Sport.pl

Metro kończy 18 lat! Z ursynowskiej pustyni Bartman i Nowakowski doszli na igrzyska

Dała polskiej siatkówce kilkunastu zawodników występujących w PlusLidze, w tym dwóch olimpijczyków. Warszawskie Metro, niewielka szkółka, którą wymyślił trener pasjonat, obchodzi w czwartek 18. urodziny.
Bartman, Nowakowski i inni wychowankowie i absolwenci warszawskiego Metra [SYLWETKI] 

Władze PZPS nie chcą przyjąć do wiadomości, że polska siatkówka to nie oni. Że to przede wszystkim ludzie pracujący w małych klubach, wychowujący przyszłych reprezentantów, niedoceniani, kiepsko opłacani pasjonaci. Związkowi działacze wiedzą jednak doskonale, że nawet nie muszą kiwnąć palcem, by znalazło się paru chłopaków, którzy trafią do kadry, więc jest im na rękę nic nie robić - za te słowa, wypowiedziane przed trzema laty w wywiadzie dla "Gazety", Dariusza Kopaniaka uznano za wywrotowca, a portalowi siatkarskiemu, który rozmowę przedrukował, PZPS groził zerwaniem współpracy.

Na Kopaniaka, absolwenta warszawskiej AWF, byłego zawodnika MDK Warszawa, od 1980 r. trenera dzieci i młodzieży, przez lata z siatkarskiej centrali spoglądano złowrogo. Bo kwestionował metody szkolenia dzieci, bo miał wiele pomysłów, bo był "za dynamiczny" - jak mówił mu jeden z szefów szkolenia w związku. Dla Mirosława Przedpełskiego, dla którego rozpoczynała się wówczas druga kadencja prezesury, Kopaniak był "kontestatorem".

Podobnie było 18 lat temu, kiedy wydawało się, że powołanie klubu, który nawet nie ma swojej siedziby, jest utopią. Kopaniak zawziął się i szkółkę stworzył. 20 grudnia zatwierdzono statut, dziś trenuje w Metrze około 140 dzieciaków i młodzieży do wieku juniora.



Jak u Barei

W jednym z telewizyjnych reportaży WOT, wyemitowanych w 1994 r. w regionalnej telewizji, nieżyjący już komentator Wojciech Zieliński jedzie z kamerą na Ursynów. Zupełnie jak w filmach Barei, między nowo wybudowanymi blokami rozpoczyna się akcja. - Tu, na siatkarskiej pustyni... - pada we wstępie.

W hali Liceum im. Lajosa Kossutha przy ul. Hirszfelda rozgrywa turniej setka dzieciaków. Przygląda się temu legendarny trener Jerzy Hubert Wagner, selekcjoner mistrzów świata i mistrzów olimpijskich. - To tak samo jak ja 20 lat temu brałem kadrę, wtedy też to była utopia. Mówiło się, że nie ma ludzi, nie ma możliwości. Ale jeśli się nic nie robi, nic nie będzie. Potrzebni są ludzie, nie pieniądze, bo wszystko się znajdzie, jeśli są chęci. Mogą być pieniądze, ludzie do grania, a jak nie ma organizacji, sukces nie przyjdzie. W naszych warunkach pasjonat to idiota, to wariat, ale ten zawsze dopnie swego - opowiada do kamery Wagner.

Na jego oczach jeden ze swoich pierwszych turniejów rozgrywał mierzący wówczas niewiele ponad 150 cm Paweł Woicki, reprezentujący Tomaszów. W Metrze grali inni obecni ligowcy, w sumie szkółka wychowała ich kilkunastu, m.in. Piotra Nowakowskiego, Zbigniewa Bartmana, Karola Kłosa, Krzysztofa Wierzbowskiego czy Andrzeja Wronę.

- Zacząłem w tym klubie dość przypadkowo. Babcia zaprosiła na działkę Krzysztofa Felczaka, trenera siatkarskiej młodzieży. Uznał, że się nadaję, dał mi numer telefonu do szkoleniowców Metra i tak tam zostałem - wspomina Krzysztof Wierzbowski, dziś kapitan warszawskiej Politechniki.

Skąd tylu wychowanków?

- Tajemnica tkwi w dobrej selekcji, a później odpowiednim prowadzeniu tych chłopców. Nie zależy nam tylko na zdobywaniu medali w kategoriach młodzieżowych. Patrzymy na wychowanków, czwarto-, piątoklasistów, w szerszej perspektywie. Kształtując ich, już teraz zastanawiamy się, co z nimi będzie nawet za 10 lat - opowiada Wojciech Szczucki, trener najstarszego rocznika.

Klub wziął swoją nazwę od zlokalizowanej nieopodal stacji metra, którą jeszcze budowano, a na którą mieli zjeżdżać z całej stolicy najzdolniejsi zawodnicy. Uruchomiono ją rok później. Właśnie w wagonikach warszawskiego metra wyławiani są przyszli gracze z potencjałem.

Szczucki: - Zdarza się i tak, że któryś z naszych trenerów, jadąc tramwajem, metrem lub przechadzając się w hipermarkecie, dostrzeże wysokiego chłopca. Choć bywa to czasem niezręczne, podchodzimy do niego i proponujemy przyjście na zajęcia. Zresztą wystarczy nam spojrzeć na rodziców - mama duża, ojciec wielki, to i syn będzie miał niezłe warunki. Nie przepuszczamy żadnej okazji. A może właśnie z koszykiem na zakupy idzie przyszły mistrz świata?

- Nasz największy sukces? To, że przetrwaliśmy 18 lat. Że naszą codzienną pracą staliśmy się źródełkiem dla polskiej siatkówki. Mamy przecież dwóch olimpijczyków, wielu innych ligowców - mówi "Gazecie" Kopaniak.

Tak jak przed laty Metro nie ma siedziby, tylko wynajmuje sale od zespołu szkół im. Kossutha. Klub finansowany jest z czesnego rodziców, coraz mniejszych dotacji i niewielkich sponsorów, po których sięgnąć coraz turniej.

W przytaczanym wywiadzie sprzed trzech lat Kopaniak mówił także: - Na klub młodzieżowy trzeba mieć fortunę. Wynająć salę, opłacić trenerów, kupić sprzęt. 90 proc. dają rodzice.

Od tego czasu niewiele się zmieniło. Poza tym, że obecne władze PZPS z Kopaniakiem nie walczą, lecz chcą współpracować. O założycielu Metra były trener reprezentacji Ireneusz Mazur mówi tak: - Warszawa kojarzona była z innymi klubami. Darek to postać kontrowersyjna, która wygłasza swoje zdanie, nie patrząc na innych. Tylko tacy ludzie budują środowiska, gdzie nie jest łatwo. Dzięki niemu powstało tak silne środowisko jak Metro.

Metro to w Warszawie jeden z trzech największych klubów młodzieżowych - obok MOS i MDK. Żeby w zatłoczonej stolicy ulżyć rodzicom dzieciaków z innych dzielnic, Kopaniak powołał ośrodki filialne, w których mogą trenować najmłodsze roczniki - na Stegnach, Ochocie, Żoliborzu i Białołęce.

- Kiedy będą miały po 15 lat i więcej, przyjadą do nas same nawet z peryferyjnych miejsc Warszawy - twierdzi.

W czwartek razem z innymi trenerami z okazji jubileuszu rozegra mecz przeciwko swoim wychowankom, początek o godz. 17. Wcześniej rozegrane zostaną mistrzostwa klubu w minisiatkówce dla 10-, 11- i 12-latków. Najstarsi zawodnicy będą "wbijać gwoździe", a zwycięży ten, po ataku którego piłka odbije się najwyżej. Przed 21 rozpocznie się kulminacyjny moment imprezy. Będą absolwenci klubu, udział zapowiedzieli też gracze Politechniki.

Więcej o: