Sport.pl

Zacięte derby dla Legii! Polonia goniła z werwą, ale to Legia ma siłę i doświadczenie

Pierwsze od 10 lat derby między Polonią i Legią w rozgrywkach centralnych 57:54 wygrali ci drudzy, sobotni goście. Drugoligowcy grali chaotycznie i popełniali błędy, ale walka i emocje rekompensowały słabszy momentami poziom gry.


Dzięki wygranej Legia, jeden z najlepszych zespołów grupy A, ma bilans 4-1. Polonia, która ma jeden mecz rozegrany awansem, ma po trzy zwycięstwa i porażki. Niespodzianka, czyli zwycięstwo Polonii, z jednej strony była w sobotę blisko, ale z drugiej - daleko. Legia była lepsza i udowodniła to w kluczowych momentach. Ale najpierw ruszyła z kopyta.

W 8. minucie rezerwowy rozgrywający Legii Rafał Piesio trafił z kontry i goście wygrywali 19:4. Gdy zakończyła się pierwsza kwarta, goście, legioniści, prowadzili 23:10. Całkowicie zasłużenie.

Legia zaczęła bardzo mocno, zgodnie ze swoim planem. Twarda, bardzo dobra obrona, kontrolowanie tempa w ataku, dzielenie się piłką i szukanie dobrych pozycji - to wszystko w grze zespołu Piotra Bakuna było, więc były i efekty. Trafiali Michał Świderski, Paweł Podobas, Damian Zapert, dobrą zmianę dał Piesio - Legia w pierwszych 10 minutach miała świetną skuteczność, trafiła aż 10 z 16 rzutów z gry.

Polonia długo nie potrafiła odpowiedzieć rywalom. Co rusz nadziewała się na zorganizowaną defensywę, gdzie były i podwojenia, i rotacje. Nieskutecznie grał najlepszy strzelec Polonii Daniel Nieporęcki, który w pierwszej kwarcie nie zdobył punktów, ale jego koledzy też nie trafiali - w pierwszej kwarcie Polonia miała tylko 3/14 z gry. Ale z minuty na minutę w grze "Czarnych Koszul" widać było poprawę - trener Andrzej Kierlewicz krzyczał głośniej niż znany z krzyków Bakun, ordynował zmiany defensywy i odważniejszą grę do kosza. Działało.

W drugiej kwarcie Polonia przyspieszyła, odważnie atakowała kosz. I poprawiła obronę - wysocy legioniści nie zdobywali punktów, gospodarze świetnie ich zastawiali i nie pozwalali na dobitki. Przewaga faworyta topniała - za trzy trafił Nieporęcki, dwa wolne wykorzystał waleczny i skoczny Jakub Pawlak, Adrian Kordalski po zbiórce błyskawicznie przebiegł boisko i trafił spod kosza, potem Pawlak oszukał Zaperta...

Spotkanie zaczęło wyglądać tak, jak powinny wyglądać derby. I jedni, i drudzy zaciekle walczyli o piłkę, rzucali się na parkiet, reagowali emocjonalnie na udane akcje lub niepowodzenia, przy ławce linii bocznej skakali trenerzy. Z wypełnionych, choć nikczemnie niewielkich trybun, poloniści mieli doping. Legioniści - tylko nieliczne oklaski, bo Polonia zdecydowała, że na mecz wejdą tylko osoby wpisane na listę. Fanów Legii z założenia być na niej nie mogło.

"Czarne Koszule" zmniejszyły straty do 19:24, ale legioniści opanowali niemoc. Wykorzystali agresywną obronę Polonii na pograniczu faulu i te fale wymuszali. Zaczęli trafiać z wolnych i choć drugą kwartę przegrali 10:13, to jednak do przerwy mieli bezpieczną, dziesięciopunktową przewagę (33:23).

I podobnie było w trzeciej kwarcie - gospodarze grali szybko i z werwą, po niesportowym faulu Przemysława Jaworskiego, który po zbiórce za mocno machał łokciami, mieli zryw 6:0 i zmniejszyli straty do 36:42, ale w ostatnich minutach tej części to Legia wykorzystała błędy i niemądre faule gospodarzy - Andrzej Paszkiewicz dwie sekundy przed końcem trafił trzy wolne i po 30 minutach goście wygrywali 47:37.

Polonia się nie poddawała. Wymienność pozycji i nastawienie na rzuty z dystansu sprawiały momentami kłopoty legionistom - Igor Jagiełło, rzucający, którego Kierlewicz ustawił jako silnego skrzydłowego, nagle zdobył dziewięć punktów z rzędu (trójka i 6/6 z wolnych po faulach gości), "Czarne Koszule" zbliżyły się na trzy punkty, na jeden...

Wyszły na prowadzenie! 80 sekund przed końcem Nieporęcki, który zaczął niemrawo, ale w końcu uciułał 12 punktów, wykorzystał dwa wolne i Polonia wygrywała 54:53. Po raz pierwszy w meczu.

Ale Legia to doświadczenie i siła, a właśnie te dwie rzeczy posiada Zapert. Podkoszowy gości zagrał dobrą akcję z okolicy linii rzutów wolnych, wkręcił się pod kosz, trafił mimo faulu i wykorzystał rzut wolny. A potem Legia zagrała mocno w obronie i wymusiła błąd połowy.

Polonia wciąż miała jednak jeszcze szansę - z półdystansu spudłował Piesio i gospodarze wyprowadzali atak kilkanaście sekund przed końcem. Na rzut z sześciu metrów zdecydował się Nieporęcki. Spudłował. Gospodarze taktycznie faulowali Piesio, który trafił tylko pierwszy rzut z linii, ale po drugim piłkę zebrał Zapert i Legia utrzymała trzypunktowe prowadzenie.

Polonia ma teraz dwa tygodnie przerwy, bo mecz 6. kolejki we Władysławowie rozegrała awansem (wygrała 58:55), a Legia w sobotę podejmie GTK Gdynia. Wcześniej, w środę, legioniści zagrają u siebie z pierwszoligowym zespołem z Kutna w Pucharze Polski.

Polonia - Legia 54:57. Kwarty: 10:23, 13:10, 14:14, 17:10. Polonia: Nieporęcki 12 (1), Jagiełło 12 (2), Pawlak 10, Kober 8, Kordalski 4, Jurkiewicz 4, Pietkiewicz 4, Fronc 0, Słoniewski 0. Legia: Zapert 13, Cechniak 12, Podobas 8 (2), Świderski 8, Piesio 7, Paszkiewicz 5, Jaremkiewicz 2, Motel 2, Holnicki-Szulc 0, Bojko 0, Jaworski 0.

Więcej o: