Życie Legionovii bez Anny Witczak

Przyjmująca Anna Witczak za porozumieniem stron rozwiązała kontrakt z beniaminkiem Orlen Ligi Siódemką Legionovia. - Co prawda mogliśmy się tego spodziewać, ale dla nas to duża strata. Straciliśmy zawodniczkę na kluczowej pozycji - mówi trener Wojciech Lalek.
Anna Witczak Polski nie zagra w koszulce beniaminka Orlen Ligi Siódemki Legionovia. Była reprezentantka Polski nie może dojść do pełni formy po skomplikowanej operacji barku i za porozumieniem stron rozwiązała umowę.

- To była moja propozycja. Na tę chwilę nie jestem w stanie grać, dlatego nie chcę blokować miejsca w składzie - mówi Witczak. - Dodatkowo nabawiłam się mikrourazu i mam naderwany mięsień podłopadkowy. Moja ręka jest osłabiona i nadmierny wysiłek powoduje, że zdrowa część mięśni jest zagrożona - dodaje.

- To rzeczywiście kłopot. Liczyliśmy, że będzie do podstawowa zawodniczka i tuż przed ligą otrzymaliśmy przykrą niespodziankę. Mieliśmy ustną umowę, że jeżeli uraz uniemożliwi grę to rozstaniemy się w zgodzie. Sama zainteresowana była zaskoczona, że obyło w tej kwestii bez problemów - mówi wiceprezes klubu Marek Bąk.

Trener Lalek w tej chwili ma do dyspozycji cztery przyjmujące, ale nie ukrywa, że liczył na doświadczenie Witczak, z którą współpracował w Kaliszu. - Po jej rehabilitacji podjęliśmy ryzyko, że spróbuje z nami trenować. To zawodniczka, która prezentuje klasę i mogłaby nam pomóc. Ania próbowała walczyć do końca, ale to groziło pogłębieniem urazu - mówi Lalek. - Co prawda mogliśmy się tego spodziewać, ale dla nas to duża strata. Straciliśmy zawodniczkę na kluczowej pozycji. Być może za chwilę będziemy szukać nowej przyjmującej - dodaje.

Tuż przed rozpoczęciem sezonu w Legionowie zostały Anna Sołodkowicz, Barbara Bawoł i Ilona Gierak. Wszystkie zawodniczki wywalczyły historyczny awans do Orlen Ligi. Podobnie jak młoda reprezentantka Polski Iga Chojnacka, która w klubie występuje jako przyjmująca, a w kadrze rywalizuje jako atakująca. Początkowo grała nawet na środku. - Jeżeli tylko będzie w dobrej formie to na pewno skorzystamy z jej usług. Iga to duży talent, ale ze względu na zmiany pozycji ma teraz ciężką sytuację - mówi Lalek.

Witczak nie zdążyła zadebiutować w nowym klubie, ale nie spaliła za sobą mostów. - Jeżeli z moim zdrowiem będzie wszystko w porządku to ponownie możemy usiąść do rozmów. W tej chwili jestem bezradna - mówi brązowa medalistka mistrzostw Europy z 2009 roku, która ostatni sezon spędziła w Gwardii. Pobyt we Wrocławiu nie należał do udanych. Głównie ze względu na uraz barku wymagającego skomplikowanej operacji.

- Dla mnie to był ciężki rok. Miałam dylemat czy wracać do siatkówki na pozycję przyjmującej czy nie spróbować sił jako libero, a wiadomo, że w zespole jest miejsce tylko dla jednej. Chciałabym jeszcze zagrać na najwyższym poziomie na swojej pozycji. Miałam ofertę z zagranicy, ale nie chciałam porywać się na głęboką wodę po tak poważnej operacji - mówi Witczak.

Była reprezentantka Polski pozytywnie ocenia beniaminka ligi. - To zespół, który bez problemów może utrzymać się w lidze. W drużynie jest kilka doświadczonych zawodniczek. Mam tutaj na myśli Małgorzatę Skorupę czy Martę Łukaszewską. Dobrze prezentuje się nowa atakująca Kristina Michajlenko z Białorusi. Uważam, że w Legionovii jest potencjał, ale to nie wszystko. Jest kilka innych czynników, które mają wpływ na to jak zespół będzie funkcjonował. Myślę, że sztab szkoleniowy i zawodniczki zadbają o to, żeby stworzyć kolektyw - kończy Witczak.