Lider zlicytował koszulki i pewnie pokonał Widzew. Mecz oglądała reprezentacja Polski w futsalu

Koszykarki Matizolu Lidera Pruszków zwyciężyły 69:52 słabiutki Widzew Łódź. Mecz, w którym 22 punkty dla gospodyń zdobyła Kiara Buford, oglądała kadra Polski w futsalu.
WARSZAWA.SPORTOWIEC.2012 - KTO NIM ZOSTANIE? GŁOSUJ!

Razem z reprezentantami Polski w piłce halowej mecz obejrzał z trybun hali Znicz Kazimierz Greń, członek zarządu PZPN, były szef komisji futsalu. Reprezentacja trenowała w Pruszkowie po meczu koszykarek, a przed wylotem na towarzyskie mecze do Portugalii.

Lider był zdecydowanym faworytem niedzielnego meczu - nie dość, że Widzew to drugi najgorszy zespół Ford Germaz Ekstraklasy, który wygrał w tym sezonie tylko jeden mecz, to na dodatek łodzianki przyjechały do Pruszkowa bez swojej najlepszej zawodniczki, doświadczonej Leony Jankowskiej. Ale mimo to rywali zaskoczyły na początku zespół Adama Prabuckiego.

Widzew zaczął od agresywnej obrony strefowej, dwie trójki szybko trafiła Aleksandra Pawlak i trener Lidera już po 50 sekundach, przy stanie 0:6, poprosił o przerwę. Ale po kolejnej trójce Pawlak w 5. minucie Widzew wygrywał 14:5.

Wtedy pruszkowianki zdecydowanie wzmocniły jednak obronę, a w ataku skutecznie zaczęły grać wyglądające na bliźniaczki (także pod względem stylu gry) skrzydłowe Kiara Buford i Briana Gilbreath. Skuteczna była też Paulina Rozwadowska, która do przerwy zdobyła dziewięć ze swoich 11 punktów w meczu. To właśnie ona wyprowadziła Lidera na prowadzenie 17:16 w 10. minucie. - Strefa rywalek nas nie zaskoczyła, wiedziałyśmy, że tak grają. Choć trochę nam zajęło, zanim zaczęłyśmy znajdować pozycje do rzutu - tłumaczyła Buford.

Na początku drugiej kwarty to właśnie 23-letnia Amerykanka trafiła dwie trójki z rzędu i gospodynie prowadziły 27:18. Potem Lider to zwiększał przewagę (58:35 w 32. minucie), to pozwalał Widzewowi na jej zredukowanie (62:49 w 37.), ale cały czas kontrolował spotkanie.

- Mogłyśmy zagrać lepiej, ale najważniejsze, że wygrałyśmy - stwierdziła Buford. - Widzew dał nam dobry mecz w tym sensie, że walczył. Starałyśmy się podejść to meczu skoncentrowane, mimo że widziałyśmy, że rywalki przyjechały bez swojej najlepszej zawodniczki.

Buford zdobyła 22 punkty i wyrównała swój rekord sezonu. Mogłaby go pobić, gdyby nie uraz oka. - W końcówce któraś z przeciwniczek włożyła mi do niego palec. Zgubiłam soczewkę, leży gdzieś tam, pod koszem - uśmiechała się Amerykanka z zadrapaniem pod lewym okiem.

Poza Buford i Rozwadowską nieźle punktowała też Gilbreath (14 punktów), a siedem punktów i pięć asyst zdobyła Sydney Colson, która długo prowadziła w plebiscycie Warszawa.Sportowiec.2012. - Daj spokój, słabo zagrałam, miałam dużo strat - machała ręką Amerykanka, która aż sześć razy zgubiła piłkę.

Tylko dwa punkty zdobyła podkoszowa Agnieszka Kaczmarczyk, a żadnego środkowa Kali Bennett - pierwsza grała tylko 14 minut, a druga niespełna trzy. Prabucki po meczu tłumaczył, że obniżał skład, by dostosować się do rywalek, ale pamiętając jego słowa z piątku, kiedy mówił o urazach w drużynie, można się domyśleć, że oszczędzał akurat zawodniczki z problemami zdrowotnymi.

W przerwie meczu zlicytowano koszulki Kaczmarczyk (110 złotych) i Colson (410 zł) oraz piłkę z autografami koszykarek (450 zł). Dochód z licytacji zostanie przekazany na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Lider z bilansem 8-6 zajmuje piąte miejsce w tabeli. W sobotę pruszkowianki zagrają w Pabianicach z PTK, które przegrało na razie wszystkie 13 spotkań.



Więcej o: