Koszykarską Legię czekają kary finansowe po derbach na Torwarze

- Kary finansowe będą na pewno. I to, wydaje mi się, takie z górnej półki. Wydaje mi się, bo to nie ja będę je nakładał - ja tylko sporządzam raport, który potem jest rozpatrywany. Opiszę w nim wszystkie incydenty, które miały miejsce - mówi Krzysztof Kołoszewski, który był komisarzem podczas sobotniego meczu Legia - Polonia na Torwarze.


W meczu warszawskich drugoligowców Legia, lider grupy A, pokonała Polonię 69:58. Mecz był zacięty i ciekawy - w pierwszej połowie niżej notowane "Czarne Koszule" zaskoczyły faworyta i prowadziły do przerwy jednym punktem, w drugiej legioniści poprawili i obronę, i atak, co pozwoliło im na wypracowanie przewagi i wygraną. Legia z bilansem 15-1 jest na pierwszym miejscu w tabeli, Polonia (7-10) jest w tej chwili na szóstej pozycji.

Mecz na Torwarze obejrzał niespotykany na koszykarskich meczach w Warszawie komplet 4,8 tys. kibiców, których zachowanie w przerwie i na początku drugiej połowy spowodowało przerwanie spotkania na około 10 minut. - W raporcie opiszę wszystkie incydenty, które miały miejsce. Chamskie odzywki, śpiewy i transparenty, serpentyny rzucane na boisko i w drużynę Polonii, przerwanie meczu, pomeczowe zaczepki - mówi Krzysztof Kołoszewski, komisarz zawodów z ramienia PZKosz.

W przerwie rolką serpentyn trafiony w głowę został drugi trener Polonii Adam Latos, w drugiej połowie spotkało to przynajmniej dwóch zawodników "Czarnych Koszul". Po meczu, gdy drużyna gości schodziła do szatni, jej zawodnik Marcin Jurkiewicz został uderzony w twarz przez chuligana, który wychylił się z trybun. - Wszystko będzie opisane, zresztą organizatorzy mają obowiązek dostarczyć do PZKosz zapis wideo i tam będzie wszystko widać. Wydział Rozgrywek na podstawie mojego raportu i tego zapisu podejmie stosowne decyzje - mówi Kołoszewski.

- Kary finansowe będą na pewno. I to, wydaje mi się, takie z górnej półki. Wydaje mi się, bo to nie ja będę je nakładał - ja tylko sporządzam raport, który potem jest rozpatrywany - zaznacza komisarz. Czy Kołoszewski rozważał przerwanie meczu na dobre? - Tego raczej się nie stosuje, zawsze próbuje się robić wszystko, by mecz dokończyć. Gdybym go przerwał, mógłby pojawić się problem z opuszczeniem hali i ewentualnymi kolejnymi awanturami. Wytyczne są takie, by mecze kończyć zgodnie z planem. Ale kary są nieuniknione i na pewno będą wysokie - mówi komisarz PZKosz.

Jego raport będzie w PZKosz w poniedziałek, decyzji Wydziału Rozgrywek należy spodziewać się w najbliższym tygodniu. Jakie kary grożą Legii? Podczas meczu naruszono kilka punktów z listy opłat i kar Regulaminu Cyklu 2LM PZKosz - m.in. opóźnienie lub przerwanie meczu na czas od dwóch do 15 minut z powodów bezpieczeństwa (500 zł), rzucanie przedmiotów na boisko powodujące przerwanie gry (500 zł) czy dopuszczenie do bójki lub innych aktów przemocy (2 tys.). Łącznej sumy oszacować nie sposób, bo Wydział Rozgrywek ma prawo nałożyć karę w wysokości wielokrotności podanej kwoty, jeśli do złamania danego punktu z listy doszło kilkakrotnie.

Wydział Rozgrywek ma też prawo złożyć wniosek do Sędziego Dyscyplinarnego, który może ukarać klub na podstawie Regulaminu Dyscyplinarnego. Z niego wynika, że kilka przewin, których dopuścili się kibice na Torwarze, podlega karze pieniężnej do 50 tys. złotych, a nawet zakazowi rozgrywania meczów na obiekcie sportowym.

Prezes Legii Roman Podobas nie chciał komentować wydarzeń na Torwarze.