia sparingi? - Wyszły nam fajnie, mieliśmy bardzo dobrych przeciwników. Oba spotkania przegraliśmy brakiem spokoju w ostatnich minutach, może dlatego, że były to nasze pierwsze spotkania, doszła presja meczowa.

- Obaj rywale byli inni - WKK to zespół bardzo młody, grający agresywnie, z dużym entuzjazmem, a Rosa to już doświadczenie i siła fizyczna. Mieliśmy z nią problem, szczególnie na pozycjach rzucającego i skrzydłowego. To jednak z Rosą zagraliśmy dużo lepiej, prestiż rywala z ekstraklasy, obecność zawodników z zagranicy, zadziałały - mówi Michał Spychała.

Przed startem ligi Znicz rozegra trzy turnieje - w Siedlcach (7-9 września, rywale: AZS Polfarmex Kutno, Wikana Start Lublin, SKK Siedlce), Łowiczu (14-16 września, BM Slam Stal Ostrów Wlkp., Księżak Łowicz, MKS Skierniewice) i Piasecznie (21-23 września, Siedlce, PWiK Piaseczno, Legia Warszawa).

Pierwszy ligowy mecz Znicz rozegra u siebie 29 września - rywalem będzie UMKS Kielce. Jakie cele stawia sobie przed sezonem Spychała, którego drużyna rok temu grała w półfinale play-off? - Nie chcę być jednorocznym meteorytem, choć mam świadomość, że wiele zespołów się wzmocniło, a my niekoniecznie - mówi trener.

- Liczę jednak, że dobra praca przyniesie efekty i będziemy grali na poziomie zbliżonym do zeszłorocznego. Chcę, byśmy zagrali play-off - zapowiada Spychała.

Więcej o: