Sport.pl

Trzecia siła Mazowsza rewelacją na początku I ligi

Piłkarze Dolcana z podwarszawskich Ząbek sprawili dużą niespodziankę ogrywając w niedzielę faworyta do awansu Cracovię 3:1. W I lidze tylko trzy zespoły jeszcze nie przegrały. W tym gronie jest Dolcan. - Twardo stąpamy po ziemi - zapewnia trener Robert Podoliński.
Dolcan udanie rozpoczął rozgrywki I ligi. To najlepszy start od sezonu 2009/2010, kiedy to zespół po pięciu kolejkach także uzbierał dziewięć punktów. Sezon wcześniej Dolcan pojawił się na zapleczu ekstraklasy.

W niedzielę w podwarszawskiej miejscowości poległ główny faworyt do awansu Cracovia 3:1.

- W tej lidze każdy może wygrać z każdym. Na zapleczu ekstraklasy nie ma wielkich zespołów przed którymi trzeba klękać. Należy być skoncentrowanym, żeby łatwo nie wpaść w dołek - mówi trener Robert Podoliński, który rozpoczyna trzeci sezon pracy.

Objął zespół w 23. kolejce sezonu 2010/2011. Zastąpił Roberta Moskala, który zostawił Dolcan na ostatnim miejscu w tabeli ze stratą ośmiu punktów do miejsca gwarantującego utrzymanie. Podoliński na koniec wyciągnął drużynę na dwunastą pozycję. W kolejnym sezonie także walczył do końca o byt. Czternaste miejsce to zagwarantowało. Teraz cel nie zmienił się.

- Jestem bardzo ambitnym człowiekiem, dlatego robię wszystko, aby w każdym sezonie wynik był lepszy. Tak staram się dobierać piłkarzy i współpracowników, żeby byli to ludzie, którzy chcą się rozwijać - tłumaczy Podoliński.

W Dolcanie doszło do rewolucji kadrowej przed sezonem. Odeszło wielu piłkarzy, ale w ich miejsce pojawiło się kilka ciekawych nazwisk.

- Przy naszym budżecie musimy podejmować racjonalne decyzje. Teraz pozyskaliśmy zawodników, których chcieliśmy od roku - mówi trener. Dolcan zatrudnił m.in. Dariusza Zjawińskiego (ostatnio Świt Nowy Dwór Mazowiecki), Mateusza Piątkowskiego (KS Polkowice) czy Piotra Klepczarka (ŁKS Łódź).

Zjawiński próbuje wrócić do wielkiej piłki. Przez kilka sezonów utknął w II lidze w Nowym Dworze Mazowieckim. Jako 19-latek trafił do Legii Warszawa i rok później cieszył się z mistrzostwa Polski. W stolicy nie zrobił wielkiej kariery. Wystąpił w dwudziestu meczach w koszulce Legii. Potem pokopał piłkę w Odrze Wodzisław i przepadł do niższych lig.

- Zabrakło mi zimnej głowy i spokoju. Byłem młody i może za szybko trafiłem do wielkiego klubu - mówi Zjawiński. - Ciężko było mi przebić się do składu, w którym grali Piotr Włodarczyk czy Marek Saganowski. Rywalizacja była zbyt duża, a Legia grała tylko jednym napastnikiem - dodaje.

Mimo propozycji z innych klubów nie mógł wyrwać się z Nowego Dworu Mazowieckiego. - Na przeszkodzie zawsze stawały pieniądze. Miałem propozycje z Miedzi Legnica czy dwa lata temu z ŁKS-u Łódź. Byłem już dogadany, ale nie wszystko zależało ode mnie - mówi Zjawiński. - Mam pretensje do Świtu. Klub był dwa razy blisko wywalczenia awansu do pierwszej ligi, ale wydaje mi się, że nie byłby w stanie przystąpić do rozgrywek. Miałem wtedy większe ambicje, ale temat uważam za zamknięty - dodaje.

Przeciwko Cracovii strzelił pierwszego gola w sezonie, ale musi udowadniać swoją wartość. W poprzednim starciu z Wartą Poznań nie znalazł się w kadrze meczowej.

Najlepszy strzelec poprzedniego sezonu Maciej Tataj (14 goli) może czuć się zagrożony. W Dolcanie pojawił się Mateusz Piątkowski, który wzmocnił rywalizację w ataku. Były piłkarz KS Polkowice zanotował już dwie bramki. Defensywę wzmocnił doświadczony Piotr Klepczarek.

- Mamy grupę 23 piłkarzy, a każdy z nich jest gotowy, aby nagle pojawić się na boisku. To mnie bardzo cieszy - mówi Podoliński.

Od 2010 roku po transferach Macieja Tataja i Grzegorza Lecha do Korony Kielce żaden z piłkarzy Dolcanu nie trafił do ekstraklasy. Kandydatem teraz jest młody bramkarz Rafał Leszczyński. - W kadrze mamy 2-3 piłkarzy, którzy mogą być za chwilę gotowi na grę w najwyższej lidze - mówi Podoliński.

Na przestarzałym stadionie w Ząbkach stoi już nowo wybudowana trybuna kryta, która pomieści ponad 1700 osób. Pod nią znajdą się miejsce na biura oraz zaplecze dla sportowców. W przyszłości planowane jest także sztuczne oświetlenie, które nie zostało ujęte w realizowanym planie o wartości 17 mln złotych. Kompleks miał zadebiutować podczas meczu 3. kolejki z ŁKS-em (1:1). Wtedy nie udało się. Nowy termin wyznaczono na 23 września, kiedy Dolcan w 9. kolejce zagra z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza i wszystko przy świetle telewizyjnych kamer.

Zanim to nastąpi już w sobotę 8 września Dolcan zagra na wyjeździe z Bogdanką Łęczna. Początek meczu o 16.