Bez "eLki" na piersi, ale z "eLką" w sercu. Dokąd płyną piłkarze wodni Legii?

Młodzi piłkarze wodni Legii zajęli w weekend drugie miejsce w międzynarodowym turnieju Warsaw Cup - okazali się lepsi m.in. od rówieśników z Niemiec i Gruzji. Ale ambicje reaktywowanej przed rokiem legijnej sekcji water polo sięgają wyżej. Juniorzy już niedługo mają stanowić o sile dorosłego zespołu i poprowadzić go do sukcesów - w kraju i w Europie. Czy uda im się nawiązać do czasów, w których stołeczni piłkarze wodni nie mieli sobie równych?


Obserwuj autora i dyskutuj na Twitterze - @pete_wesolowicz

Na razie Legia największe sukcesy odnosi właśnie wśród młodzieżowców - wygrała ostatnie dwa turnieje o mistrzostwo Polski juniorów młodszych, rozgrywki juniorów zakończyła na drugim miejscu. Jej zawodnicy stanowią o sile młodzieżowej kadry narodowej - w 22-osobowym składzie jest ich siedmiu.

Tak młodzi legioniści walczyli w Warsaw Cup. [GALERIA ZDJĘĆ]

Było kogo oklaskiwać

W ostatni weekend młodzi piłkarze wodni Legii mogli sprawdzić się w rywalizacji w międzynarodowym towarzystwie. Przyczynkiem był 10., jubileuszowy Warsaw Cup - turniej prestiżowy, po raz kolejny mocno obsadzony. Do Warszawy przyjechała młodzieżowa kadra Gruzji, mistrz Szwecji SKK Sztokholm oraz młodzieżowi mistrzowie Niemiec z White Sharks Hannover. W zawodach wziął też udział warszawski Pałac Młodzieży, który w ostatniej chwili zastąpił wycofany UKF Lwów.

Zawody zgromadziły liczną publiczność - niewielkie trybuny żoliborskiego basenu przy Potockiej były wypełnione niemal co do miejsca. Kibice machali zielonymi balonikami, oklaskiwali legionistów. Co przyciągnęło fanów - marka Legii czy silni międzynarodowi rywale? A może jedno i drugie?

Legia w zacnym towarzystwie rywali wypadła więcej niż przyzwoicie - zajęła drugie miejsce, dając się wyprzedzić tylko Szwedom, z którymi w trakcie rozgrywek po zaciętym meczu zremisowała. Niemców z kolei rozgromiła, podobnie jak rywali zza miedzy, czyli Pałac Młodzieży. Uległa jedynie młodym Gruzinom.

I właśnie tego meczu najbardziej żal trenerowi młodych warszawskich pływaków, Donatowi Aleksowi. - Daliśmy sobie wyrwać z rąk praktycznie wygrany mecz - stwierdził. - Ale drugie miejsce to dla nas i tak spory sukces. Jestem z moich chłopaków bardzo zadowolony. Widać, że mają duże możliwości, a przed sobą perspektywy - dodał.

PRZECZYTAJ TEŻ: Wielosekcyjna Legia na stulecie klubu?

Najzdolniejsi juniorzy w Polsce

Trener Legii wierzy, że jego młodzi podopieczni już niedługo będą stanowić o sile pierwszej drużyny. - Sześciu z nich już w niej gra i trenuje - zauważa Aleksów. - Mamy chyba najlepszych juniorów w Polsce. Liczę, że z czasem to oni przejmą stery od swoich starszych kolegów.

Poprzedni sezon, w sześciodrużynowej stawce rozgrywek o mistrzostwo Polski, seniorzy skończyli na czwartym miejscu. Obecny rozpoczęli od porażki. W rywalizacji z wicemistrzem Polski Arkonią Szczecin polegli 4:10 i 14:19. Następny dwumecz rozegrają już w Warszawie - 14 i 15 grudnia podejmą poznańskie DSW Waterpolo. Na koniec sezonu liczą na medal - spadek im nie grozi, bo to jedyny stopień profesjonalnych rozgrywek seniorów. Chcąc wykonać postęp, siłą rzeczy muszą wskoczyć na "pudło".

Dalsze plany, jak to w Legii, są ambitne. Dokąd dopłyną legioniści? W 2016 roku, na stulecie klubu, Legia ma być najlepszą seniorską drużyną w kraju i grać w europejskiej Lidze Mistrzów. Czy to cel realny? - W tym sezonie będzie ciężko o jakikolwiek medal, ale o podium powalczymy. Po sezonie liczę na wzmocnienia - przyjdą chłopcy z innych miast, być może poszukamy kogoś zza granicy. Wówczas - wszystko jest możliwe - powiedział, ostrożnie wybiegając w przyszłość.

Sukcesy Legii byłyby powrotem do świetlanej przeszłości.

Historia uczy cierpliwości

Na pierwszy mistrzowski tytuł w piłce wodnej Legia też musiała jednak czekać latami - założona w 1927 roku sekcja przez ponad 20 lat nie potrafiła wejść na szczyt. Najpierw nie potrafiła znaleźć sposobu na dwie żydowskie drużyny z Krakowa - Jutrzenkę i Makkabi, a jeszcze przed wojną swoją dominację rozpoczęła drużyna z Katowic - EKS. Legia swoje pierwsze sukcesy zaczęła odnosić dopiero w powojennej Polsce. Ale gdy już się rozpędziła, nie było na nią mocnych. Na przełomie lat 50. i 60. - począwszy od 1953 aż do 1965 roku - zdobyła dwanaście mistrzowskich tytułów. W tamtych latach w krajowych rozgrywkach potrafiła im dorównać jedynie bytomska Polonia - prócz niej nie było godnego Legii rywala.

Z czasem jednak blask piłkarzy wodnych przygasał - bardziej ze względów organizacyjnych niż sportowych. Legia nie miała własnej krytej pływalni, a tak o tym problemie już w 1963 roku informował klub z Łazienkowskiej (za Legionisci.com): "W warunkach ogólnie znanych trudności z wynajmem tych obiektów w stolicy, wyjaśnia to przyczynę słabszego przygotowania reprezentantów Legii w porównaniu z zawodnikami innych drużyn. Opłaty za korzystanie z basenu pochłaniały znaczną część środków finansowych i stanowiły ogromne obciążenie budżetu sekcji. Dopóki więc problem własnej pływalni nie zostanie rozwiązany, trudno mówić o racjonalnym i systematycznym szkoleniu szerokich rzesz pływaków Legii".

I choć pływalnia w końcu powstała, to częściej była zamknięta z powodu licznych awarii, niż służyła pływakom klubu. W końcu w 1987 roku została zamknięta na stałe. Dwa lata później przestała istnieć cała legijna sekcja waterpolo.

Ważne, że z "eLką" na piersi

Za jej reaktywacją stoi właśnie Donat Aleksów - zawodnik Legii w latach 80. i były reprezentant Polski. W 2003 roku założył Uczniowski Klub Piłki Wodnej 44 Warszawa. - Chciałem, by piłka wodna rozwijała się także w stolicy - przekonywał wówczas na łamach "Życia Warszawy". Do uprawiania piłki wodnej zachęcał uzdolnioną sportowo stołeczną młodzież, pasją do waterpolo zaraził swoje dzieci. W szczytowym momencie w UKPW 44 ćwiczyło ponad 50 młodych zawodników. Aleksów osiągał sukcesy i z juniorami, i z seniorami.

Pod tą nazwą klub funkcjonował do zeszłego roku - wówczas, późną jesienią, klub znów stał się jedną z sekcji Legii. Działacze Legii - od kiedy jego prezesem jest Bogusław Leśnodorski - starają się nawiązywać współpracę z najprężniej rozwijającymi się sekcjami stolicy - pod egidą Legii występują już nie tylko piłkarze, ale i koszykarze, hokeiści, rugbiści, a od zeszłego roku - także właśnie piłkarze wodni.

Umowa początkowo obowiązywała przez rok, ale właśnie została przedłużona na kolejne lata. - Od początku chciałem, byśmy byli Legią, dążyłem do tego latami - tłumaczy Aleksów.

Pierwszy sezon w seniorskiej piłce wodnej zawodnicy Legii skończyli na czwartym miejscu mistrzostw Polski. W tym sezonie mają powalczyć o medale. A czy w 2016 roku - zgodnie z zapowiedziami - jako mistrzowie kraju będą walczyć w europejskich pucharach? Czy pomogą w tym juniorzy, którzy tak wysoko zaszli w Warsaw Cup i krajowych turniejach młodzieżowych? - Przed nami jeszcze daleka droga, ale się nie poddamy - mówi przedstawiciel sekcji Radosław Liszewski. - Najważniejsze, że chłopcy walczą z "eLką" na piersi. O to przecież nam wszystkim chodziło - dodaje Aleksów.

I nieważne, że w piłce wodnej "eLki" nie można mieć na piersi, a co najwyżej na czepku lub na slipkach. Liczą się ambicje.

O stołecznym sporcie podyskutuj z autorem na jego Twitterze.