Sport.pl

Bokserka Ewa Piątkowska: Uwielbiam nokauty. Zadawać i oglądać

- Wiem, że muszę być na tyle silna, by nigdy nie zabrakło mi sił. Przed wejściem do ringu muszę być też pewna siebie i wierzyć, że nikt mi nie podskoczy. Strach ma być moim sprzymierzeńcem, a nie rywalem - mówi bokserka KnockOut Promotions Ewa Piątkowska.


Ma 29 lat i jest jedną z pięciu zawodowych bokserek w Polsce. Urodziła się w Radomiu, ale od 20 lat mieszka na Mokotowie. Czuje się warszawianką i tak o sobie mówi. Tu się wychowała także sportowo - ćwiczyła w Gwardii i Politechnice.

Wcześniej trenowała koszykówkę i rugby, i w obu dyscyplinach odnosiła spore sukcesy. Ale ciągnęło ją do boksu. W pewnym momencie postawiła wszystko na jedną kartę i - po latach treningów i walk amatorskich - przeszła na zawodowstwo.

Niedawno podpisała kontrakt z najpotężniejszą grupą promotorską w Polsce, KnockOut Promotions, gdzie jest jedyną kobietą. W jednej chwili stanęła we wspólnym szeregu z Krzysztofem "Diablo" Włodarczykiem, czy Arturem Szpilką. Czy osiągnie tyle, co oni?

Piotr Wesołowicz: Co najbardziej pociąga cię w boksie?

Ewa Piątkowska: - Nokauty. Zdecydowanie. Uwielbiam je oglądać, no i... zadawać.

Kiedy oglądam walkę dwóch zawodników, którzy mają wysoki współczynnik nokautów, to siedzę na skraju fotela i nie mogę oderwać oczu. A kiedy walczą techniczni zawodnicy bez ciosu, to obejrzę taką walkę, ale tylko po to, by coś podpatrzeć, nauczyć się czegoś. Ale bez emocji. A one moim zdaniem są w ringu najważniejsze.

Co masz na myśli?

- To najbardziej pierwotny sport. Walka w czystej postaci. W innych sportach też walczysz, ale z piłką albo rakietą w ręce. A w boksie ta walka jest naprawdę. Zadajesz i przyjmujesz ciosy, cierpisz i powalasz rywala. Dlatego tak mnie to pociąga.

Jak trafiłaś do boksu? Dziewczyny raczej się do niego nie garną.

- Od małego lubiłam sport. Jako dziecko całymi dniami biegałam za piłką, mama widziała mnie w domu tyko na posiłkach. Bardzo pociągała mnie też rywalizacja. Nie pozwalałam nikomu zejść z boiska, dopóki moja drużyna nie wyszła na prowadzenie. Potrafiłam też wpaść w rozpacz po przegraniu jakiegoś podwórkowego meczu albo gierki na WF-ie. Ale do boksu trafiłam późno, bo w wieku 22 lat.

Gdzie zaczynałaś?

- W Gwardii, klub był blisko domu. Zaczęłam od rekreacji i przyznam, że z początku zajęcia były piekielnie nudne - uczyliśmy się kroków, trzymania gardy, zadawania ciosów Myślałam sobie: kiedy w końcu coś się będzie dziać? Spodobało mi się, kiedy zaczęła się rywalizacja, sparingi. Zaczęłam oglądać walki w telewizji. I złapałam bakcyla. Wiedziałam, że chcę robić to profesjonalnie.

Ale do zawodowstwa jeszcze daleka droga?

- Oczywiście. W międzyczasie grałam jeszcze w rugby przez trzy lata. Świetna przygoda, wspaniałe przyjaźnie, ale ciągnęło mnie do boksu. Powiedziałam sobie: albo teraz, albo nigdy.

Wróciłam i od razu przeszłam na zawodowstwo. Nie miałam jednak promotora. Byłam z tym wszystkim sama. Pomagał mi trener Jarosław Soroko, ale szkoleniowiec może wspomóc w treningu, a nie przy załatwianiu walk czy formalności. A problemów było mnóstwo.

Przyznam, że z początku było bardzo, bardzo ciężko. Z czym? Na przykład z załatwieniem sobie miejsca na gali. Organizatorzy albo od razu mówili mi, że nie chcą pokazywać walk kobiet, albo - co gorsza - zwodzili mnie do ostatniej chwili.

Ale nie zraziłaś się.

- Ale bardzo się męczyłam. Uratowało mnie tylko to, że boks był od początku w pełni moim własnym "projektem", nikt nie namawiał mnie do rozpoczęcia ani do kontynuowania treningów. Gdyby tak było, pewnie już bym się poddała.

Było naprawdę ciężko. Ale skoro założyłam sobie, że coś w boksie osiągnę, nie mogłam się poddać. Opłaciło się. Moje marzenie się spełniło, bo teraz już tylko ode mnie zależy, do czego dojdę. Propozycja z KnockOut Promotions była dla mnie jak zbawienie. Teraz mogę skupić się tylko na treningach i walkach, bo wiem, że ludzie wokół mnie są profesjonalistami i spełnią swoje zadania.

Jak twoje walki znosi rodzina - nie boją się o ciebie?

- Jasne, że się boją, ale w tej kwestii jest coraz lepiej. Na początku byli "na nie", martwili się o mnie. Ale kiedy zobaczyli, że boks to nie jest jakaś zachcianka, czy chwilowy wymysł, zaczęli mnie wspierać. Co prawda nie przyjeżdżają na moje walki, ale od razu po zejściu z ringu dzwonię do nich. Uspokajam wtedy mamę. Mówię, że wszystko okej i jak wrócę do domu, to pokażę jej walkę. I wtedy ogląda. Na żywo nigdy - źle by to znosiła.

Jak trafiłaś do KnockOut Promotions?

- Wydaje mi się, że promotorzy zwrócili na mnie uwagę podczas któregoś z moich dotychczasowych pojedynków. Wcześniej walczyłam gościnnie na galach innej grupy i jestem bardzo wdzięczna organizatorom za zaproszenie. Odbyłam tam dwie profesjonalne walki.

Zdradzisz warunki kontraktu z KnockOut Promotions?

- Nie mogę zdradzać warunków kontraktu, ale najważniejsze, że będę regularnie występowała na galach i trenowała z fachowcami.

Kiedy czeka cię pierwsza walka?

- Wystąpię na gali w Ustrzykach Dolnych w połowie marca. Nie znam jednak jeszcze swojej rywalki.

Będziesz miała z kim walczyć w Polsce? Profesjonalistek w Polsce jest raptem pięć...

- Widzę dwie, może trzy polskie zawodniczki, z którymi mogłabym się zmierzyć. Dwie boksują w mojej wadze, trzecia jest nieco lżejsza, ale mogłybyśmy spotkać się w wadze umownej.

Ale to nie jest moim celem. Moi promotorzy będą zapraszali na gale do Polski rywalki z Europy i ze świata. A kiedyś - dla kibiców, którzy uwielbiają walki polsko-polskie - możemy zorganizować walkę z którąś z Polek.

Mentalnie jesteś przygotowana na pierwszą zawodową walkę?

- Jestem gotowa. Nerwy muszą być, to naturalne. Ale trzeba zrobić wszystko, by zamienić je w atut.

Najbardziej stresowałam się przed debiutem amatorskim. Po walce zastanawiałam się - jak opanować emocje? Czytałam książki na ten temat, rozmawiałam z psychologami na zgrupowaniach kadry i opracowałam swoje sposoby.

Wyciągnęłaś wnioski?

Tak. Teraz już wychodzę do ringu bardzo pewna siebie. Oprócz kwestii mentalnych muszę mieć pewność, że fizycznie jestem przygotowana w stu procentach, że podczas walki nie zabraknie mi sił. Nauczyłam się tak opanowywać emocje, że teraz pracują na moją korzyść.

Jesteś gotowa na zaczepki rywalki przy oficjalnym ważeniu, bądź na konferencji prasowej?

-Jak któraś z nich zacznie coś mówić, to chętnie odpowiem (śmiech). Ale wolę skupić się na sobie, na przygotowaniu, niż robić szopki. Nie zamierzam nikogo prowokować, ale jeśli ktoś będzie chciał iść tą drogą, to nie pozostanę dłużna.

A co będzie twoim atutem?

- Mocny cios! Wiem, że nawet jeśli pojedynek będzie bardzo ciężki, to jest nadzieja, że zakończę ją jednym, potężnym ciosem. Taki jest przywilej punchera, że do ostatniej sekundy zwycięstwo jest realne, nawet jeśli przegrywa walkę z kretesem. Na razie na ringach zawodowych wygrywałam przez nokauty techniczne, ale wiem, że to tylko kwestia precyzji i czekam na pierwszy ciężki nokaut.

Ponoć będziesz ćwiczyć z Fiodorem Łapinem, który m.in. przygotowywał do mistrzowskich walk Krzysztofa Włodarczyka?

- Tak, i bardzo się z tego cieszę! Super, że to właśnie on się mną zajmie, słyszałam o nim same pozytywne rzeczy. Zaczynamy treningi, kiedy wróci z USA [obecnie Łapin towarzyszy Arturowi Szpilce przed walką z Bryantem Jenningsem]. Wtedy bierzemy się ostro za pracę i rozpoczynamy przygotowania do pierwszej walki.

Nad czym będziecie najmocniej pracować?

- Jestem pewna, że na pierwszych zajęciach trener zobaczy mnóstwo rzeczy, nad którymi będziemy musieli popracować. Na pewno czeka mnie sporo roboty związanej z techniką. Do tego obrona i praca nóg - na tym musimy skupić się najmocniej.

W KnockOut Promotions ćwiczy bokserska śmietanka - Artur Szpilka, Krzysztof Włodarczyk, Andrzej Wawrzyk... Będziesz miała okazję z nimi ćwiczyć?

- Nie wiem jeszcze, jak będą wyglądały treningi. Chciałabym odbywać chociaż niektóre sesje z kolegami z teamu. Świetnie trenuje się w takiej grupie "mistrzów", grupie, która chce coś osiągnąć. Prosty przykład - praca na workach. Kiedy ćwiczę sama, staram się nadawać sobie tempo, ćwiczyć na sto procent. Ale jak wokół mnie są zawodnicy, to od razu praca jest dużo, dużo lepsza. Widzę, jak oni się starają, z jaką siłą i częstotliwością zadają ciosy i to mnie motywuje do jeszcze cięższej pracy. Chce im dorównać, być tak samo mocna, jak oni.

Jaki stawiasz sobie cel? Ale nie na dziś, nie na jutro, tylko na całą karierę.

- To jasne, mistrzostwo świata! Moi nowi promotorzy udowodnili, że potrafią doprowadzać swoich zawodników do walk o tytuły. Jedni to wykorzystują, inni nie. Na przykład "Diablo" Włodarczyk wykorzystuje i jest prawdziwym mistrzem. Jeździ na teren przeciwnika i wygrywa. Ja też zrobię wszystko, by swoją szansę wykorzystać.

Więcej o:
Komentarze (3)
Bokserka Ewa Piątkowska: Uwielbiam nokauty. Zadawać i oglądać
Zaloguj się
  • chris28522

    Oceniono 4 razy 4

    Panowie ale z Was Bal*sy większość z Was nie ma pojęcia o boksie, ale najwięcej się w tym temacie udziela "Znam się na boksie, widziałem w telewizji to wiem" Ewa boksowała już znacznie wcześniej i odnosiła duże sukcesy. Zamiast udzielać się na tematy o których nie macie pojęcia ruszylibyście jaja sprzed telewizora i zaczelibyście do czegoś dążyć w życiu ;) Co do kolegi "lomas50" -O czym ty wogóle mówisz człowieku?? to jest film o.O Zrób przysługę światu i odłącz kablówkę. Przestań oglądać filmy typu "Rocky" , "Rambo"

  • lomas50

    Oceniono 2 razy -2

    A tu kolego Chris28522 sie poszkapisz .Otoz historia z filmu "Milion dollar Babe " jest prawdziwa .Oczywiscie wydarzyla sie w meskim boksie .Prawie 20 lat temu byl bokser wagi junior sredniej ,mistrz swiata zreszta gerald Mc Cleanan Rozdawal nokauty na zawolanie szczegolnie w Pierwszej lub drubiej rundzie Az trafil na swego brytyjskiego czarnego Nigel Benn ten gosciu byl troche crazy przetrzymal nawale Geralda a potem sam poszedl na wojne i znokautowal go w 10 rundzie Gerald jak bohaterka tego filmu trwa w bezruchu calkowicie sparalizowany juz od 20 lat Nikt jak w filmie nie odlaczyl go od urzadzen szpitalnych wiec gosciu nadal istnieje Wielu bokserow przeznacza czesc swojej gazy na jego konto .Takze kilka miesiecy temu w szwecji pewna zapowiadajaca sie niezle bokserka padla po zainkasowaniu pozornie niezbyt ciezkiego uderzenia Nadal jest w szpitalu szwedzki parlament debatuje nad zakazem uprawiania boksu w tym kraju .Popisz sie wiec ekspercie swoja madroscia bo jak na razie popisales sie czyms co wyglada glupio

  • lomas50

    Oceniono 9 razy -7

    W USA zrobiono kiedys fim "Milion dollar baby " zeby przemowic do rozsadku niektorym glupim gaskom Hillary Swank gra bohaterke .Obejrzyj go jezeli masz jeszcze troche madrosci

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX