Hokeiści Legii szukają pieniędzy. Od Red Bulla, po sklep mięsny na Mokotowie

Mecz TKH Neste Toruń - UKS Mazowsze Legia z 2010 roku

Mecz TKH Neste Toruń - UKS Mazowsze Legia z 2010 roku (Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta)

- Chodzimy od drzwi do drzwi. Od Red Bulla po sklep mięsny na Mokotowie. Chyba tylko brakuje, byśmy poszli po pieniądze do Amber Gold - mówi Mateusz Wardecki, kapitan hokejowej Legii, która do rozgrywek zgłosiła się na kredyt.
Legia to 13-krotny mistrz Polski, ale od 2005 roku drużyna grała na zapleczu ekstraklasy jako UHKS Mazowsze Legia Warszawa. Na Torwarze, nie więcej niż dla 300 kibiców - więcej wejść nie mogło, bo trzeba byłoby zorganizować imprezę masową, a to za duże koszty. Przychodzili fani piłkarskiej Legii ćwiczący oprawy meczowe, ale też i tacy, którzy zwracali uwagę sędziemu, że nie odgwizdał gry wysokim kijem.

Pod koniec sierpnia, na kilka tygodni przed rozpoczęciem sezonu, prezes klubu Piotr Demiańczuk złożył jednak do PZHL wniosek w sprawie wycofania drużyny z rozgrywek z powodu problemów finansowych.

- Zostaliśmy na lodzie - ironicznie mówi Mateusz Wardecki, kapitan Legii. - Czasu było bardzo mało, na szukanie nowych klubów, czy sponsorów. Ale nie poddaliśmy się.

Zamiast UHKS Mazowsze jest teraz HUKS Legia Warszawa (podpisano już umowę z ITI pozwalająca korzystać z nazwy Legia, choć nie w celach marketingowych). Dyrektorem sportowym został Michał Wąsiński, kiedyś związany z UHKS Mazowszem, ojciec dwóch hokeistów Legii - Patryka i Karola.

- Odkurzyliśmy kilku zawodników, którzy kiedyś grali w Warszawie, a potem rozjechali się do innych klubów, nawet ekstraklasy. Jesteśmy w stanie wystawić co najmniej trzy pełne piątki - mówi Wardecki.

Jest też porozumienie z miastem, które pokrywa koszty wynajęcia lodowiska (ok. kilkunastu tys. złotych miesięcznie). Wąsiński: - Zagraliśmy va banque i zgłosiliśmy drużynę do rozgrywek pierwszej ligi.

Dlaczego va banque? Bo aby zagrać cały sezon, potrzeba ok. 250 tys. zł. A tyle w tej chwili nie ma.

- Za to jesteśmy w stanie grać, bez kontraktów i pensji i nie mieć żadnych zaległości finansowych wobec nikogo. Sprzęt mamy swój, w nowym klubie nie ma dla nas nic. Użyczają nam tylko maszynę do ostrzenia łyżew, ale dla nas to też ważne. Zawsze to oszczędność 10 zł tygodniowo od pary łyżew - opowiada Wardecki.

Hokeiści szukają pieniędzy. Trwają rozmowy z dwoma potencjalnymi sponsorami klubu. Legia stara się też o środki z ratusza i złożyła ofertę w konkursie Biura Sportu i Rekreacji miasta st. Warszawy. Konkurs dotyczy drużyn hokeja i siatkówki na poziomie od drugiej ligi wzwyż. Do rozdania jest 91 tys. na ten rok i 680 tys. na przyszły. Wpłynęły trzy oferty. Na rozstrzygnięcie konkursu jest 50 dni, ale wszystko może być jasne już wcześniej.

- Jeśli nie pozyskamy pieniędzy z konkursu, będzie ciężko. Nie będzie za co dokończyć sezonu - mówi Wąsiński. Wtedy posypią się walkowery, 5 tys. za nierozegrany mecz, dlatego sponsorów szukają też zawodnicy. Wszędzie.

- Chyba tylko brakuje, byśmy poszli po pieniądze do Amber Gold - mówi Wardecki, który określa siebie kapitanem, menedżerem, kierownikiem... - I sprzątaczką - dodaje ze śmiechem. Bo teraz każdy w klubie pełni wszystkie funkcje.

- Jeśli nie ruszymy teraz, to w przyszłym sezonie będzie bardzo ciężko. Zawodnicy się rozjadą. Pomyślą, że nie ma sensu już do hokeja wracać. Szkoda by było. Sam mam 24 lata, od 13 gram w hokeja. Człowiek się przyzwyczaił, i chyba to pokochał - mówi Wardecki.

Hokeiści informują, że można zamawiać już karnety, w cenie 100 zł, na sezon 2012/13. Zgłoszenia przyjmowane są mailem na adres hokej.hukslegia@wp.pl Należy podać imię i nazwisko.

Na Warszawa.sport.pl mamy 15 blogów, ale żadnego o hokeju Będziesz pierwszy?.