Co się dzieje z Hutnikiem? Wiosną lider okręgówki zdobył "tylko" 87 proc. możliwych punktów...

O załamaniu formy nie ma mowy - Hutnik, który pewnie zmierza po awans do czwartej ligi, wygrał cztery z pięciu meczów, jeden zremisował. Ale po niedawnym 1:1 z Wichrem Kobyłka pół żartem można się zastanawiać, dlaczego zespół, który jesienią praktycznie tylko gromił, wiosną ma bilans bramkowy 10-4.


Od sierpnia 2012 roku, kiedy piłkarze Hutnika po karnej degradacji rozpoczęli grę w B klasie, do początku 2014 roku zespół z Bielan wygrał 33 mecze ligowe, jeden zremisował. Hutnicy strzelili w tym okresie 245 goli, stracili ledwie pięć. Potknęli się tylko w Wieliszewie, gdzie 14 września 2013 roku zremisowali z miejscowym Dębem 1:1. Było to już w lidze okręgowej, bo Hutnik w minionym sezonie wywalczył dwa awanse - wygrał B klasę, a za postawę zespołu w ramach drużyny Mazowsza w krajowych rozgrywkach Pucharu Regionów UEFA, został włączony właśnie do okręgówki z pominięciem A klasy.

W obecnej rundzie wiosennej hutnicy już nie gromią - Grom Lipowo pokonali tylko 2:0, a Bobra Tłuszcz na wyjeździe ledwie 3:2. Marcovię zwyciężyli u siebie 2:1, a rezerwy Legionovii, też na Bielanach, 2:0. Wreszcie w Wielki Piątek tylko zremisowali 1:1 na wyjeździe z Wichrem Kobyłka.



- Od 10. minuty graliśmy w dziesiątkę po tym, jak mój 18-letni bramkarz faulował w polu karnym w sytuacji sam na sam. Zastąpił go zgłoszony do meczu trener bramkarzy, który zresztą jedenastkę wybronił. Zremisowaliśmy 1:1, ale przećwiczyliśmy sobie pewne warianty gry w osłabieniu - mówi trener Hutnika Grzegorz Faberski.

I tłumaczy, dlaczego Hutnik zdobył wiosną "tylko" 87 proc. możliwych punktów w lidze (wcześniej, od lata 2012 do początku tego roku - aż 98 proc., bo aż 100 ze 102). - Nie nastawiamy się za wszelką cenę na wynik, runda wiosenna to przede wszystkim uczenie się i testowanie pewnych wariantów. Stosujemy różne ustawienia - gramy trójką, czwórką obrońców, czasem atakujemy skrzydłami, raz środkiem, kładziemy nacisk na pressing i asekurację po stracie piłki. Chcę, by zespół grał w piłkę, a nie kopał do przodu i patrzył, co się wydarzy.

- Jesienią byliśmy bardziej nastawieni na strzelanie goli, na wynik, teraz ważniejsze są dla nas styl i filozofia gry - dodaje Faberski. - Mamy komfort, który pozwala nam na takie testy - ustawień, ale też możliwości niektórych zawodników. Piłkarze mogą pokazać, na co ich stać. Ci, którzy nie pokażą wystarczająco dużo, nie będą grali w czwartej lidze. Wzmocnienia na kolejny sezon już powoli załatwiamy.

- Czasem zakazuję chłopakom szukania szybkich, prostych rozwiązań do strzelenia gola - dodaje trener. - Wymagam od nich, by tworzyli sytuacje, w których po wymianie kilku podań wyznaczeni gracze wybiegają na pozycje, tworzą przewagę, mają okazje na gola. Ale wszyscy rywale się cofają, zostawiając dwóch piłkarzy z przodu, a nam czasem zdarzają się błędy, tracimy piłkę.

Faberski zaznacza, że Hutnik, który w latach 1983-96 rozegrał siedem sezonów w drugiej lidze, chce odbudować nie tylko drużynę, ale całe fundamenty. - Nasi piłkarze mają się angażować w szkolenie grup młodzieżowych, chcemy mieć swoich wychowanków, którzy w przyszłości będą grali w naszym trzecioligowym zespole - tłumaczy trener.

Po 21 meczach w jednej z warszawskich grup okręgówki Hutnik ma 59 punktów (bramki 67-9), o 11 więcej niż druga w tabeli Olimpia.