Sport pod Warszawą. Legionowo pnie się do góry, Pruszków zsuwa się w dół

Mają po około 50 tys. mieszkańców, leżą po około 20 km od centrum Warszawy. Sportowo różnią się jednak coraz bardziej - Legionowo od kilku lat jest coraz mocniejsze, Pruszków - coraz słabszy. Dlaczego?
30 imprez do wyboru w weekend. Znajdziesz coś dla siebie?

Legionowo ma się ostatnio czym chwalić. Arena Legionowo, oddana w 2010 roku hala sportowa skrojona na miarę miasta (pojemność to 2 tys. osób), niedawno gościła m.in. finał Pucharu Polski w piłce ręcznej, grały bądź trenowały w niej m.in. reprezentacje siatkarek i koszykarzy, walkę stoczył bokser Krzysztof Zimnoch.

Ale jej trybuny wypełniają się nie tylko od święta. Siatkarki Siódemki Legionovii w ich pierwszym sezonie w Orlen Lidze oglądało średnio 1,8 tys. osób. Zespół utrzymał się w lidze, teraz ma większe ambicje. Podobnie jak piłkarze ręczni KPR, którzy w świetnym stylu awansowali do PGNiG Superligi. W przyszłym sezonie Vive Targi Kielce czy Wisła Płock będą przyjeżdżać do Legionowa nie tylko po to, by grać między sobą.

Awans w minionym sezonie wywalczyli też piłkarze Legionovii, którzy grać będą teraz grupie wschodniej drugiej ligi - m.in. ze Zniczem Pruszków. Grać będą na odnowionym przed Euro 2012 stadionie, który w 2011 roku został gruntownie odnowiony i podczas mistrzostw Europy służył Grekom.

Czym spowodowane są ostatnie sportowe sukcesy Legionowa? Szukaliśmy odpowiedzi m.in. w urzędzie miejskim, gdzie dowiedzieliśmy się, że moda na sport to także rezultat badań i analiz. - Trzy lata temu zakończyliśmy pracę nad serią badań i w ten sposób udało nam się wyłuskać to, co wyróżnia nas spośród innych podwarszawskich miasta - mówi rzeczniczka miasta Anna Szczepłek.

- Zauważyliśmy potencjał ludzki, rozbudowaną sieć sportowo-rekreacyjną i postawiliśmy na aktywność - dodaje. Ratusz wymyślił też hasło, które ma promować miasto: Legionowo porusza. - Wszystko się trochę nałożyło - wdrożenie strategii, hasło, oddanie do użytku Areny Legionowo. Mieliśmy poczucie, że to jest ten moment, kiedy sport staje się ważny - tłumaczy Szczepłek.

- Dla nas, ale myślę, że też dla siatkarek, impulsem była Arena - podkreśla wiceprezes szczypiornistów Maciej Chodkowski - Gdyby nie hala, istnienie KPR nie miałoby sensu. Bez hali trudno byłoby o sponsorów. Na nasze mecze w pierwszej lidze przychodziło po 500-700 osób, czyli tyle, ile na mecze drużyn ze środka stawki ekstraklasy. Na ile liczymy w ekstraklasie? Podwojenie tej liczby byłoby świetnie, ale najważniejsze, by na trybunach było po prostu tłoczniej - dodaje.

- Jeśli chodzi o finansowanie, to główne wsparcie mamy ze strony miasta, ale pomagają nam także lokalni sponsorzy - dodaje Chodkowski. - Miasto jest jednak kluczowe i mamy nadzieję, że podtrzyma swoje deklaracje - zaangażowanie urzędu jest bardzo ważne dla sponsorów, bo mniejsze firmy widzą wtedy, że klub to coś stabilnego.

Wydatki Legionowa na szeroko pojętą kulturę fizyczną w 2013 roku wyniosą 4,4 mln zł, czyli 3,1 proc. wydatków z budżetu miasta. Ile dostaną zespoły? - Nie znamy jeszcze kwoty wydatków na sport wyczynowy na następny sezon - mówi Szczepłek. W 2012 roku siatkarki dostały jednak milion złotych, a pierwszoligowi piłkarze ręczni - 450 tys.

Pruszków "aktywny inaczej"

W Pruszkowie ostatni awans miał miejsce w 2009 roku - koszykarki Lidera znalazły się wówczas w ekstraklasie. Teraz właśnie z niej wypadły. Nie znalazły pieniędzy.

A jeszcze w połowie poprzedniej dekady wydawało się, że o Pruszkowie może być głośno - drużynę budowały koszykarki, koszykarzom wydawało się, że mogą wrócić do elity, o krok od awansu do ekstraklasy byli piłkarze. W Zniczu grali m.in. Robert Lewandowski i Radosław Majewski, o drużynie - przynajmniej w Pruszkowie - było głośno.

Ale bajka się skończyła. Budowa silnego sportowego ośrodka w Pruszkowie przypomina budowę stadionu piłkarskiego Znicza. Były ambitne plany wybudowania nowoczesnej areny futbolu, ale w górę urosła ledwie jedna trybuna. O drugiej dziś nawet się nie mówi. Znicz zsunął się do drugiej ligi, koszykarze zaczęli walczyć o utrzymanie w pierwszej, ekstraklasowa kariera koszykarek trwała cztery lata.

Dodatkowo Pruszkowowi nie udało się to, z czego cieszono się w Legionowie - odnawiane obiekty Znicza nie stały się obiektem centrum pobytowego na Euro. Wybudowany na uboczu miasta tor kolarski też trudno uznać za miejsce, które daje impuls do uprawiania sportu. Hala, którą oddano do użytku pod koniec lat 90., nie spełnia kryteriów, by uznać ją za ładną, nowoczesną.

Wygląda na to, że jedyna chluba Pruszkowa to Akademia Znicza, w której trenuje blisko 600 młodych chłopców.

Co ze sportowym Pruszkowem? - Nie zatrzymał się. Spowolnił nas jedynie kryzys ekonomiczny - mówi Jacek Rybczyński, dziś radny Pruszkowa, a przed laty wychowanek i mistrz Polski z drużyną koszykówki. - Coraz mniej firm chce wspierać lokalny sport, a miasto nie może być jedynym udziałowcem czy właścicielem klubu.

- Wcale się nie dziwię, że sponsorzy nie chcą inwestować w kluby - dodaje Rybczyński. - Spójrzmy na Lidera. Główny inwestor, firma Matizol, bodaj ani razu nie zaprezentował się w telewizji podczas transmisji. Bo takiej nie było! A co to za interes być sponsorem drużyny, która gra na własnej hali dwa razy w miesiącu przed garstką kibiców? - pyta retorycznie.

I podkreśla, że Pruszków mierzy siły na zamiary. - Fajnie, jakby koszykarki za rok wróciły, ale nie do ekstraklasy, a do pierwszej ligi. To realna ocena naszych możliwości. Podobnie koszykarze. Niech walczą o play-off na zapleczu elity. Jedynie piłkarze mogliby pokusić się o awans klasę wyżej. Stać ich na to i organizacyjnie, i sportowo. Nie oszukujmy się, większych ambicji nie mamy - dodaje Rybczyński. Budżet na sport w Pruszkowie? - Na ten amatorski i zawodowy przeznaczamy około trzech milionów złotych rocznie. To spora suma.

Pruszków, podobnie jak Legionowo, też ma swoje hasło, które można usłyszeć w hali Znicz przy okazji meczów koszykówki: "Najaktywniejsze miasto na Mazowszu". Ale czy sportowo?

Na marginesie: niech losy Pruszkowa będą przestrogą dla Legionowa.

Na Facebooku Warszawa.sport.pl, ale też o Pruszkowie, Legionowie...