WOZKosz rozstrzygnął spór rodziców 13-letnich koszykarzy z Polonią. Znaczna obniżka ekwiwalentów

1000, 800 i 500 zł zapłacą rodzice trójki 13-letnich chłopców, którzy chcą odejść z Polonii do Jagiellonki. Takie kwoty ustalił zarząd WOZKosz, który zapoznał się z argumentami obu stron i wysłuchał uwag rodziców. Przedstawiciele Polonii, którzy wnioskowali o 4 tys. za każdego z chłopców, na wtorkowym posiedzeniu się nie pojawili.


O konflikcie między rodzicami oraz trenerem rocznika 2001 a także władzami MKS Polonia napisaliśmy na początku kwietnia. W skrócie: niezadowoleni z pracy trenera i funkcjonowania klubu rodzice chcą przenieść dzieci do Jagiellonki. Polonia, która zgodnie z regulacjami PZKosz mogła wystąpić o tzw. ekwiwalent za wyszkolenie, ustalając jego wysokość od 100 zł do 4 tys., zażądała maksymalnej kwoty.

Rodzice od tej decyzji się odwołali, argumentując m.in., że sami też ponoszą koszty szkolenia (składki, dowóz na mecze, wpisowe na turnieje, stroje itp.), a ustalanie maksymalnej stawki za dzieci, które nie rozegrały jeszcze meczu poza województwem, to przesada. Klub odpowiadał, że traci dobrze rokujących graczy na rzecz lokalnego konkurenta, a poza tym sam płaci ekwiwalenty za graczy, których ściąga.

Organem, do którego w sytuacji spornej należało ustalenie ekwiwalentu, był w tym przypadku WOZKosz. Posiedzenie zarządu w tej sprawie odbyło się we wtorek. - Nie mając żadnego wykładnika czy klucza, bo PZKosz ustala tylko górne granice, wzięliśmy pod uwagę argumenty przedstawione przez obie strony, wysłuchaliśmy uwagi rodziców i po dyskusji podjęliśmy uchwałę, która ekwiwalenty w przypadku trójki chłopców ustala na 1 tys., 800 i 500 zł. Niestety, na posiedzeniu zarządu nie pojawił się nikt z klubu, choć jego reprezentantów zapraszaliśmy - mówi prezes WOZKosz Michał Lesiński.

Skąd takie obniżenie kwoty? - Uznaliśmy, że ustalone przez nas stawki są adekwatne do sytuacji, w której niemal za wszystko płacą rodzice, a klub dostaje dofinansowanie na szkolenie z budżetu. Zresztą o czym my mówimy? Przecież to są 13-letnie dzieci. Skąd różnice w kwotach, które ustaliliśmy? One wynikają z poziomu gry tych chłopców oraz okresu, w którym trenowali w Polonii - tłumaczy Lesiński.

Co na to rodzice?

- Nie jestem usatysfakcjonowany tym, co usłyszałem. Doceniam podejście do tematu osób z WOZKosz, a 500 zł to oczywiście dużo mniej niż 4 tys., ale dla mnie to wciąż jest handel dziećmi - mówi jeden z nich. - Coś tu jest nie tak, przepisy są chore. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój syn ma dobre wyniki w nauce, ale nie dogaduje się z wychowawcą i ja chcę go przenieść do innej szkoły, a szkoła żąda ode mnie pieniędzy.

- Co zrobię? Na zapłacenie ekwiwalentu mam czas do 1 września. I pewnie go zapłacę, bo nie chcę robić krzywdy dziecku. Ale powtarzam, dla mnie jest to chora sytuacja.

Dwaj pozostali rodzice tłumaczą: - Możemy się z tymi przepisami nie zgadzać, ale rozumiemy, że ekwiwalenty to mechanizm ochronny dla klubów. W tym sporze chodziło nam jednak o interpretację i sensowne ustalenie wysokości ekwiwalentu. Rozstrzygnięcie sporu przez WOZKosz jest dla nas satysfakcjonujące. A opłatę potraktujemy jako mandat za wykroczenie, za własną głupotę, że nie przeczytaliśmy regulaminu.

By trójka 13-latków, która od kilku tygodni trenuje w Jagiellonce, mogła rozpocząć jesienią rozgrywki pod patronatem WOZKosz, Polonia powinna otrzymać pieniądze za list czystości do 1 września. Co, jeśli któryś z rodziców zdecyduje się nie płacić? Okres karencji, po której młody koszykarz straciłby status wychowanka i stał się wolnym graczem, trwa trzy lata.