Tak gra Mateusz Ponitka - najlepszy strzelec Politechniki, czwarty polski strzelec TBL

Średnio po 12,5 punktu w 24 meczach zdobywał 18-letni skrzydłowy AZS Politechniki Mateusz Ponitka w pierwszym etapie rozgrywek Tauron Basket Ligi. - Kilka spotkań powinienem zagrać o wiele lepiej, choć niektóre były przyzwoite - mówi koszykarz.
Ponitka, gwiazda młodzieżowych rozgrywek w Polsce, Europie i na świecie, w tym sezonie debiutuje w ekstraklasie. Jego zespół, AZS Politechnika Warszawska, jako jedyny zaczynał sezon samymi Polakami w składzie i z bilansem 6-18 zajął przedostatnie miejsce w tabeli wyprzedzając tylko ŁKS Łódź. Teraz powalczy o awans do play-off.

- Mogło być, może być i, mam nadzieję, będzie lepiej - ocenia pierwszy etap rozgrywek Ponitka, nadzieja polskiej koszykówki. - Sześć wygranych to nie jest dobry wynik, ale też nie jakiś fatalny wynik. Kilka meczów przegraliśmy w końcówkach - np. oba z Siarką.

Jego indywidualne występy często były jedyną rzeczą, która przyciągała wzrok w spotkaniach słabej Politechniki. Jak grał najlepszy strzelec warszawskiej drużyny?

Punktów dużo

Ponitka od pierwszego meczu pokazał, że potrafi zdobywać punkty na poziomie TBL - w debiucie z Treflem Sopot w Warszawie zdobył 10 pokazując efektowne zagrania i krótką punktową serię. W kolejnych meczach tylko sześć razy zszedł poniżej granicy 10 punktów. Dwukrotnie przekroczył za to barierę 20 - jego rekord to 22 punkty w Tarnobrzegu przeciwko Siarce Jezioro, gdzie Ponitka wykonał m.in. piękny wsad ładując piłkę do obręczy po długim locie i nad wyższym o kilkanaście centymetrów Dariuszem Wyką.

W sumie zdobył 300 punktów, co dało mu średnią 12,5 na mecz. W klasyfikacji strzelców TBL zajmuje 22. miejsce, choć jeśli pod uwagę wziąć tylko Polaków, to jest czwarty. Damian Kulig z PBG Basket Poznań zdobywa po 16,9 punktu, Łukasz Koszarek (Trefl) - 16,4, a Filip Dylewicz (Trefl) - 13,3. Każdy z nich gra jednak więcej niż Ponitka, który średnio spędza na boisku nieco ponad 24 minuty.

Ponitka ma ciąg na kosz, świetnie wykorzystuje dynamikę i skoczność - nie boi się wejść pod kosz, dobitek w tłoku, chętnie biega do kontry, umie trafić po zawiśnięciu w powietrzu. Problemem jest jednak skuteczność z dystansu - o ile za dwa punkty skrzydłowy Politechniki trafia 58 proc. rzutów, to pod względem trójek wskaźnik spada do 28 proc.

Blog Ceglińskiego: Oceny koszykarzy Politechniki

Skuteczność różna

- W ostatnim miesiącu rzutom z dystansu poświęciłem ogromną ilość czasu i, jeśli chodzi o treningi, to zaczyna to dobrze wyglądać - mówi Ponitka. - Na meczach nie zawsze mam możliwość rzucania za trzy, oddaję niespełna dwa na mecz. To trochę mało.

- Praca, którą teraz w to wkładam, powinna jednak dać mi pewność i możliwość rzucania. Liczba oddawanych trójek będzie rosła, mam nadzieję, że wraz ze skutecznością. W rzutach z półdystansu jest w porządku. Poziom jest złapany, muszę dopracować trójki - dodaje koszykarz.

Inny problem Ponitki to nieregularnie wykonywane rzuty wolne - 18-latek jest trzecim koszykarzem, który wymusza najwięcej fauli w lidze (5,2 na mecz, więcej tylko Djordje Micić z PBG i Walter Hodge z Zastalu Zielona Góra), ma po pięć szans z linii na mecz, ale trafia tylko 66 proc.

Rzuca nierówno - zdarzały mu się spotkania, kiedy miał z wolnych 4/4, były takie, w których miał 9/12, 6/8, 6/7 czy 5/6, ale były również słabiutkie wyniki - 1/4, 3/7, 1/6 czy 4/9. Skąd taka niestabilność? - No właśnie, to jakiś fenomen - dziwi się sam Ponitka. - Wiem o tym, ale ciężko mi to wytłumaczyć. Przed meczami z ŁKS i Turowem oddawałem na treningach bardzo dużo rzutów - także wolnych. A przed spotkaniem z Anwilem rzucałem mniej, a skuteczność była lepsza. Nie umiem tego wytłumaczyć - powtarza.

Zbiórek sporo

Ponitka ma średnio 4,2 zbiórki na mecz - pod tym względem jest dopiero 33. w lidze, ale jak na obwodowego gracza, który walczy pod koszem, jego osiągnięcie jest dobre. Skrzydłowy Politechniki błysnął szczególnie w meczu z PBG, kiedy miał niesamowite 17 zbiórek - to drugi najlepszy wynik w tym sezonie w lidze. 18 miał środkowy Kotwicy Kołobrzeg Darrell Harris (miał też 17 w innym meczu) oraz John Turek, środkowy Trefla.

Grudniowy mecz z PBG w Warszawie obserwował skaut z Portland Trail Blazers. Czy to dlatego Ponitka był tak zmotywowany? - Słyszałem, że on będzie na mecz, ale szczerze powiem, że nie nastawiałem się na wyjątkowy występ - mówi Ponitka.

- Podczas Nike Hoop Summit w Portland rozmawiałem z Marcinem Gortatem i on mi powiedział, że jeden mecz o niczym nie świadczy. Z Poznaniem nastawienie miałem trochę inne z tego względu, że to miasto jest dla mnie znaczące - tam się urodziłem, mam sentyment, trochę bardziej się mobilizuję. Ale to był dziwny mecz, sam się dziwiłem tymi zbiórkami.

- Staram się walczyć na deskach, ale to wciąż nie jest ten poziom, który chciałbym, żeby był - dodaje zawodnik.

Miejsce w piątce

Ponitka zaczynał sezon jako rezerwowy i choć w październiku zagrał dwa razy w pierwszej piątce, to na dobre znalazł się w niej pod koniec listopada. - Nie rozmawiałem konkretnie na ten temat z trenerem Mladenem Starceviciem, ale cieszę się, że mi zaufał, że dał szansę - mówi koszykarz. - Z drugiej strony nie ma to dla mnie większego znaczenia, bo bo nauczyłem się - i cieszę się z tego - w kadrze młodzieżowej, że wchodzę z ławki. Tak było na początku w reprezentacji, w której zaczynałem jako zmiennik - przypomina Ponitka.

Debiut w pierwszej piątce, w meczu ze Śląskiem we Wrocławiu, miał nieudany - zdobył ledwie punkt w 22 minuty i sam mówi, że to był jego najgorszy mecz w sezonie. Potem było dużo lepiej - w 15 meczach w pierwszej piątce Ponitka rzucał po 13,4 punktu w 27 minut, w spotkaniach, które zaczynał z ławki miał 10,8 punktu w 20 minut.

Drugi etap rozgrywek Politechnika zaczyna w sobotę, 25 lutego, od wyjazdowego meczu ze Śląskiem. Warszawiacy mają teoretyczne szanse na awans, choć w praktyce będzie o to szalenie trudno. - Śmiało można powiedzieć, że to będzie 14 ostatnich meczów tej drużyny w takim składzie, w jakim jesteśmy, więc nie mamy nic do stracenia. Musimy się nacieszyć tym, co nam zostało i dać z siebie wszystko - mówi Ponitka.

PLK 2012

lpdrużynaz-ppkt.
GRUPA I (1-6)
1Asseco Prokom8 - 21.800
2Trefl Sopot25 - 91.735
3Anwil Włocławek22 - 121.647
4Zastal Zielona Góra21 - 131.618
5Energa Czarni Słupsk20 - 141.588
6PGE Turów Zgorzelec19 - 151.559
GRUPA II (7-14)
7Śląsk Wrocław25 - 1363
8AZS Koszalin23 - 1561
9Kotwica Kołobrzeg18 - 2056
10Siarka Jezioro Tarnobrzeg17 - 2155
11Polpharma Starogard Gd.15 - 2353
12PBG Basket Poznań11 - 2749
13AZS Politechnika Warszawska11 - 2748
14ŁKS Łódź7 - 3144

  • lider
  • play-off
  • play-off