Sport.pl

Dlaczego Warszawa nie ma Janowicza i Radwańskiej?

Warszawa ma najwięcej kortów, najwięcej klubów, a jej mieszkańcy najwięcej pieniędzy, ale to dziewczyna z Krakowa, chłopcy z Lubina i Łodzi robią furorę na Wimbledonie. Zdecydował przypadek?
Rusz się! Sprawdź, jakie wydarzenia sportowe czekają na Ciebie w weekend

Agnieszka Radwańska - wiadomo. Najlepsza od lat polska tenisistka. Zajmowała już drugą pozycję w rankingu WTA, wygrała 12 zawodowych turniejów, z kortów zgarnęła już ponad 12 milionów dolarów. Pochodzi z Krakowa, jako dziecko przez kilka lat trenowała w Niemczech, ale zawsze wracała do rodzinnego miasta. Narzeka, że miasto jej nie pomaga, nie daje kortów, ale w Krakowie ciągle trenuje.

Łukasz Kubot pochodzi z Lubina. Jako chłopiec wstawał o 5.45, dojeżdżał rowerem na halę tenisową, by zdążyć na trening przed lekcjami. Nie miał więc łatwo. Potem przeniósł się do Wrocławia, jeździł trenować do USA, Czech, Austrii. Dziś mieszka w Pradze, ale zaczął tenis w Lubinie.

Jerzy Janowicz to łodzianin z krwi i kości. Tam pod okiem polskich trenerów wyrósł nam półfinalista Wimbledonu.

Jakim dorobkiem tenisowym może się pochwalić stolica? Wywodzi się z niej Mariusz Fyrstenberg, który z Marcinem Matkowskim stworzył najlepszą polską parę deblową ostatnich lat. Trzykrotnie zagrali w turnieju Masters dla najlepszych debli świata, dwa lata temu awansowali do finału US Open. Do dziś Fyrstenberg jest zawodnikiem Mery Warszawa.

Marta Domachowska - widziana w loży Janowicza na Wimbledonie - urodziła się w Warszawie, a grać w tenisa uczyła się w Milanówku.

Niby nie jest źle, ale dlaczego tych największych sukcesów nie odnoszą warszawiacy?

Miss Polonia też nie jest z Warszawy

- Dlaczego nie ma wśród tej trójki tenisisty, tenisistki z Warszawy? - długo zastanawia się Piotr Szkiełkowski, prezes Warszawsko-Mazowieckiego Związku Tenisowego. - Uważam, że nie ma osoby, która by wskazała jedną przyczynę - dodaje.

- O tym decyduje przypadek. W każdej miejscowości może urodzić się przyszły mistrz. Nie każda Miss Polonia wywodzi się z Warszawy. Najlepsi kucharze też są z różnych miejsc. Nie ma na to reguły - tłumaczy szef wyszkolenia Polskiego Związku Tenisowego Wojciech Andrzejewski.

Rozmawiamy w pięknie położonym klubie tenisowym Deski. Na tyłach Wisłostrady, tuż nad Wisłą, wśród zieleni. Odbywają się tu właśnie - w trakcie Wimbledonu - mistrzostwa Polski skrzatów, małych tenisistów, którzy nie ukończyli jeszcze 12. roku życia. W drabince chłopców jest aż 17 zawodników z Warszawy (na 48), u dziewczynek siedem ma wykupioną licencję stołecznych klubów (na 32). W innych kategoriach wiekowych też przeważają warszawiacy. - Czasami cała reprezentacja Polski pochodzi z Warszawy - przyznaje Andrzejewski. - Nie narzekamy na liczbę dzieci trenujących tenisa w Warszawie. Problemy zaczynają się później - przyznaje Szkiełkowski.

Baza jest...

Nie ma też kłopotów z bazą i z dostępnością dyscypliny. W wykazie lokalnego związku znajdują się aż 24 kluby z Warszawy i okolic. Kortów będzie około 120-150. Trenerów pełno. Ale tylko na pierwszy rzut oka wygląda to nieźle, i to tylko na tle innych miast Polski.

Bo na przykład porównania z Czechami Polska i Warszawa już nie wytrzymują. W Pradze istnieją 182 zarejestrowane przez związek kluby. Nie sposób zliczyć kortów. W Warszawie jest tylko jedna hala tenisowa, w Pradze około 30, a w prowincjonalnej Ostrawie osiem.

Wspomniana warszawska hala to Mera, niszczejący obiekt dla tenisistów, którego część wynajmuje telewizja Polsat. Zimą w Warszawie trenuje się pod balonami, gdzie dokuczają zimno i wilgoć.

- Mimo wszystko z dostępnością bazy w Warszawie nie jest źle. Ale musimy od razu powiedzieć o kosztach. Nie mamy hali dla zawodników, a jeżeli ktoś daje preferencyjne ceny, to na poziomie 60-70 zł na godzinę - opowiada Andrzejewski.

A zawodnik musi trenować dużo. Już najmłodszy pięć-sześć godzin w tygodniu, starsi po 10-15 godzin minimum. Do tego zajęcia ogólnorozwojowe. Miesięczny koszt ćwiczeń tenisisty to co najmniej 1 tys. zł, z wiekiem ta stawka rośnie. W innych rejonach Polski jest dużo taniej. W Bytomiu 12-latek zapłaci 300-500 zł za miesiąc, tak samo w Radomiu.

- To prawda, w takiej Stalowej Woli ma się halę za darmo, ale nie ma tam np. sparingpartnerów albo fizjoterapeuty, trzeba daleko jeździć na turnieje, społeczeństwo jest biedniejsze. W tenisie jest tak dużo kombinacji, że trudno powiedzieć, dlaczego jednym się udaje, a innym nie - mówi Andrzejewski.

... ale koszty również

W Warszawie dzieci do szkółek tenisowych posyłają rodzice dobrze sytuowani. Na mistrzostwach Polski skrzatów, co rzuca się od razu w oczy, jest suto zastawiony dobrymi samochodami parking. W motoryzacyjnym menu znajdzie się i rolls-royce.

- Dziecko, które ma talent, musi mieć szczęście, by urodzić się w bogatej rodzinie. A często to niestety nie idzie w parze - mówi Szkiełkowski.

- Nie ma klubu w Polsce, który jest w stanie pomóc we wszystkim. Zawsze pomóc musi rodzic. To nie jest jednak prawda, że tenis jest najdroższą dyscypliną. Skoki, żeglarstwo albo wioślarstwo są droższe. Problem tkwi w tym, jakie są źródła finansowania zawodników. Tenis ma takie nieszczęście, że nie jest wspierany ze środków samorządowych, ministerialnych. Ale praktycznie na całym świecie jest tak samo - tłumaczy Andrzejewski.

Może więc bardziej niż baza i finanse w wyszkoleniu warszawskiego tenisisty przeszkadza logistyka. - Dziecko na trening przychodzi po szkole, po południu. Odwozi go rodzic. Musi pokonać korki, często zwolnić się z pracy. Kluby nie dostosowują zajęć do zawodników. Często zawodnicy przegrywają z biznesem. Klubom bardziej opłaca się wynająć korty na abonament grającym amatorsko niż zawodnikom - tłumaczy Szkiełkowski. - Mimo tych problemów uważam, że tenis jest dyscypliną specyficzną. Najwięcej zależy w nim od tego, czy urodzi się nam jakiś rodzynek, który zostanie mistrzem.

W innych stolicach europejskich mało znajdzie się przykładów czołowych tenisistów, jednak są. Z Moskwy pochodzi Jelena Dementiewa, która już karierę zakończyła, z Belgradu Ana Ivanović, wśród mężczyzn z Paryża Gael Monfils, z Madrytu Fernando Verdasco, z Belgradu numer 1 w światowym rankingu Novak Djoković. W rankingu ATP sklasyfikowana jest dwójka warszawiaków. Rok młodszy od Janowicza Piotr Gadomski zajmuje 505. miejsce, a 29-letni Adam Chadaj 649. Wśród pań Marta Domachowska jest 285.

Warszawa i tenis? Dyskutuj na Facebooku Warszawa.sport.pl

Więcej o:
Komentarze (20)
Dlaczego Warszawa nie ma Janowicza i Radwańskiej?
Zaloguj się
  • mgr.nauk

    Oceniono 47 razy 39

    Ale tylko Warszawa ma tenisistkę która była w Plejboju - żadne inne miasto!

  • angharad

    Oceniono 28 razy 26

    A dlaczego Londyn nie ma Murraya?
    Co za skretyniałe bzdety. Chłopskie filozofowanie. Nadzwyczajne talenty i geniusze niekoniecznie rodzą się w stolicach i blasku fleszy. Mieliście dzisiaj artykuł o studenckim "nobliście" z jakięjś pipidówki w świętokrzyskiem. Dlaczego nie w Warszawie? Bo akurat nie. I już.

  • aresdawidos

    Oceniono 38 razy 22

    Wyborcza, jak zwykle- gazetka klubowa z Warszawki. Co rusz "karmi" innych wiadomosciami o Legii, Legia to, Legia tamto, a teraz doszedl do tego tenis. Kogo do diabła obchodzi co dzieje sie w warszawskim sporcie? Rownie dobrze mozna bylo zrobic artykuł, dlaczego nie ma tenisistów ze Zbąszyna...

  • daroxxl

    Oceniono 32 razy 16

    Dlaczego Warszawa nie ma Janowicza i Radwańskiej?
    A może raczej: Dlaczego Polska nie ma Lisicki i Woźniacki?
    Odpowiem. Mieszkam w UK od 9lat. Sam gram od kilku lat w lokalnym klubie w tenisa i mój 6letni syn trochę.
    Tu każdy może zacząć grać na kortach w parkach za darmo!
    Składki w klubach zaczynają się od równowartości 2dniówek pracy za min.krajową. Podczas gdy w PL nic niema za darmo dla zdolnych dzieci

  • przemo1033

    Oceniono 43 razy 13

    Problemem warszawy jest, że wy wszystko chcecie za darmo albo żeby wam najwięcej Państwo dokładało do wszystkiego. To np, że jest jedna hala gdzies tam np. w Radomiu to już Was boli bo wy chcecie mieć co najmniej 5. Jednakże jak pokazują wasze wyniki ilość i pakowane w wasze miasto pieniądze nie przekłada się na wyniki. To tak jak z końmi. Ja na przykład lubie wyścigi konne i czy kiedykolwiek prezes Lotto pomyślał żeby dać wiecej kasy na Partynice, nie bo wawa najważniejsza. Tym czasem w rywalizacji na poziomie światowym liczy się ciężka praca i to że przytulicie najwięcej kasy od Państwa niczego nie zmienia, wręcz utrudnia innym start w tym kraju. Przykładem Janowicz, równie dobrze mógłby być z Ustrzyk albo nawet Warszawy- ogarnijcie się. Inaczej będzie w tym kraju rewolucja, zresztą już za późno bo Jarek się zbliża

  • aa1000

    Oceniono 24 razy 10

    Warszawa niebawem będzie miał świątynię "opaczności".
    Hala do tenisa, siatkówki to zbytek.

  • karl81

    Oceniono 25 razy 9

    A po co nam tenisiści z Warszawy? Żeby pokazywali brak charakteru w najważniejszych momentach? Żeby trenowali na 90%? Mamy Kubota Janowicza Przysiężnego i Radwańskie. Będą następni. Oby nie z Warszawy.

  • daroxxl

    Oceniono 9 razy 5

    2dniówek za rok członkostwa

  • artu_1967

    Oceniono 1 raz 1

    Bo Warszawa ma HGW, która zniszczyła warszawski sport. Cała kasa poszła dla Legii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX