Koszykówka. Przemysław Lewandowski wzmocni Znicz Pruszków

Przemysław Lewandowski podpisuje kontrakt z Sidenem Toruń

Przemysław Lewandowski podpisuje kontrakt z Sidenem Toruń (Fot. Wojciech Kardas / Agencja Gazeta)

35-letni skrzydłowy Przemysław Lewandowski podpisał we wtorek kontrakt z pierwszoligowym Zniczem. - Znam styl prowadzenia zespołu przez trenera Michała Spychałę i bardzo mi on odpowiada - mówi koszykarz, który pierwszy kontrakt w karierze podpisał właśnie w Pruszkowie.
Rusz się. Przejazd na rolkach, longboardy i frisbee. Co jeszcze w Warszawie?

W 1998 roku 20-letni wówczas Lewandowski zaczął grać i błyszczeć w rezerwach ówczesnego Hoop Pekaes, a w sezonie 1999/2000 rozegrał nawet dwa spotkania w Pucharze Saporty. - Grałem w Pruszkowie, ale nie wiem, dlaczego ciągnie się za mną informacja, że pochodzę z tego miasta - mówi koszykarz. - Jestem warszawiakiem z Żoliborza i wychowankiem Polonii - dodaje gracz, przy którego nazwisku w Wikipedii napisano, że urodził się w Pruszkowie.

W Zniczu powitają go jednak jak swojego - Lewandowskiego dobrze znają Spychała, u którego zawodnik grał m.in. w Legionie Legionowo, Michał Wojtyński, który grywa z nim w Dzikich Wężach, czołowym polskim zespole w koszykówce 3 na 3, a także Marcin Matuszewski, który pamięta go jeszcze z gry w rezerwach na przełomie wieku.

Ale Lewandowski to nie tylko znajomy, ale przede wszystkim bardzo dobry zawodnik. Mimo 35 lat wciąż znajduje różne sposoby na zdobywanie punktów - miniony sezon zaczynał w drugoligowym PWiK Piaseczno (15,6 punktu oraz 7,5 zbiórki w siedmiu meczach), a kończył w pierwszoligowym SKK Siedlce (14,3 punktu i 4,8 zbiórki w 21 spotkaniach). Co wniesie do zespołu Znicza Lewandowski? - Myślę, że przede wszystkim doświadczenie - mówi zawodnik. - Po odejściu Przemka Szymańskiego i zakończeniu kariery przez Dominika Czubka zespół jest młody. Mogą rolą będzie wnieść do drużyny trochę opanowania, a może też pomóc trenerowi w prowadzeniu drużyny.

- Jestem uniwersalnym graczem - dodaje Lewandowski. - Lubię grać i jako niski, i jako wysoki skrzydłowy. W ekstraklasie, w Stali Ostrów, byłem ustawiany przeciw wysokim graczom, często wyciągałem ich na obwód i wykorzystywałem motorykę, by ich ogrywać. Wiem, że trener Spychała lubi, jak wysoki skrzydłowy gra w ten sposób, a ja mam jeszcze na tyle szybkości, by wykorzystywać ją z pożytkiem - mówi koszykarz, który poza Pruszkowem, Ostrowem i Legionowem grał też w Kołobrzegu, Koszalinie, Gdyni, Warszawie i Toruniu.

Spychała opowiada, jak Lewandowski trafił do Znicza. - Przemek był jedną z pierwszych osób, z którą rozmawiałem myśląc o budowie drużyny, ale on, człowiek z wyrobionym już nazwiskiem, czekał na propozycje z innych drużyn. Ja wtedy odpuściłem, nie mogłem czekać, aż on się zdecyduje i na pozycje skrzydłowych sprowadziliśmy Adama Linowskiego i Filipa Puta. Oni nie są tak wszechstronni jak "Lewy", ale charakter i młodość mają swoje plusy.

- Potem okazało się, że oferty, które dostał Przemek, najwyraźniej nie były dla niego satysfakcjonujące, a Grzesiek Malewski poinformował nas, że ze względów rodzinno-zawodowych chyba nie będzie mógł grać w naszym zespole - mówi Spychała. - Nie naciskaliśmy go, by się tłumaczył, widzieliśmy, że jest przejęty tą sytuacją. Jesteśmy z nim w kontakcie, ale dogadując się z "Lewym" obsadziliśmy już pozycje podkoszowe.

- Widzę Przemka na obu pozycjach na skrzydłach - jako niskiego, ale też wysokiego - trener Znicza zgadza się z tym, co mówi Lewandowski. - Znam go świetnie, pracowaliśmy w różnych klubach, wiem, czego można się po nim spodziewać. Konkrety? Po pierwsze: doświadczenie. Przemek udziela na boisku wskazówek, dzieli się wiedzą, pomaga innym graczom ustawiać się w obronie zespołowej, dobrze czyta przewagi w ataku.

- Po drugie: wszechstronność. To jest gracz znany z dobrych akcji, gdy gra jako niski skrzydłowy, ale też nieźle sprawdza się w tej lidze jako wysoki skrzydłowy, daje sobie radę w grze tyłem do kosza - także pod względem fizycznym - mówi Spychała.

- Po trzecie: zdobywanie punktów. Przemek potrafi to robić, choć nie liczę, że utrzyma średnią z SKK. Nie będzie to dla mnie priorytetem, Naszą siłą ma być zespołowość i myślę, że Przemek, po pobycie w Siedlcach, wie, co mam na myśli - mówi Spychała. Siedlce spadły z pierwszej ligi.

Znicz ma już 10 graczy, których uzupełnią zapewne najzdolniejsi juniorzy z MKS Pruszków. W zespole Spychały jest aż sześciu nowych graczy: Lewandowski, Wojtyński, rozgrywający Dawid Mieczkowski, skrzydłowi Filip Put i Adam Linowski oraz środkowy Rafał Kulikowski. Z poprzedniego sezonu pozostali Michał Aleksandrowicz, Kamil Czosnowski, Rafał Malitka i Marcin Matuszewski. Przygotowania do rozgrywek Znicz rozpocznie około 10 sierpnia na własnych obiektach.