Jednostronne derby stolicy. Koszykarze Legii jedną nogą w półfinale play-off

W sezonie zasadniczym koszykarze Polonii rywalizowali z Legią jak równy z równym, ale w pierwszym meczu fazy play-off byli już całkowicie bezbronni. Legioniści ograli ich we własnej hali 87:63 i są o krok od awansu do drugiej rundy.


W sobotnim spotkaniu koszykarze Legii pokazali, dlaczego mówi się o nich jako o głównym kandydacie do awansu na zaplecze Tauron Basket Ligi. W derbowym spotkaniu podopieczni Piotra Bakuna zagrali twardo i nieustępliwie w obronie, a ich gra w ataku była kreatywna i skuteczna. Nie zdarzyły im się przestoje i momenty dekoncentracji, które były zmorą w sezonie zasadniczym - m.in. w dwóch meczach z Polonią.

Co prawda oba poprzednie starcia obu zespołów Legia wygrała - najpierw przy Konwiktorskiej 57:54, a w rewanżu na Torwarze 69:58 - ale w żadnym nie dominowała od początku do końca. Poloniści w każdym z tych spotkań mieli do zaoferowania coś ciekawego - zaskakiwali rywala pomysłem na grę w ataku czy kombinowaną obroną. Jednak w play-off, gdzie los znów skojarzył obie ekipy, Legia okazała się już bezlitosna i pokonała lokalnego rywala wyraźnie.

Gospodarze przeważali od samego początku - pierwszą kwartę wygrali aż 24:7. Świetnie w tym fragmencie zagrał Damian Zapert - skrzydłowy Legii wyszedł na boisku pełen energii i w siedem minut zdobył 8 punktów. Dla mniej doświadczonych i słabszych fizycznie podkoszowych rywali był nie do zatrzymania, podobnie zresztą jak przez resztę spotkania. Zapert w sumie uzbierał tego dnia aż 21 punktów, zaledwie o trzy mniej niż wynosi jego rekord kariery.

W drugiej kwarcie Polonia nawiązała równorzędną walkę, ale nie była w stanie ani trochę odrobić strat z początku meczu. Koszykarze Legii skutecznie odłączali od gry najlepszego zawodnika gości Marka Popiołka. Kapitan Polonii, zniechęcony umiejętną obroną Pawła Podobasa, oddawał nieprzygotowane rzuty, częściej - odcinany od podań - w ogóle nie dochodził do pozycji rzutowych. W całym meczu zdobył tylko pięć punktów. Dla porównania, w poprzednich derbach uzyskał ich 16. Próbujący zastąpić go w roli rozgrywającego Artur Kijanowski nie potrafił znaleźć wspólnego języka z kolegami.

Polonia bez swojego lidera była zagubiona, choć zdarzały jej się przebłyski dobrej gry - jak na początku trzeciej kwarty, kiedy dwie trójki z rzędu trafił Paweł Sieradzki, albo w połowie ostatniej ćwiartki, gdy dwoma wsadami popisał się Filip Kober. Przez cały mecz w zespole wyróżniał się także ambitny Adrian Kordalski. Ale tego dnia to było zbyt mało, by Legię choćby postraszyć. "Zieloni Kanonierzy" zagrali jak prawdziwa drużyna - bez zdecydowanego lidera, za to grająca zespołowo, wymieniająca mnóstwo podań i kreująca strzelców.

Rewanż w sobotę o 14 przy Konwiktorskiej. Do następnej rundy play-off awansuje drużyna, która wygra dwa mecze. W razie zwycięstwa Polonii decydujące starcie w następną środę w hali przy Obrońców Tobruku.

Legia Warszawa - Polonia Warszawa 87:63 (24:7, 16:17, 28:15, 19:24)

Legia: Damian Zapert 21 pkt, Paweł Podobas 13, Bartłomiej Bojko 12 (7 zb), Arkadiusz Kobus 11, Andrzej Paszkiewicz 8, Michał Świderski 8, Rafał Piesio 4, Rafał Holnicki-Szulc 4 (6 as), Mikołaj Motel 3, Damian Cechniak 2, Przemysław Jaworski 1, Bartłomiej Ornoch

Polonia: Daniel Nieporęcki 15, Adrian Kordalski 11 (7 zb, 5 as), Jakub Pawlak 10, Paweł Sieradzki 8, Marek Popiołek 5, Filip Kober 5, Przemysław Słoniewski 4, Maciej Kołakowski 3, Jakub Pietkiewicz 2, Artur Kijanowski, Marcin Jurkiewicz