Sport.pl

Paweł Podobas, koszykarz Legii: Na szczęście mecz nie został przerwany na dobre

- Najważniejsze, że odskoczyliśmy i wygraliśmy. Choć po słabym meczu. Szkoda, bo nie gramy tak, jak powinniśmy - mówił po meczu Legia - Polonia na Torwarze rzucający legionistów Paweł Podobas. Koszykarz Legii nie chciał komentować zachowania kibiców.


W sobotę Legia pokonała na Torwarze Polonię 69:58 w obecności 4,8 tys. widzów. W przerwie i na początku drugiej połowy doszło do niespotykanych w Polsce na meczach koszykówki sytuacji - mecz został przerwany na 10 minut po tym, jak kibice zarzucili parkiet serpentynami. Nierozwiniętą rolką trafiony został m.in. drugi trener Polonii Adam Latos.

Piotr Wesołowicz: Przez dwie i pół kwarty Polonia toczyła z wami zacięty, wyrównany bój. Ale w trzeciej kwarcie rywalom uciekliście.

Paweł Podobas: W kilku ostatnich spotkaniach na trzecią kwartę wychodziliśmy bardziej zmobilizowani, bardziej skoncentrowani. Wręcz nabuzowani. Mocniej broniliśmy. Może we wcześniejszych momentach byliśmy nieco przygnieceni, może niektórych przerosła atmosfera tego meczu, może chcieli za bardzo się pokazać, może byli przemotywowani. Ale najważniejsze, że odskoczyliśmy i wygraliśmy. Choć po słabym meczu. Szkoda, bo nie gramy tak, jak powinniśmy. Nie realizujemy założeń trenera.

Czyli trener - mimo że był to dla was jeden z najważniejszych meczów w sezonie - po spotkaniu was nie pochwalił?

- Trener rzadko jest zadowolony po naszych meczach. Zawsze jest się do czego przyczepić, zawsze może być coś lepiej wykonane, poprawić jakieś elementy - i ja też jestem tego samego zdania, co trener. A dzisiaj? Może właśnie przerosła nas presja? Może brak koncentracji przy tej całej otoczce? Najważniejsze są punkty.

Ale ty możesz być zadowolony ze swojej gry - zagrałeś dużo lepiej niż w spotkaniu z Basketem Piłą. Rzuciłeś 16 punktów.

- Ale mogłem zdobyć kilka więcej - nie trafiłem kilku dwutaktów, będę nad tym pracował. Jednak rzeczywiście - dzisiaj trójka lepiej siedziała. Przed meczem rozmawialiśmy, że tak słabego meczu z tak słaba skutecznością, jaką mieliśmy z Basketem Piła, to ciężko byłoby powtórzyć. Fajnie, że mogłem mieć wpływ na nasze zwycięstwo.

Bałeś się, że to wszystko może pójść na marne i komisarz przerwie mecz po tym, co wydarzyło się w przerwie?

- Bardzo się bałem. Na szczęście mecz nie został przerwany na dobre. I tyle. Sytuację kibicowską zostawiam bez komentarza.

Więcej o: