Sport.pl

Trener koszykarek Hutnika: Otrzymaliśmy informację z WOZKosz, że dostaliśmy walkowera

- W poniedziałek otrzymaliśmy informację z WOZKosz, od przewodniczącego Wydziału Gier i Dyscypliny Zdzisława Jarosza, że na wniosek Polonii nasz mecz z nimi wygraliśmy walkowerem - mówi Warszawa.sport.pl trener koszykarek Hutnika Jacek Urbańczyk. Kluby nie są skore do rozmów, a na dodatek sama Polonia nie mówi jednym głosem.
O zamieszaniu związanym z sobotnim meczem mazowieckiej grupy drugiej ligi kobiet napisaliśmy w środę. W skrócie: część z osób kierująca drużyną "Czarnych Koszul" przestraszyła się, że może dojść do zadymy, bo na forach Hutnika zaobserwowano, że grupa kibiców piłkarskich, przeciwników Polonii, chce przyjść na mecz na Konwiktorską. Szefowie stowarzyszenia Stowarzyszenia "Basket 93 Family", które zarządza Polonią, poinformowało WOZKosz, że chce oddać mecz walkowerem. - Proponowałem im, by rozegrali spotkanie z ochroną policji lub bez udziału kibiców, ale nie chcieli, mówili o walkowerze - mówi Jarosz. - Dlatego ze względu na rezygnację Polonii mecz zostanie zweryfikowany jako walkower - dodaje.

- Obowiązująca nas [stowarzyszenie] umowa z Polonią nie pozwala na rozgrywanie spotkań o podwyższonym ryzyku - tłumaczyła w środę grająca trenerka Polonii Katarzyna Dulnik. - Ale decyzja o oddaniu meczu walkowerem została podjęta za moimi plecami. Po przedyskutowaniu sprawy doszliśmy do wniosku, że to nie powinno mieć miejsca.

Wygląda na to, że środowy zryw Dulnik nie ma znaczenia. - W poniedziałek wieczorem dostałam telefon od pana Jarosza, że na wniosek Polonii, nasz mecz z nimi wygraliśmy walkowerem. Upewniłam się, dopytując, czy to ostateczna decyzja i poprosiłam o informację mailem. Dostałam takową, że mecz się nie odbędzie, a sędziowie są odwołani - mówi kierownik sekcji Hutnika Ewa Paulinek.

Trener Jacek Urbańczyk mówi: - My chcieliśmy grać, zapraszaliśmy już na ten mecz kibiców, ale powtarzam - dostaliśmy oficjalne pismo z WOZKosz, że mecz wygrywamy walkowerem na wniosek Polonii. Pismo zostało przedstawione zarządowi Hutnika, zobaczyli je także nasi sponsorzy i dlatego potem napisaliśmy komunikat na naszej stronie internetowej - dodaje Urbańczyk.

- My w ogóle nie jesteśmy w tym zamieszaniu stroną, to sprawa Polonii, która sama zwróciła się do WOZKosz. Możliwe, że decyzja została podjęta za plecami Kasi Dulnik, że ktoś w Polonii strzelił sobie samobója, a potem zorientował się, że zrobił źle, sam uderzył głową w słupek i udaje chorego - mówi trener Hutnika.

- Na dzień dzisiejszy mecz nie będzie - mówi Jarosz. A dopytywany o doprecyzowanie stwierdzenia, mówi: - Wie pan, nie po to są rozgrywki, by oddawać mecze walkowerem. Wiem, że jeszcze w środę Polonia wysłała pismo do Hutnika z propozycją rozegrania obu spotkań na ich hali, ale słyszałem, że to nie wchodzi w grę.

Urbańczyk bagatelizuje obawy Polonii o zadymach, które mogłyby się wydarzyć podczas meczu. - Na naszym meczu z Politechniką byli kibice obu drużyn. Siedzieli po obu stronach boiska, atmosfera była gorąca, doping też. Ale nic się nie stało - mówi.

Złe rzeczy między Hutnikiem i Polonią, piłkarskimi kibicami i piłkarzami, działy się w poprzednich latach. W 2007 roku po meczu rezerw "Czarnych Koszul" z Hutnikiem w ówczesnej czwartej lidze pobitych zostało sześciu polonistów. W 2010 roku, kiedy Polonia trenowała gościnnie na stadionie Hutnika, chuligani krzyczeli: "Jak jutro tu przyjdziecie, to was połamiemy!"



Więcej o: