Jedna kwarta to za mało. Polonia walczy, ale przegrywa z Kaliszem

Świetna trzecia kwarta wygrana 21:9 nie wystarczyła Polonii, by pokonać silniejszy zespół z Kalisza. W meczu 19. kolejki grupy A drugiej ligi ?Czarne Koszule? przegrały we własnej hali 73:85.


Mecz z Kaliszem odbył się dokładnie w 55. rocznicę zapewnienia sobie jedynego mistrzostwa Polski w historii koszykarskiej sekcji "Czarnych Koszul". W przerwie władze MKS uhonorowały tamten zespół pamiątkowym banerem, który na środku boiska odebrali obecni w hali przy Konwiktorskiej Janusz Klemczyński i Wacław Komala - zawodnicy pamiętnej drużyny trenera Władysława Maleszewskiego, w której grali m.in. Janusz Wichowski, Jerzy Piskun i Witold Zagórski.

Weterani dostali oklaski i obejrzeli ciekawy, choć nierówny w wykonaniu Polonii mecz. W starciu z czołową drużyną grupy A zespół trenera Andrzeja Kierlewicza przegrywał od początku, bo był słabszy pod każdym względem. Silniejsi i bardziej doświadczeni goście bronili aktywną strefą, która sprawiała polonistom kłopoty, mieli więcej zbiórek i lepszą skuteczność. Koszykarze z Kalisza byli skoncentrowani, grali zespołowo, nabierali pewności siebie po kilku szczęśliwych trafieniach i uciekali "Czarnym Koszulom" - w 7. minucie wygrywali 15:8, w 11. - 28:16, a w 19. już 54:35.

W zespole Polonii w pierwszej połowie wyróżnić można było tylko rezerwowego Tomasza Jaremkiewicza, który po wejściu na boisku trafiał z dystansu, miał też mądre asysty i w chaotycznej grze gospodarzy wyróżniał się spokojem. Zawodzili najlepsi strzelcy Polonii Daniel Nieporęcki, Marek Popiołek i Jakub Pawlak, którzy trafiać zaczęli dopiero, gdy kaliszanie uciekli na kilkanaście punktów. Później okazało się, że cała trójka dopiero się rozkręcała...

Do przerwy Polonia przegrywała 40:57, ale drugą połowę zaczęła od walecznej, agresywniejszej obrony. Goście przez cztery i pół minuty nie zdobyli punktu z gry, a poloniści zaczęli trafiać z dystansu - po trójkach Pawlaka, Jaremkiewicza i dwóch Popiołka zmniejszyli straty do 54:61, po chwili z półdystansu trafił Nieporęcki. Strzelcy Polonii, dziwnie zablokowani przeciwko strefie w pierwszej połowie, w trzeciej kwarcie grali świetnie!

Gospodarze, dokładnie tak samo, jak kaliszanie w pierwszej połowie, nakręcali się z każdą udaną akcją, a tych było sporo - i w obronie, i w ataku. Liderem był Popiołek, którego trzecia trójka w kwarcie pozwoliła zmniejszyć straty do punkty (61:62). Doping rósł, podobnie jak pewność polonistów. Po 30 minutach było jednak 66:61 dla gości.

Zapał Polonii do pogoni za silniejszym rywalem się nie wyczerpał, ale gospodarzom zaczęło trochę brakować sił, a goście opanowali chaos z trzeciej kwarty. W 32. minucie za trzy trafił Artur Mrówczyński i Kalisz prowadził 69:61. I podobną przewagę utrzymał do końca meczu, bo choć Polonia dwukrotnie wybroniła akcje rywali przez 24 sekundy i zadziornie walczyła do końca, to jednak gracze Kierlewicza popełniali proste straty w ataku, m.in. irytująco niecelnie podawali.

Najwięcej punktów dla Polonii zdobył Popiołek - 22 (pięć celnych trójek). 17 dodał Pawlak, a 14 Jaremkiewicz. Po porażce z Kaliszem Polonia ma siedem zwycięstw i 12 porażek. "Czarne Koszule" balansują na granicy ósmego miejsca, które daje awans do play-off. Kolejny mecz poloniści rozegrają 1 marca - rywalem przy Konwiktorskiej będą rezerwy Trefla Sopot.

Warszawa.sport.pl na Facebooku. Dołącz do nas!